Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17568 miejsce

Żal i otucha. „Nie martwcie się” - tomik Konrada Małka

Współautorzy: Barbara Podgórska

Nie sposób wyrazić bólu po stracie najbliższej osoby i nie sposób się nim podzielić.

 / Fot. Adm PodgórskiSzczerą myślą, nieomal sentencją, otwiera Konrad Małek, nasz przyjaciel z Klubu Literackiego Barwy w Rudzie Śląskiej tomik poetycki „Nie martwcie się”. Przyznam, aczkolwiek daleko mi do wszelkiej egzaltacji, że kiedy rzuciłem okiem na tytuł, przyszły mi nagle na myśl słowa umierającego papieża: „Nie lękajcie się!” Przesłanie człowieka najwyższego formatu, adresowane do ponad półtora miliarda katolikowi na świecie. I równie proste, zarazem dosadne: „Nie martwcie się!” umierającej żony i matki, skierowane wyłącznie do męża i córek. I wtedy, tam w Rzymie, i tutaj, na Śląsku, pocieszenie dla tych co zostają, od tych, co odchodzą na wieczność.

Tomik, dedykowany jest pamięci żony Grażyny, zmarłej, nieoczekiwanie i szybko po ataku ostrej białaczki limfatycznej. Zmarłej dokładnie w 53 swoje urodziny, 13 lutego 2010 roku, tuż przed 29. rocznica ich ślubu. Pięknie zilustrowany fotografiami autora ze wspólnych z Grażyną wycieczek do Pargi, Paxos i w Meteory, wydany starannie przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą.

Nie będę silił się na banalne zapewnienia, że wiersze Konrada są hołdem dla żony. Bo są!
Ale są także rozpamiętywaniem, rozmaitych wspólnie przeżytych chwil, momentów szczęśliwych i tych nieco mniej szczęśliwych, zwyczajnych i tych bardziej wzniosłych. Słów, gestów, sytuacji, zdarzeń, ba, nawet wyrzutów sumienia, które dopiero po odejściu Grażyny ujawniły swój metafizyczny sens. Są przede wszystkim traumatycznym zapisem choroby zabijającej Grażynę błyskawicznie, bezlitośnie: 'Suchość ust, bladość, skazane oczy, dla wszystkich wybaczenie, bez włosów po chemii, patrzysz w przepaść zamkniętymi oczami przez tyle niedomkniętych drzwi. A ja, chcę tylko jednego, twojego życia i już nic". Dopisek informuje, że wiersz powstał na trzy dni przed odejściem żony.

A potem wspominał to odejście: "Trzymała się za głowę i jęczała. Była jeszcze i jej nie było. Dzwoniłem po dwudziestej drugiej. „Pana żona śpi”. Po szóstej rano. „Niech pan zadzwoni do lekarza dyżurnego”. Już nie dzwoniłem".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Irena Chrostek-muzyk
  • Irena Chrostek-muzyk
  • 28.02.2011 00:08

Jestem pod wrażeniem i składam GRATULACJE,ponieważ przeżywając tak tramatyczne chwile,autor wierszy potrafił poruszyć najdelikatniejsze struny serca ... wydobyć z duszy ogromny żal...ból rozpaczy...nostalgię...starał się zatrzymać echo miłości i okazać wdzięczność za cudowne chwile ,wspólnie spędzone z małżonką.Ja też trochę piszę,wydałam kilka tomików poezji,w tym samym czasie zostałam wdową,podobnie jak Pan Konrad,lecz niestety ,nie potrafię stworzyć żadnego wiersza,właśnie poświęconemu ukochanemu mężowi!Paraliżuje mnie nieuzasadniony bunt...widzę spopielone wspomnienia...jakby obrażenie się na Muzę...ale ,jestem osobą wierzącą w Boga i dlatego musiałam wrócić do ludzi żywych oraz prozaicznych obowiązków.Pragnę znów zanurzyć się w poezji,ponieważ są to cudowne doznania,nawet wtedy,gdy dusza krzyczy!!!Obecnie zagłębiam się w prozie,czekając na twórczą wenę i uśmiech POEZJI.Pozdrawiam Pana i życzę wielu sukcesów!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie zrelacjonowany tomik poezji, który jest wlaściwie epitafium poetyckim dla zmarłej żony autora Konrada Małka. Jestem pełna uznania. Pisanie to rodzaj autopsychoterapii, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile.
Jest prawdą, że głębokie przeżycia wyzwalają w nas pokłady nieznanych sobie talentów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzbudza do refleksji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.