Facebook Google+ Twitter

Zakręt motoryzacyjnych fascynacji

Co słychać w świecie współczesnej motoryzacji? Jakie tredny w niej panują i czym będziemy jeździć za 10 lat? Niestety nie samochodami.

 / Fot. Agata MarczewskaMiędzynarodowy Salon Samochodowy w Genewie zawsze był imprezą, która fanów czterech kółek przyprawiała o dreszcze. Gorące premiery, gorące koncept-cary i gorące hostessy. Co pozostało z tej mistrzowskiej formuły?

Dzisiejsza Genewa nie przypomina już święta motoryzacyjnych fanatyków, ludzi którzy benzynę mają w krwi. Dziś o dreszcze przyprawiają moce elektrycznych silników w pojazdach hybrydowych. Taki sam efekt można odczuć wrzucając suszarkę do wanny. Jeszcze 10 lat temu auta, które były szeroko komentowane przez prasę zostawiały za sobą swąd palonych opon i ryk potężnych, widlastych silników. A dziś? Dziś przedmiotem motoryzacyjnych gawęd są z reguły elektroniczne gadżety, hybrydowe napędy i Tata Nano.

Jednak by zrozumieć problem, przenieśmy się w przeszłość. Jeszcze dekadę, dwie dekady temu samochody miały duszę. Mercedes produkował bezlitośnie bezawaryjny model 124, BMW tworzyło stosunkowo tanie auta dla prawdziwych kierowców, Alfy miały 'to coś', a Toyota była beznadziejna. Wśród ekskluzywnych aut, potocznie zwanych egzotykami, władcami były ośmiocylindrowe silniki, a przedmiotem chluby inżynierów mocarne V12. Najlepszym z urządzeń określanych szumnym mianem "wspomagaczy bezpieczeństwa" był ABS, komfort zapewniała manualna klimatyzacja, a wrażenia stada rozbrykanych koni pod maską.

 / Fot. Agata MarczewskaWśród bogatej oferty każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Terenówka? Proszę bardzo, oto Land Cruiser. Komfort? Mamy promocję na 124. Styl? Zapraszamy do salonu Alfy Romeo. Problem z zabraniem dzieci na wakacje? Nadjeżdża Espace. Dodając do tego Scanię 113, która z powodzeniem mieściła sobotnie zakupy małżonki, mogliśmy skompletować garaż na każdą okazję.

Entuzjaści bezkompromisowych, sportowych aut, pod warunkiem posiadania zasobnego portfela, mogli znaleźć w salonach Ferrari, czy Lamborghini coś, co podniecało podobnie do Pameli Anderson w bikini i wzbudzało jeszcze większą zazdrość niż piękna kobieta u boku. Nikt nie zawracał sobie przesadnie głowy układami wspomagającymi bezpieczeństwo, a ekoterroryzm nie miał tak dużej siły przebicia. Słowem, było pięknie!

Co się dzieje w chwili obecnej? Niekoronowani królowie motoryzacji, jak Porsche czy marka z Maranello zapowiadają hybrydowe (!) supersamochody (?). Mówić o jakimkolwiek pojeździe, w którym silniki elektryczne nie odpowiadają tylko za pracę wycieraczek, że jest sportowy, to bez mała tak, jak mówić o naszym rządzie "dobry". Nissan, producent ubóstwianego przez tunerów Skyline'a, prezentując kolejną generację tego wozu, o nazwie GT-R, zapomniał całkowicie, że to auto powinno dostarczać wrażeń. Owszem, wszechobecna elektronika, która powoduje, że szybkie zakręty stają się bułką z masłem nawet dla emerytów i kobiet, może spodobać się nudziarzom. Ale nie kierowcom ze sportowym zacięciem. Moc 480 KM budzi podziw, ale gdy wiemy, że jest generowana przez widlastą szóstkę biturbo mina może zrzednąć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Panie Henryku, niestety mam wrażenie, że się nie liczy. Zaczynając od koncernów samochodowych, które naturalnie dążą do jak największych zysków (skomplikowanie konstrukcji, co jak Pan zauważył ogranicza możliwość napraw u Staszka z sąsiedztwa), przez zielonych wariatów, kończąc na rządzie i UE, które wprowadzają beznadziejne przepisy i ograniczenia. Wszyscy robią to co chcą, niekoniecznie to co chce klient. A konsumenci z braku laku i tak to kupują. Bo muszą.
Natomiast podróżowanie klasykami motoryzacji ma jedną zasadniczą wadę. Kupić dziś takie auto, w dobrym stanie i nie bite, to w większości zadanie szalenie trudne do realizacji. Jeśli jednak ktoś posiada taki pojazd- gratuluję. Jak Pan powiedział, te auta mają klasę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Legendy motoryzacji mają jeszcze i tę zaletę, że ich wartość rynkowa rośnie z upływem lat, w odróżnieniu od tych ekodziwolągów oferowanych obecnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateuszu, jak najbardziej Twoje zdanie się liczy. Ja mam podobne. Koncerny samochodowe od lat wciskają nam produkty nafaszerowane elektroniką (która na szczęście jest coraz tańsza) tylko po to, byśmy nie naprawiali samochodów w garażu, czy
u pana Waldka, a w ich - producentów serwisie. Zarabiają przez to w dwójnasób. Jako miłośnik "starej" motoryzacji preferuję użytkowanie legend motoryzacji, które nie dość, że są wygodne, mało awaryjne i nie zastępują kierowcy, to mają klasę.
5* za piękne ujęcie tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.