Facebook Google+ Twitter

Żałoba narodowa a zawiść polska

Kiedy tragedia wstrząsnęła całym krajem, pojawiły się głosy, że zmieni się społeczno-polityczne oblicze Polski. Znikną wzajemne animozje, niechęci, pojawi się szacunek i zrozumienie. Pozostanie spór, lecz prowadzony innym językiem. Akurat

Już w dwa dni po tragedii jasne staje się, że dla wielu osób wszystko zachowa swój status quo.

Moja koleżanka z pracy, przybiegła do pokoju i piskliwym, na poły radosny, na poły konfidencjonalnym głosem, mówiła "Mam newsa! Mam newsa!". Od progu zaczęła tyrady, iż żona wujka ze strony brata ojca matki, której syn pracuje w Brukseli, wie, podobnie jak inny właśnie tam w Brukseli pracujący, że w Polsce dokonał się zamach stanu. Już przecież ma być nowy prezesem NBP, już dzielą się schedą po zmarłych.

Poseł partii najbardziej doświadczonej w sobotniej katastrofie, znany powszechnie z kwiecistych wypowiedzi na temat prezydenta USA i cywilizacji białego człowieka, w poniedziałkowym wydaniu narodowo-katolickiej gazety, wypowiada się niemal ze stu procentową pewnością, że strona rosyjska mataczy. I to od samego początku. Najpierw nie dopuszczała do lądowania samolotu (być może podała złe koordynaty nalotu!), później nie informowała dziennikarzy, zabraniała nagrań, blokowała przekaz wiadomości. Teraz też ukrywa fakty, cichaczem zabiera ciała i czarne skrzynki do Moskwy, aby samemu prowadzić własne, tak zwane śledztwo. To nowy Katyń, podsumowuje. I dodaje, że "jeszcze nie ostygły ciała", a Platforma już dokonuje u władz nowych nominacji.

Niemal od razu odezwały się głosy, że żadnej mgły nie było. Nikt jej nie widział, była ładna pogoda. No przecież wystarczy spojrzeć na zdjęcia, nagrania, kiedy dogaszają wrak prezydenckiego samolotu. A wcześniej, na obrazy transmitowane z lasu katyńskiego. Na portalach społecznościowych niektórzy piszą o braku przypadku. Jak może być to przypadek, jeśli codziennie wylatuje tysiące samolotów, a spada akurat ten z Prezydentem, akurat podczas Rocznicy Zbrodni Katyńskiej, akurat w ZSRR?

Nie trzeba było długo czekać, aby pojawiły się i takie zdania, że Władimir Putin z Donaldem Tuskiem ściskali się nad symbolicznym grobem ofiar, tam w miejscu wypadku, z radości, bo nie ma już Lecha Kaczyńskiego. Bo właśnie, wspólnie zaplanowaną i perfidną akcją, prezydenta wykończyli.

Jednak samego siebie przeszedł prałat w Katedrze Przemyskiej, stwierdzając, że „to się mogło zdarzyć w środę, zdarzyło się wczoraj" albo mówiący o konieczności "przeprosin zwłok" przez "libertyński środek", członkowie którego "zaproponowali posprzątać tropy pamięci z katyńskiego lasu, zapomnieć ślady profanacji znad charkowskiego grobów", a którzy "klęczą niechlujnie dla potrzeb socjotechniki".

Wrogość, zawiść, a być może – w najbardziej optymistycznym wariancie – po prostu głupota, której nie jestem w stanie sobie wyobrazić, a tym bardziej pojąć. Pozostaje poza granicami mojego poznania. Może rodzić się z różnych przyczyn. Poczucia straty, bólu, jakie pojawiają się w chwilach emocjonalnej zapaści, wywołanej szokiem.

Jednak żal nie usprawiedliwia brak rozsądku. I nieludzkiej nienawiści.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.