Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184084 miejsce

Zalew tanią siłą roboczą mile widziany

Wielka Brytania dyskutuje o emigracji zarobkowej Polaków. Okazuje się, że jest korzystna dla wszystkich.

Nadal jestem w Anglii i rzut okiem na polskie portale internetowe wywołuje u mnie głębokie zrozumienie dla tych Polaków, którzy ogłaszają tu wszem i wobec, że na razie nie mają ochoty wrócić do kraju. Dominującym tematem w kraju zdaje się teraz być rozstrzygnięcie, co minister Macierewicz miał na myśli, pomawiając dawnych ministrów spraw zagranicznych o agenturalność. Na szczęście w Wielkiej Brytanii nikt tego nie zauważył, bo interpretacje tej awantury mogłyby być jedynie żenujące dla Polski: Albo jest to kraj, gdzie agenci mogą latami bezkarnie siedzieć w rządzie, albo jest to kraj, który na stanowisku szefa wywiadu wojskowego toleruje polityka, który zdradza objawy paranoi.

Emigranci na wyspach: zdrowi, normalni, przedsiębiorczy

Na szczęście jednak, Brytyjczycy, co prawda dyskutują o Polsce i Polakach, ale o tej większości Polaków, która jest zdrowa, normalna, pracowita i przedsiębiorcza, i dlatego postanowiła przyjechać nad Tamizę i pracować. Kiedy rząd Tony Blaira postanowił nie wprowadzić żadnych restrykcji dla pracowników z nowych krajów członkowskich UE, to jego eksperci szacowali potencjalny napływ na kilkanaście osób. W międzyczasie jednak eksperci ogłosili małą korektę: Oficjalnie zarejestrowało się 427.096 pracowników z nowych krajów UE, w tym 264 560 z Polski. Można jeszcze doliczyć tych, którzy się nie rejestrowali, ale pracują (co nie oznacza, że oni muszą pracować nielegalnie) i tych, którzy przyjeżdżali w odwiedziny do pracujących albo jako turyści, i liczba czasowo przebywających w Wielkiej Brytanii Polaków rośnie do mniej więcej 700.000.

Fascynujące w tej brytyjskiej debacie jest to, że wszyscy są zgodni, że było to zjawisko niezmiernie korzystne dla Wielkiej Brytanii. Nawet konserwatywna opozycja zarzuca Blairowi jedynie brak kompetencji, jeśli chodzi o szacunki sprzed 3 lat. Żąda ona wprowadzenie restrykcji w przyszłym roku, kiedy Bułgaria i Rumunia przystąpią do UE, bo wtedy, twierdzą Tories, imigracja może przestać być korzystna. Dlaczego? Nie bardzo widać. Imigranci są młodzi (82 proc. to między 18 i 24 rokiem życia), połowa z nich ma czasowe kontrakty do dwóch lat i deklaruje, że potem chce wracać do kraju. Przez ten okres wpłacają oni do brytyjskiego systemu ubezpieczeń społecznych tak samo jak Brytyjczycy, ale – jako młodsi i zdrowsi od przeciętnych Brytyjczyków – mniej z niego korzystają. W wielu przypadkach też wpłacają nie nabywając za to żadnych praw w tak krótkim okresie. Zgodnie ze statystyką zapełniają oni przede wszystkim te miejsca pracy, które bez nich nie byłyby w ogóle obsadzone. „Problem” z migracją zarobkową sprowadza się do tego, aby dzieciom przybyszy zapewnić miejsca w przedszkolach i szkołach – ale i to jest małe piwo, bo ponad trzy czwarte wszystkich imigrantów zarobkowych przyjechało bez dodatkowych członków rodziny.

Tania siła robocza hamuje wzrost płac

Nie bardzo widać, dlaczego to miało być inaczej w przypadku Bułgarów i Rumunów. Tania siła robocza w warunkach elastycznego rynku pracy – takim jak w Wielkiej Brytanii – nie zwiększa bezrobocia, lecz hamuje wzrost płac, co obecnie, kiedy inflacja jest większym problemem dla Bank of England niż bezrobocie, okazuje się bardzo korzystne. W dodatku okazało się, że Wielka Brytania miała w momencie rozszerzenia UE 600.000 nie obsadzonych miejsc pracy. Przyjechali Polacy i inni środkowi i wschodni Europejczycy, zakasali rękawy – i teraz nadal brakuje 600.000 pracowników.

Na razie, starania konserwatystów i sprzyjających im bulwarówek, aby przedstawić imigrację zarobkową jako zagrożenie, nie mają oparcia w faktach. Jedyny rzeczowy argument – trochę niebezpieczny dla rządzących laburzystów, bo przekonujący dla wspierających ich związków zawodowych – konstatacja, że hamowanie wzrostu płac może powstrzymać ludzi na zasiłkach od przyjmowania pracy i tym samym utrudnia ich reintegrację, uzależniając ich na stałe od transferów socjalnych. Inaczej niż młodzi Rumuni i Bułgarzy, brytyjscy bezrobotni nie wyjadą po jakimś czasie, lecz pozostaną problemem socjalnym dla rządu.

Migracja zarobkowa Polaków lekcją dla polskiego rządu?

Na razie, krótka historia migracji zarobkowej z Polski i innych krajów na wschód od Odry jest świetnym przykładem, że integracja gospodarcza nie jest procesem, na którym jedni zyskują to, co inni stracili. W tym przypadku obie strony miały z tego korzyści: W Polsce zmniejszyło się bezrobocie, emigranci zasilają rezerwy walutowe, przesyłając część zarobków do Polski, w Wielkiej Brytanii przyczyniają się do obniżenia inflacji i zwiększają konkurencyjność przedsiębiorstw i poprawią kondycję systemów socjalnych. Ciekawa to lekcja dla rządu Niemiec, który 3 lata temu bronił się jak lew przed "zalewem tanią siła roboczą".

Ale też warto będzie o tym pamiętać, kiedy polski rząd otworzy rynek dla ukraińskich pracowników, aby zapełnić luki, które pozostawiali ci, którzy teraz pracują w Wielkiej Brytanii.

Klaus Bachmann

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Polecam fragment z The Mirror z 24 sierpnia:
A QUARTER of a million Poles now work in Britain, leading some experts to claim they're bringing untold misery to our shores.
It could be worse. Think about it. They're mostly young, English-speaking, non-benefit claiming grafters, grateful to do jobs we won't, happy to integrate and be net contributors to the tax system.

Now look at Spain, with the quarter of a million Britons who have fled there.

They're mostly old, non-Spanish speakers, who use their EU citizen status to burden their health system, and whose idea of integration is chipping in with the other British ex-pats in their apartment block to pay a pittance to a Spanish security guard to keep the natives out.

The Poles come here with optimism, a desire to work and build a new life. Brits go there filled with bitterness and a desire to sunbathe, moan and die.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.