Facebook Google+ Twitter

Zamiast historii - lekcje poruszania się w Internecie

Jak donosi "Dziennik Internautów", brytyjskie ministerstwo edukacji chce dokonać radykalnych zmian w podstawie programowej dla szkół podstawowych. Kosztem lekcji historii uczniowie będą zdobywać wiedzę dotyczącą korzystania z sieci.

Zamiast lekcji o epoce wiktoriańskiej lub II wojnie światowej najmłodsi uczniowie będą uczyli się o tym, jak korzystać z Wikipedii i portali społecznościowych. Oprócz nauki odręcznego pisania, otrzymają również naukę biegłego pisania na klawiaturze. Wszystko za sprawą Jima Rose'a, który nadzorował brytyjskie szkoły i stworzył raport, z którego wynika, że dzieciom w wieku szkolnym brakuje wiedzy dotyczącej nowych technologii i informacji.

Powyższa wiadomość jest zaskakująca o tyle, że według przeprowadzonego niedawno sondażu wśród uczniów brytyjskich szkół, 10 procent z nich, na pytanie czym było Auschwitz odpowiedziało, że piwem, chlebem lub krajem sąsiadującym z Niemcami. Z tej samej ankiety wynikało, że 60 procent uczniów nie wiedziało, że III Rzesza przeprowadziła Endlösung - ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.

Oczywiście rzeczą dyskusyjną jest, czy należy w najniższych klasach szkoły podstawowej uczyć dzieci o holokauście i II wojnie światowej. Niemniej wyniki wspomnianego sondażu przeprowadzonego wśród trochę starszych uczniów skłaniają do refleksji, co tak naprawdę będzie dla nich ważniejsze. Prawda jest taka, że dzieci i młodzież wyjątkowo łatwo przyswajają sobie zagadnienia związane z komputerami i internetem. Nasuwa się wniosek, że bez problemu będą w stanie poruszać się po globalnej wiosce nawet bez wzmożonej edukacji w tym kierunku. Sprawa jest tym bardziej zastanawiająca, że to właśnie na gruncie brytyjskim wyrosły poglądy czołowego negacjonisty holokaustu Davida Irvinga, który zasłynął między innymi twierdzeniem, że komory gazowe nie istniały.

Doskonałą moim zdaniem puentą dla powyższych rozważań, są słowa amerykańskiego filozofa i pisarza Georga Santayana, umieszczone przy wejściu do Bloku 4. byłego obozu Auschwitz: „Kto nie pamięta historii skazany jest na jej powtórzenie!” Z jednej strony racjonalna jest chęć przygotowania uczniów do funkcjonowania w społeczeństwie informacyjnym, z drugiej nie może ono odbywać się kosztem historii; czy to powszechnej czy własnego kraju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Rafale - sadzę, że i w Anglii znajdzie sie dzieci, ktore sie uczą, nauczycieli, ktorzy wykładają przedmiot.
A moze nawet takich kujonów, którzy wczesnie wiedza wszystko? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panią. Tylko, że ja w 4. klasie szkoły podstawowej doskonale wiedziałem czym był Dywizjon 303, Majdanek, a niewiele później Jałta. Na pewno w szkole podstawowej dowiedziałem się o tym, "jak przyniósł pokój" Neville Chamberlain po Konferencji Monachijskiej. Nie wiem, jak to teraz wygląda, może rzeczywiście dzieciaki się historią nie interesują. Jak Pani też pewnie zauważyła napisałem, że trzeba uczyć dzieci poruszania się we współczesnym świecie - z tym zastrzeżeniem, że nie kosztem historii. Zresztą nie tylko jej, weźmy geografię, czy nawet architekturę. Już na poziomie podstawówki byłem w stanie wskażać samodzielnie ważne miejsca jak choćby katedra Notre Damme, Champs Elysees nazwać most w San Francisco, czy Empire State Building. Wiedziałem jakie jest położenie tych miast itp. Większości tych rzeczy dowiedziałem się w szkole.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytujesz Santayana: " kto nie pamieta historii, skazany jest na jej powtórzenie",
oraz piszesz "...niedawno sondażu wśród uczniów brytyjskich szkół, 10 procent z nich, na pytanie czym było Auschwitz odpowiedziało, że piwem, chlebem lub krajem sąsiadującym z Niemcami. "
10% to nie tak wiele. Zapytaj polskich uczniów, o dywizjon 303, o bitwę o Anglię, czy role Churchilla w czasie II wojny światowej - ilu z nich odpowie prawidłowo?

A ja sie nie dziwię - akurat te fragmenty historii nie dotyczyły ich BEZPOSREDNIO, oni tego PAMIĘTAĆ nie mogą, pojecia te nie weszły zatem do słownictwa i historii, bo nie były przekazywane przez pamietajacych. A z wiara w opowiadania jest róznie - najlepszym tego dowodem jest, że w wiadomosci przekazywane przez polskich kurierów na temat okupacji, hocaustu i powstania - nikt tam nie wierzył.

Z podobnym zjawiskiem zetknełam sie w Stanach (1087r.), gdzie dla rdzennego Amerykanina Polska była "jakims komunistycznym miastem w Rosji", a syn mojej kuzynki, urodzony i wykształcony juz w Stanach uważał sie za człowieka wykształconego, poniewaz wiedział, kim był Kopernik.

Umiejętnośc znadywania w sieci wiadomosci o tematyce "zadanej" przez nauczyciela raczej pomoże, niż zaszkodzi. To jest znak czasów i z tego sie nie wycofamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.