Facebook Google+ Twitter

"Zakręty losu" w księgarniach od 17 listopada. Przeczytaj fragment

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-11-15 16:19

Dramat sensacyjny opowiadający o życiu pełnym pokus, zagrożeń, zgubnych nałogów, fałszywych idei, mafii i wielkiej miłości.

Zakręty losu / Fot. Materiały promocyjnePierwsza część trylogii o braciach Borowskich, pełna wzruszeń, łez i namiętności. Poznajemy Krzysztofa Borowskiego, adwokata broniącego bossów narkotykowej mafii, Katarzynę Kochańską, prokurator oskarżającą w procesie zorganizowanej grupy przestępczej, Łukasza „Lukasa” Borowskiego, starszego brata Krzysztofa, od najmłodszych lat działającego w mafijnych strukturach oraz Małgorzatę Filipiak – dziewczynę, której tragiczny los na zawsze odbił się rykoszetem na życiu pozostałej trójki.

Co jest dla nich najważniejsze? Na nowo odzyskane uczucie czy braterska miłość? A może etyka zawodowa i wiara w słuszność podejmowanych decyzji? Rozwiązanie wcale nie jest oczywiste, a co najważniejsze... bezpieczne.

KSIĄŻKA OBJĘTA PATRONATEM WIADOMOŚCI24.PL


Redakcja poleca! / Fot. W24FRAGMENT POWIEŚCI:


