Facebook Google+ Twitter

ZAKSA dała wykład Akademikom

"Mecze obejrzane... taktyka zrobiona... Czuję jakiś wewnętrzny spokój, a tu przecież lider przyjeżdża" - pisał wczoraj na Twitterze trener AZS-u Jakub Bednaruk. I rzeczywiście, to była cisza przed burzą. Tegoroczni specjaliści od sensacji w PlusLidze zostali rozgromieni przez grający bez kilku podstawowych zawodników zespół z Kędzierzyna.

Opromienieni spektakularnym zwycięstwem nad Skrą gospodarze szybko objęli czteropunktowe prowadzenie, ale to był jedyny dobry moment w ich grze. Trener gości Daniel Castellani poprosił o czas i przypomniał swoim zawodnikom po co przyjechali do Warszawy. Efekty przyszły od razu - głównie za sprawą kapitalnego Antonin Rouzier (siedem punktów w pierwszym secie) ZAKSA wyszła na prowadzenie 11:9 i wykazując się siatkarską dojrzałością, nie oddała go do końca seta.

Druga i trzecia partia przebiegały według podobnego scenariusza - walka punkt za punkt, po czym kędzierzynianie odjeżdżali na piątym biegu, podczas gdy gospodarze od czasu do czasu wrzucali trójkę. Kluczowym elementem była zagrywka - Rouzier, Michał Ruciak i Jurij Gladyr rozstrzeliwali gospodarzy atomowymi serwami. To nie był mecz życia przyjmujących Inżynierów Krzysztofa Wierzbowskiego i Macieja Pawlińskiego, którzy mieli odpowiednio 31 i 41 proc. pozytywnego przyjęcia, w ataku żaden z nich nie przekroczył 40 proc. Nie układała się współpraca między Fabianem Drzyzgą a Marcinem Nowakiem. Doświadczony środkowy został zmieniony w połowie drugiego seta (do tego momentu zdobył ledwie punkt) przez Dawida Dryję. - Momentami graliśmy bezmyślnie, waliliśmy głową w mur. Ja sam na długo zapamiętam próby ataku przez środkowych Kędzierzyna - przyznał po meczu Wierzbowski.

Faktycznie, świeżo upieczony kapitan Politechniki będzie miał co wspominać, bo Jurij Gladyr i Marcin Możdżonek we dwóch zanotowali więcej bloków niż cała jego drużyna. W szeregach gości nieodczuwalna była absencja Pawła Zagumnego, Felipe Fontelesa i Piotra Gacka (zastępujący go 20-letni libero Łukasz Kociuba przeszedł prawdziwy chrzest bojowy). Świetne spotkanie rozgrywał nominalnie rezerwowy rozgrywający Grzegorz Pilarz, na skrzydłach szaleli Rouzier, Ruciak i były siatkarz AZS-u Sierhiy Kapelus. - Trzymali nas za gardło cały mecz. Nawet jak się zbliżaliśmy, to zaraz z powrotem nam uciekali. Nie mam pretensji do swoich zawodników. Nie zawsze będzie tak, że co tydzień wygrywamy z faworytem - powiedział Bednaruk na konferencji prasowej.

Rozmowa z Sebastianem Świderskim, asystentem Daniela Castellaniego:
Czy zakładaliście taki scenariusz, w którym już po godzinie i 20 minutach będziecie się cieszyć z trzech punktów?
Sebastian Świderski: Nikogo nie lekceważymy, do każdego przeciwnika podchodzimy maksymalnie skoncentrowani. Ta liga jest taka dziwna, że można przegrać z każdym, ale to chyba dobre dla widowiska, kibiców, świadczy o tym, że poziom jest coraz wyższy. Mieliśmy swoje problemy przed tym meczem, ci, którzy dostają teraz szansę, wykorzystują ją, a później my, trenerzy, będziemy mieli problem z wyborem składu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.