Dlaczego świat wygląda, jak wygląda?
Przeczytałam niedawno na stronce
Pomocy Duchowej ciekawe
opowiadanie o człowieku, który bardzo chciał poznać bożą drogę i poznać odpowiedź na pytanie dlaczego świat wygląda jak wygląda? Ukazał mu się anioł, za którym podążył, by przekonać się, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż on sam. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne. Opowiadanie to w bardzo ciekawy moim zdaniem sposób wyjaśnia działanie Boga i pomaga zrozumieć, że rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają.
Niech te dwa dni żałoby, które właśnie mijają staną się dla nas wszystkich czasem faktycznego wyciszenia i zadumy, zatrzymania się w codziennym zabieganiu i refleksją nad tym, ile warte jest w obecnych czasach ludzkie życie, co naprawdę jest w nim ważne i jakże jest ono ulotne, skoro wystarczy jeden podmuch, jedna iskra, by zdmuchnąć płomień istnienia.
W codziennej gonitwie zapominamy o życiowych wartościach. Dopiero takie tragedie skłaniają nas do refleksji i zastanowienia się nad ulotnością tego, co doczesne. Zarówno tym razem, jak i podczas każdej z wcześniejszych tragedii, gdy w jednym miejscu ludzie ginęli, w drugim walczyli ze sobą pełni złości i nienawiści. Jakże często marnuje się czas na szerzenie zła, zalewa nas ono w zatrważający sposób z każdej strony. Dlaczego tak trudno przychodzi nam propagowanie dobra?
Ewangelia mówi nam: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie kiedy czas ten nadejdzie” (Mk 13,33). Tak to już jest, że gdy czas czuwania się wydłuża, człowiek zniechęca się, oczekiwanie zaczyna go nużyć, narasta niecierpliwość. Potrzebne są nam wówczas nagłe wstrząsy, momenty wzbudzania, by znów zmobilizować wszystkie siły do pełnej gotowości.
Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach
Nikt na ziemi nie wie, kiedy nastąpi koniec świata, musimy więc być czujni każdego dnia, o każdej godzinie, by gdy on już nadejdzie, móc spokojnie udać się na spotkanie z Bogiem. Dla poległych górników czas ów już nadszedł. Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach, by w ten sposób pomóc im przekroczyć bramy niebios. Nie zapominajmy też o ich rodzinach, które w sposób szczególny potrzebują teraz naszego wsparcia, serca, zrozumienia.

Łącząc się w bólu i modlitwie z rodzinami górników zapalajmy znicze, których płomień niech przypomina nam nie tylko o tych, którzy polegli, ale także o istnieniu Boga pośród nas, o ulotności naszego życia oraz o potrzebie czuwania.
Niech światło Chrystusa zaprowadzi przed oblicze Pana tych, którzy zginęli 18 września w tragicznym wypadku w KWK "Wujek" Ruch Śląsk, niech da nadzieję wyzdrowienia poszkodowanym, a bliskim jednych i drugich niech rozświetla drogi życia, wspierając ich w tych trudnych chwilach. Otoczmy ich wszystkich modlitwą, troską i wsparciem, bo tego najbardziej teraz potrzebują.