Na sali zapanowało chwilowe poruszenie, klienci zaczęli się pochylać ku niemu i pytać, o co chodzi. Krzysiek odpowiedział coś uspokajająco, w głębi duszy ciesząc się, że to niespodziewane oświadczenie wzbudziło strach u oskarżonych. W tym czasie sędzia zajął się czytaniem wniosku, który dostarczyła Kaśka. Gdy skończył, przekazał dokumenty pozostałym sędziom, którzy również zagłębili się w lekturze. Krzysiek zerkał na Kaśkę. Pogrążona w cichej rozmowie ze swoim szefem, nie mogła ukryć zadowolenia i triumfu. Pomyślał, że kocha ją jak wariat. Wreszcie skład sędziowski skończył czytać wniosek i sędzia zabrał głos:
- Sąd postanawia dopuścić wniosek dowodowy, w naszej ocenie istnieją bowiem zasadne przypuszczenia, iż świadkowie mogą obawiać się o swoje życie, zaś ich zeznania mogą przyczynić się do ustalenia prawdy obiektywnej. Sąd zdaje sobie sprawę, że obrona wniesie zażalenie na to postanowienie, więc postanawia odroczyć sprawę na termin z urzędu.
Rozprawa się zakończyła i oskarżeni zostali wyprowadzeni, wpatrując się bezczelnym wzrokiem w panią prokurator, co nie uszło uwadze ich adwokata.
Kaśka i Krzysiek pojechali do domów swoimi samochodami, wychodząc z sądu osobno, tak jakby w ogóle się nie znali.
Krzysiek wszedł do mieszkania, rozebrał się, wyjął piwo z lodówki i wypił całe duszkiem. Tak jak przypuszczał, Kaśka miała coś w zanadrzu i jak zdążył się zorientować w sądzie dowiedziała się o tym w ostatniej chwili. Było oczywiste, że anonimowi świadkowie wahali się i w ostatnim momencie zdecydowali się zeznawać. A skoro chcą zachować anonimowość, może to oznaczać tylko jedno: są naprawdę wartościowi, wiedzą wiele i obawiają się o swoje życie. To z kolei jest sygnałem, że musieli być blisko zarządu grupy. Stawia go to w bardzo złej sytuacji, a w jeszcze gorszej ją.
Nagle zadzwoniła komórka, to była Kaśka.
- Halo?
- To ja... gdzie jesteś? − spytała zmartwionym głosem.
- W domu, przebieram się.
- Krzysiu, jesteś zły?
- Katka... dlaczego miałbym być zły? − naprawdę tak myślał.
- Bo nie powiedziałam ci o tych świadkach. Ale sama nie wiedziałam, czy z tego coś
wyjdzie, oni nie chcieli zeznawać i...
- Zdecydowali się w ostatniej chwili − dokończył za nią. − Domyśliłem się, że coś
masz.
- Domyśliłeś się?
- Tak. Gdy rozmawiałaś ze swoim szefem, a potem wyszłaś na korytarz... po prostu
wiedziałem. Widzisz. Znam cię dobrze, Katka... − uśmiechnął się.
- Chyba tak. Krzysiu, przyjdę do ciebie, chcesz? − spytała cicho.
- No pewnie, śliczna, przychodź, czekam.
Krzysiek ogarnął trochę mieszkanie, bo ostatnio nie zawracał sobie głowy sprzątaniem. Założył tiszert i czekał na swoją kobietę. Nie, błąd. Na swoją przyszłą żonę. A przecież nie tak dawno bał się nazywać ją swoją dziewczyną.
Tak szybko zapomniał o latach bez niej. Nie, nie zapomniał. One ciągle w nim siedziały i pewnie zostaną tam na bardzo długo, o ile nie na zawsze. Miał nadzieję, że dobrych chwil będzie nieskończenie więcej.
Nie minęło pół godziny i Kaśka dzwoniła domofonem. Otworzył i czekał na nią, gdy zadzwoniła komórka. Łukasz. Krzysiek popatrzył na telefon i wyłączył go. No tak, nigdy nie stosował metody strusia i chowania głowy w piasek, ale teraz naprawdę ostatnie, na co miał ochotę, to rozmowa z bratem, który nie wiedzieć skąd pewnie już miał informację o nowych dowodach w sprawie, a raczej o nowych świadkach.
Po chwili Krzysiek usłyszał ciche pukanie do drzwi, otworzył je i Kaśka, obładowana pakunkami, weszła do środka.
Wziął od niej siatki i zaniósł do kuchni.
 - Katka, co ty tam masz?
 - Kupiłam nam coś dobrego, pyszne jedzonko, rybka, owoce i to – uśmiechnęła się,
wyciągają z torby szampana i piwo.
 - Nieee – Krzysiek teatralnym gestem złapał się za głowę.
 - Zrobimy sobie szkolne party, co ty na to?
 - Wiesz, śliczna, że ja na party z tobą zawsze jestem gotowy – powiedział, przekrzywiając
głowę, wiedział, że jego dziewczyna uwielbia ten gest.
Zajęli się rozpakowywaniem zakupów i jedzeniem obiadu. Później poszli do salonu i Krzysiek włączył muzykę, zrobił im piorunującą mieszankę z szampana i piwa, zachowując odpowiednie proporcje. Usiadł koło Kaśki, która w dżinsach i koszulce siedziała po turecku i patrzyła na niego. Podał jej kieliszek, stuknął w niego swoim i wypił niemal jednym haustem tego dziwnego drinka.
 - Krzysiu, wszystko okej? − patrzyła mu w oczy, przytulona do jego ramienia.
 - Katka, w tym wszystkim nic nie jest okej. Nie będę teraz o tym myślał.
 - Ale to wszystko pokręcone... − westchnęła.
 - Bardzo. No trudno, teraz to już nie mam wyjścia. Podjąłem decyzję, Katka – powiedział
spokojnym głosem.
Dziewczyna wyprostowała się.
 - O czym mówisz?
 - Rezygnuję z obrony. I tak przegram tę sprawę. Ty to wiesz i ja to wiem, śliczna.
Wiemy, jacy to są ludzie, nie musisz mi nic mówić, wiem, jak to działa. Nie mam szans, żeby ich wybronić. Po co to przeciągać − wzruszył ramionami, dolewając sobie drinka.
 - Krzysiek, ale... Boże, sama nie wiem, co miałabym ci powiedzieć – westchnęła i też
dolała sobie mieszanki.
 - Katka, muszę się odciąć, już teraz. Bez sensu to ciągnąć dalej. Czy teraz coś się
wydarzy, czy za pół roku, co to zmienia? Niech mój brat wreszcie poniesie konsekwencje swoich czynów. A ojciec z matką niech sobie z tym poradzą. Mam już dość bycia pierdoloną niańką... − powiedział ostro, patrząc na nią zmrużonymi oczami. – Jedyne, o co się boję, to ty, Katka. Strasznie się boję... I nie wiem, co dalej robić... Nie chcę nic na tobie wymuszać... ale wiesz, co uważam, że powinnaś zrobić? − patrzył na nią z bardzo bliska.
 - Kiedy masz zamiar złożyć wniosek? − spytała.
 - Jutro przygotuję. Nie ma na co czekać.
 - A kiedy powiesz rodzicom? − patrzyła na niego zasmucona.
 - Nie wiem, może też jutro − wzruszył ramionami.
 - Oni pewnie mnie nienawidzą... − powiedziała cicho.
 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Książka zapowiada sie ciekawie chociaż przedstawiono tylko frament ;) Zapewne odwiedze dobre księgarnie w najblizszych dniach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* I oto mam możliwość poznać fragment tej książki. Brzmi ciekawie... Pozdrawiam autorkę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.