Pozycja materiału w rankingach:
Wiktoria Zender jest autorką dwóch niesamowitych książek, w których opowiada o sobie, o swoim życiu przed i po oparzeniu całej twarzy kwasem, który wyżarł ciało aż do kości. Wstrząsająca historia, z którą najpierw spotkałam się osobiście.
Tymczasem mężczyzna, wyjął z plecaka dwie książki. - To moja historia. - dopowiedziała młoda kobieta. - Wiktoria Zender to mój pseudonim literacki, pod którym kryje się jedna z ofiar oszusta i psychopaty. Moją twarz zżarła mieszanka żrących kwasów, jestem po ponad 80 operacjach plastycznych.
Spotkanie z Wiktorią Zender wywarło na mnie ogromne wrażenie. Pogodna, wesoła, dorosła dziewczyna, pełna radości życia. Wiktoria promienieje pozytywnie. Właściwie bez twarzy, bo starannie zakrywa ją chusteczką, a jednak jest osobą pełną wyrazu i ekspresji. Czy można mieć urok osobisty nie pokazując twarzy? To niebywałe, ale Wiktoria go ma.
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Róża 29.02.2012 12:14
http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=24378&b=1&s=&strona=3 Modelka oszpecona kwasem założyła fundację. Przełamała się i pokazała całemu światu. Być Może Wiktoria mogłaby dołączyć do fundacji. Pozdrawiam
Róża 29.02.2012 11:35
Chciałam dodać że mój partner-sadysta był tylko 7 lat starszy, nigdy mi się nie podobał, nawet nie myślałam by z nim być choć znałam go od dziecka(mieszkamy w tym samym bloku
). Jednak był to czas kiedy byłam załamana. Zostawił mnie chłopak, miałam 19 lat. Myślałam, że świat się zawalił, że nikogo już takiego nie spotkam itd. Gdy tylko "on" dowiedział się zaczął chodzić za mną, do sklepu, odprowadzał pod szkołę , wszędzie. Zastępował mi przyjaciółkę, która wyjechała na obóz. I tak stało się zakochałam się choć tego nie chciałam, zaczęło mi na nim zależeć. Wiedziałam że nadużywa alkoholu, próbowałam go odciągnąć od tego ale było coraz ogrzej. Nie był bogaty, praktycznie nie miał nic, potem na własne życzenie stracił pracę i do dziś nie pracuję. Wiele razy chciałam skończyć z nim związek ale myśl że urodzę jego dziecko, ze może się zmieni będzie dobrym ojcem nie dawała mi spokoju. Wiele bym mogła napisać ale najważniejsze co chcę przekazać wszystkim to to że można zaufać i się zakochać gdy ma się naście lat naprawdę ...i nie jest wcale łatwo wyrwać się z rąk psychopaty tym bardziej jeśli darzy się go uczuciem...z czasem negatywnym...czas rozstania groźby, próby samobójstwa, płacz, histeria, kwiaty...obietnice...tylko wystaw palec a pociągnie cię za ręke i znów jestes ofiarą. Wybaczcie za moja rozpiskę ale czasem człowiek musi przelać swoje myśli i warto podzielić się nimi z innymi.
Róża 29.02.2012 11:10
Witam. Ogromnie Pani zazdroszczę tego spotkania. Czytałam obie książki i jestem pod wrażeniem. Ja także zaczynałam od 2 części. Rozumiem autorkę dobrze, gdyż sama byłam żyłam z sadystą i alkoholikiem prawie 2 lata. Bił mnie kiedy byłam z nim w ciąży a potem błagał o przebaczenie klęcząc, płacząc jak małe dziecko....na szczęście nigdy z nim nie zamieszkałam i uratowała mnie rodzina. Ostatecznie zerwałam z nim choć go kochałam....urodziłam dziecko...później znów były próby powrotu ale on się nie zmieniał aż w końcu poznałam kogoś innego i układam sobie życie na nowo. Szkoda,że Wiktoria nie poszła na policję, nie powiedziała rodzicom... wszak próbowała ale nie słuchali jej ... smutne.. ja byłam nie raz na policji i mówiłam wszystko rodzicom, dlatego wspierali mnie...pomogła mi tez szkolna psycholog, do dziś zawdzięczam jej jedną rozmowę, dzięki której nie odebrałam sobie życia... a rodzice pomagają do dziś wychować syna a po nieudanym związku mam tylko przykre wspomnienia... bardzo chciałabym poznać Wiktorię i najzwyczajniej porozmawiać...
BARBARA Romer Kukulska 03.01.2012 15:09
rzeczywiście, książka może być też przestrogą.
