Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6874 miejsce

Zamarynujmy się na jakiś czas...

Nikt tak naprawdę nie wie, kiedy po raz pierwszy zastosowano marynatę do mięsa. Być może był to cudowny zbieg okoliczności, a może jakiś geniusz kulinarny podszepnął któremuś z mistrzów, aby przed upieczeniem potrzymał mięso w zalewie.

Starej kuchni czar fot. Szymon NiemiecBez względu jednak na to, jaka była prawdziwa historia powstania marynaty, jej wynalazcy należą się najwyższe wyrazy wdzięczności od wszystkich miłośników potraw mięsnych. Prawdą bowiem absolutną jest fakt, że każde mięso, które przed poddaniem go obróbce termicznej wrzucimy na kilkanaście godzin do marynaty, zyskuje niezapomniane walory smakowe. Nic tak nie poprawia smaku pieczeni, steków czy nawet zwykłego gulaszu, jak dobrze przygotowana marynata.

Ponieważ ostatnim hitem w mojej kuchni okazały się żeberka, postanowiłem zdradzić wam swój, całkiem niedawno odkryty przepis na wspaniałą marynatę do mięsa.

Zanim zajmiemy się żeberkami, musimy przygotować samą marynatę. W tym celu do miski wrzucamy szklankę bardzo drobno posiekanych orzechów włoskich. Mój znajomy ekspert kulinarny poleca zastąpić je siekanymi migdałami, ale moim zdaniem, lekka goryczka, jaką dają orzechy, doskonale współgra z resztą marynaty. Cóż, de gustibus non est disputandum. Szczególnie w kuchni.

Trochę pracy na początek

Posiekane orzechy zalewamy połową szklanki dobrej jakości oleju roślinnego. W tym konkretnym wypadku odradzam używanie oliwy z oliwek, gdyż jej smak może zdominować resztę i zakłóci całość. Dodajemy pół szklanki octu winnego z białego wina. Tutaj znowu drobna dygresja. Warto zwrócić uwagę, aby ocet był naprawdę dobrej jakości. To prawda, że robi się go ze skwaśniałego wina, ale jednak im lepszy był produkt wyjściowy, tym ocet będzie miał lepszy smak.

W rondelku rozpuszczamy pół szklanki miodu. Jeżeli mamy miód płynny, to nie musimy go już podgrzewać. Polecam miód rzepakowy lub lipowy. Miody późniejsze, takie jak gryczany czy spadziowy, mogą być nieco za ciemne. Dodajemy miód do reszty składników. Aby nieco zaostrzyć smak naszej marynaty, dodajemy dwie – trzy łyżki musztardy francuskiej. Całość ubijamy trzepaczką do uzyskania jednolitej masy.

Teraz możemy zająć się żeberkami. W zależności od tego, ile osób zamierzamy ugościć, przygotowujemy taką ilość żeberek. Na 4 osoby należy kupić mniej więcej półtora kilograma. Najlepsze do pieczenia będą żeberka wieprzowe. Przy zakupach, zwróćcie uwagę, aby nie były zbyt tłuste i przerośnięte. Żeberka kroimy na porcje w taki sposób, aby jedna porcja zawierała jedną kostkę. Poporcjowane żeberka układamy w naczyniu i zalewamy marynatą.

Naczynie odstawiamy do lodówki i mamy mniej więcej 12 godzin spokoju. Osobiście polecam trzymanie mięsa w zalewie przynajmniej przez 24 godziny, ale 12 powinno już wystarczyć, jeżeli się śpieszymy.

Do pieczenia marsz!

Żeberka oczywiście najlepiej piec na grillu, ale w miejskich warunkach mogłoby się to okazać nieco kłopotliwe.

Można jednak wykorzystać stary, dobrze znany piekarnik, w którym mamy kratkę do pieczenia.

Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i na gorącej kratce układamy żeberka wyjęte z marynaty. Nie przejmujcie się, że będzie kapało. Kapie, bo musi kapać.

Mniej więcej po 45 minutach obracamy żeberka na drugą stronę i pieczemy kolejne 45 minut.

Mięso będzie gotowe do jedzenia, gdy zauważymy, że żeberka pokryją się mocno spieczoną glazurką, czyli skarmelizowanym cukrem.

Tak przygotowane mięso będzie miało słodko-kwaśny smak, z lekką nutką goryczki. Podawajcie je razem z sałatką i frytkami.

Smacznego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pisałeś kiedyś o swoim przyjacielu po technikum gastronomicznym. Czym skorupka za młodu... :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo z brytfanną zawsze ci się upiecze... czy jakoś tak :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiscie - potrzebna brytfanna!!! ;-) A tak na powaznie : uwielbiam marynaty!

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy przepis:) mniami!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

polynett@ Księga Gumisiów mówi: Co ma kapać niechaj kapie. A mówiąc poważnie: ja podstawiam brytfannę z folią aluminiową. Mniej piekarnika do czyszczenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie przejmujcie się, że będzie kapało. Kapie, bo musi kapać." - Szymon,jesteś rozbrajający!!! ;-) już wyobrażam sobie mój zakapany piekarnik...niestety grillowanie najlepiej uprawiać w ogrodzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bbrzmi ciekawie...:-) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.