Facebook Google+ Twitter

Zakręcona spirala historii, czyli po WAR im. R. Kapuścińskiego

W pierwszym tygodniu sierpnia 2008 roku wsiadłam do pociągu na stacji Hajnówka i wyruszyłam w drogę do Poronina. Jeden z moich towarzyszy, gdzieś między Orzeszkowem a Czeremchą (a może już w pobliżu Siedlec) wyjął z plecaka ładnie wydaną, niezbyt grubą książkę.

Nocny Marek - zajęcia warsztatowe z Markiem Kusibą, felietonistą nowojorskiego "Nowego Dziennika". / Fot. www.kapuscinski.umcs.lublin.plTytuł jak najbardziej odpowiedni, pomyślałam wtedy, do czytania w czasie wakacyjnej peregrynacji: "Podróże z Herodotem".Czy mogłam podejrzewać, że w niespełna rok później, autobus startujący z Bielska Podlaskiego powiezie mnie w stronę Lublina, a stamtąd, czerwonym busem, pojadę prosto na spotkanie z autorem "Podróży…", Ryszardem Kapuścińskim? Obecnym w Siennicy Różanej nie ciałem i duchem – niestety – ale pod postacią wszystkich zaproszonych, zgromadzonych i przybywających, z których każdy przywiózł ze sobą odrobinę filozofii i szczyptę wrażliwości zaczerpniętą od Mistrza.

Tymczasem, ni stąd ni zowąd, trzeba przestawić się na czas przeszły. Siedziałam wczoraj na dworcu PKS w Lublinie i wdychałam miejskie powietrze przesycone dymem autobusowych spalin ze świadomością, że Wakacyjna Akademia Reportażu im. Ryszarda Kapuścińskiego, edycja pierwsza, przeszła do historii. Ale czy na pewno? Gdy autobus z punktem docelowym "Białystok" ruszył, z podręcznej torby wyjęłam "Mord na placu Tiananmen" Wojciecha Giełżyńskiego. Koszt: 4 zł. Mała, niemalże kieszonkowa książeczka, z wielką treścią w środku. Tę "prawie broszurę", a zarazem wielkie dzieło reportażu, kupiłam na godzinę przed odjazdem. Wygrzebana w antykwariacie z pachnącego stęchlizną stosu starych, zapomnianych pozycji, stała się dla mnie od pierwszego zetknięcia z szorstką fakturą okładki symbolem ciągłości zdarzeń. Wojciech Giełżyński był bowiem jednym z gości Akademii. Na długo zapamiętam jego wyważony, spokojny, może nawet trochę zbyt chłodny sposób wyrażania obserwacji z długiego życia reportera. Ale zachowam w pamięci także "Zaczarowaną dorożkę" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wyrecytowaną przez pana Wojciecha z iście aktorskim kunsztem podczas wspólnego z uczestnikami wieczoru w internatowej stołówce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję serdecznie za gwiazdkę. :) I za zainteresowanie tematem siennickiej Akademii. Co ważne, chociaż warsztaty dobiegły końca, ich uczestnicy kontynuują prace nad tekstami, które złożą się na będącą zwieńczeniem tych blisko dwóch tygodni publikację. Będzie to zbiór reportaży i wywiadów opisujących współczesność i przeszłość Siennicy Różanej, jej mieszkańców, inicjatyw, artystów i grup artystycznych. Ja na przykład odwiedzę Siennicę już w przyszłym tygodniu, żeby szukać dalszych śladów bohatera mojego reportażu. Jak więc widać, Kraina Róż nie pozwala o sobie zapomnieć. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuje za wrazenia z WAR. Mam nadzieje ze dzieki Twoim relacjom ( byly juz dwie )zwiekszy sie wsrod czytelnikow W 24 zainteresowanie taka mozliwoscia doskonalenia warsztatu.
Tobie zycze nowych wrazen w Puszczy i czekam na relacje. Gwiazdka jedna , bo wiecej dac nie mozna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.