Komentarze i uwagi dowodzą, że obie książki są ważne i obie mają bardzo wiele przesłań.
magda 02.01.2012 10:02
Książka jest przestrogą dla młodych naiwnych nastolatek ,które stają się tylko zabawką do erotycznych zabaw dla starych dziadów .Również dla rodziców którzy nie rozmawiają ze swoimi dziećmi nie nawiązują więzi emocjonalnych tylko nakaz i zakaz.
Druga część daje do myślenia ,mądre słowa autorki dają jakieś ukojenie i pozwala się uśmiechnąć do swojego życia. Docenia się to co mamy . Trudno uwierzyć że ktoś to przeżył i potrafi dalej cieszyć się życiem. Czuło się złość na autorke dlaczego do niego uciekła , dlaczego od razu nie odeszła, że to wcale tak nie musiało tak się skończyć gdyby zachowała się inaczej ,normalnie.
Iwona Dąbrowska 19.11.2011 14:45
Pochłonęłam pełna buntu, złości, zrozumienia, podziwu. Wiem czym jest życie z psychopatą, wiem co znaczy stracić, zatracić siebie, wiem jak można "zgłupieć", stracić szacunek do siebie, chęć życia, wiem czym jest strach i wiem jak bardzo paraliżuje, wiem jak nie znajduje się zrozumienia i jak trudno wytłumaczyć, przekazać innym co nam się dzieje, wiem, że policja nie umie i nie chce pomagać bo jakby przyjść do nich z nożem wbitym w serce i z nagraniem zbrodni oraz najlepiej z podpisanym zeznaniem sprawcy...choć i tego też nie jestem pewna czy nie wyśmialiby. Podziwiam, szanuję ogromny ukłon dla AUTORKI i jakie piękne, że życie stało się dla niej takim cudem :)
Magdalena Wróbel 01.02.2011 10:18
No i jest tak jak obiecałyśmy:
http://ksiazkaznadzieja.blog.onet.pl/Zamiast-recenzji-spotkanie-z-W,2,ID420886347,n
BARBARA Romer Kukulska 31.01.2011 21:33
bardzo ciekawe są Wasze, miłe czytelniczki, spostrzeżenia. Dziękuję za wpisy, dziękuję także w imieniu Wiktorii. Wiem , że dla niej to bardzo ważne i jest wsparciem.
Właśnie dowiedziałam się , że książki wezmą udział w Akcji Książka z nadziej. -> www.ksiazkaznadzieja.blog.onet.pl
lilajka 26.01.2011 15:36
Mieszkam w tym samym miescie co Wiktoria, na tej samej dzielnicy. czesto ja widze. znam jej historie, przeczytalam niedawno jej pierwsza ksiazke. jej historia utkwila we mnie gleboko. bardzo mnie poruszyla. czytajac ostatnie strony nie moglam powstrzymac lez. podziwiam ja, ze sie podniosla. trzymam kciuki i zycze jak najlepiej. a co do tematu ludzi... nie patrza, to fakt. ja tez nie patrze... :( tzn oczywiscie, ze ja widze, ale nie chce zeby myslala, ze sie gapie. chyba wszyscy wiedza tu, co jej sie przytrafilo i nikt nie wie, jak sie zachowac, niestety. sporo winy w tym, jak zostalismy wychowani. cale dziecinstwo slyszalam od rodzicow, zeby sie nie gapic na ludzi, a szczegolnie na tych, ktorzy w jakis sposob sie wyrozniaja. mysle, ze wszyscy to slyszelismy. nie jest to problem z akceptacja czy tolerancja. "nie patrzenie" mamy zakorzenione gleboko i przekazywane kolejnemu pokoleniu, to jest problem. Wiktoria tez nie patrzy. jej spojrzenie zawsze skierowane jest ku dolowi:( czesto mysle, ze chcialabym do niej podejsc, uscisnac jej reke, pogratulowac sily i zyczyc powodzenia. a potem spotykam ja na ulicy i juz nie wiem... moze Wiktoria sobie tego nie zyczy. moze czulaby sie nie komfortowo... nie wiem.
a o postawie ksiezy nie wspomne. nie chodze do kosciola, bo o ich "milosci do blizniego" przekonalam sie juz dawno. to tylko mnie bardziej utwierdzilo w moim przekonaniu.
ivanka 25.01.2011 20:33
wlasnie przeczytalam 2 czesc ,nie jest to ;;techniczny majstersztick,ale nie o to chodzi.Smutna historia,najbardziej godna pozalowania postawa;;ksiazy--teraz wiem ze postapilam slusznie -nie chodze do kosciola,ale nadal wiem,ze ktos tam jest...pocieszajace jest to ,ze dala rade,mieszkajac w tym koszmarnym kraju zwanym polska---ja juz tam nie mieszkam---zycze dalszych sukcesow powodzenia
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2056)