Pozycja materiału w rankingach:
Jak donosi "Dziennik Internautów", brytyjskie ministerstwo edukacji chce dokonać radykalnych zmian w podstawie programowej dla szkół podstawowych. Kosztem lekcji historii uczniowie będą zdobywać wiedzę dotyczącą korzystania z sieci.
Artykuły
(776)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 28.03.2009 12:42
Rafale - sadzę, że i w Anglii znajdzie sie dzieci, ktore sie uczą, nauczycieli, ktorzy wykładają przedmiot.
A moze nawet takich kujonów, którzy wczesnie wiedza wszystko? :)
Rafał Gdak 28.03.2009 09:53
Zgadzam się z Panią. Tylko, że ja w 4. klasie szkoły podstawowej doskonale wiedziałem czym był Dywizjon 303, Majdanek, a niewiele później Jałta. Na pewno w szkole podstawowej dowiedziałem się o tym, "jak przyniósł pokój" Neville Chamberlain po Konferencji Monachijskiej. Nie wiem, jak to teraz wygląda, może rzeczywiście dzieciaki się historią nie interesują. Jak Pani też pewnie zauważyła napisałem, że trzeba uczyć dzieci poruszania się we współczesnym świecie - z tym zastrzeżeniem, że nie kosztem historii. Zresztą nie tylko jej, weźmy geografię, czy nawet architekturę. Już na poziomie podstawówki byłem w stanie wskażać samodzielnie ważne miejsca jak choćby katedra Notre Damme, Champs Elysees nazwać most w San Francisco, czy Empire State Building. Wiedziałem jakie jest położenie tych miast itp. Większości tych rzeczy dowiedziałem się w szkole.
Jadwiga Kowalczyk 28.03.2009 06:37
Cytujesz Santayana: " kto nie pamieta historii, skazany jest na jej powtórzenie",
oraz piszesz "...niedawno sondażu wśród uczniów brytyjskich szkół, 10 procent z nich, na pytanie czym było Auschwitz odpowiedziało, że piwem, chlebem lub krajem sąsiadującym z Niemcami. "
10% to nie tak wiele. Zapytaj polskich uczniów, o dywizjon 303, o bitwę o Anglię, czy role Churchilla w czasie II wojny światowej - ilu z nich odpowie prawidłowo?
A ja sie nie dziwię - akurat te fragmenty historii nie dotyczyły ich BEZPOSREDNIO, oni tego PAMIĘTAĆ nie mogą, pojecia te nie weszły zatem do słownictwa i historii, bo nie były przekazywane przez pamietajacych. A z wiara w opowiadania jest róznie - najlepszym tego dowodem jest, że w wiadomosci przekazywane przez polskich kurierów na temat okupacji, hocaustu i powstania - nikt tam nie wierzył.
Z podobnym zjawiskiem zetknełam sie w Stanach (1087r.), gdzie dla rdzennego Amerykanina Polska była "jakims komunistycznym miastem w Rosji", a syn mojej kuzynki, urodzony i wykształcony juz w Stanach uważał sie za człowieka wykształconego, poniewaz wiedział, kim był Kopernik.
Umiejętnośc znadywania w sieci wiadomosci o tematyce "zadanej" przez nauczyciela raczej pomoże, niż zaszkodzi. To jest znak czasów i z tego sie nie wycofamy.