Facebook Google+ Twitter

Zalać robaka - społeczny problem pijaństwa w świetle książki Szapłowskiej

Alkohol w każdej, nawet najmniejszej dawce szkodzi każdemu... Ale czy aby na pewno każda osoba zna historię alkoholu? Dlaczego tak chętnie go pijemy?

Sięgając do historii można stwierdzić, że nigdy nie było czasu wolnego od alkoholu, lecz pojęcie alcoholismus chronicum zostało wprowadzone dopiero w 1849 roku przez Magnusa Hussa, który to badał stopień powszechności upijania się napojami alkoholowymi. Dopiero w XX wieku nastąpił znaczący przyrost badań nad tym zjawiskiem oraz wzrosła troska o pijących (tutaj najbardziej znany jest ruch Anonimowych Alkoholików). W Polsce pierwsze AA powstało w latach siedemdziesiątych, było widoczne piętnowanie pijaństwa w pracy - przykład plakatu z lat pięćdziesiątych: „Tylko osioł, co się zowie, pije wódkę na budowie”. Trzeźwość przykazywał również Kościół.

Problem alkoholowy spotykano nie tylko podczas II wojny światowej, gdy alkohol stanowił ważny towar wymienny oraz powszechny sposób ucieczki od rzeczywistości, ale również na kartkach utworów wielkich pisarzy, jak na przykład u Czesława Miłosza w „Traktacie moralnym”-
"Chyli się Polska w trudne czasy przed bóstwem wódki i kiełbasy." Zaś w amerykańskiej „Casablance” Rick na pytanie o narodowość odpowiada: "Jestem alkoholikiem", a początki tego trwałego wzorca kulturowego trzeba datować przynajmniej na złoty wiek sarmatyzmu. I tutaj winna przypomnieć nam się postać Zagłoby z jego rozpoznaniem: "Człek nad apetyt jeść nie może, pić może".

Psycholog Kępski rozróżnia cztery style spożywania alkoholu:
- neurasteniczny (zawsze wtedy kiedy źle)
- kontektywny (tym ważniejszy, że polskiej kulturze brakuje norm small- talku)
- dionizyjski (prowadzenie do zamroczenia transcendentalicznego)
- heroiczny (wzmacnia poczucie „mocy”)

Według badania OBOP SP przeprowadzonego w 1976 roku 33 proc. respondentów uważało, że powszechność picia wynika z obyczaju, kolejne 33 proc.- że z potrzeby i chęci łagodzenia stresów, 25 proc. jako przyczynę wskazywało lekceważący stosunek do pieniędzy, a 16 proc. - wpływ otoczenia. Pomimo tego, że większość, bo aż 95 proc. zdaje sobie sprawę ze szkodliwych konsekwencji picia alkoholu, to zarazem podkreślano korzyści jakie on daje: jego walory lecznicze, zdolność łagodzenia stresu oraz zwiększenie skuteczności „załatwiania”. Potwierdza to zapewne pewne popularne określenie „zalać robaka”, dotyczące tyleż potencjalnej choroby, ile metaforycznie - czegoś, co gryzie człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.