Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16692 miejsce

Zamiast Rutkowskiego rządzi teraz Rutkowska

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-09-01 08:40

Detektyw Krzysztof Rutkowski, aresztowany pod zarzutem współpracy z mafią paliwową, cały swój majątek powierzył atrakcyjnej blondynce. Do niej Rutkowski codziennie pisze miłosne listy i rysuje serduszka na kopertach.

fot. Janusz Kubik On siedzi w jednoosobowej celi, ona zarządza jego firmą detektywistyczną i dogląda budowy domu. Jako jedyna uzyskała prawo do widzeń w bytomskim areszcie.

Kim jest tajemnicza kobieta, która sprawuje pieczę nad interesami Rutkowskiego i dla ratowania jego skóry wynajęła trzech znanych adwokatów?
— To 28-letnia Magda... Rutkowska. Zna cztery języki (arabski, niemiecki, angielski i rosyjski), nosi najdroższą biżuterię i jeździ ekskluzywnymi limuzynami. Kiedy była nastolatką, jej koleżanki chodziły na dyskoteki, a ona uczyła się języków i zajmowała się biznesem. Zbiła fortunę w Szwajcarii i Polsce, prowadząc stacje paliw, agencje reklamowe i firmy motoryzacyjne. Przez wiele lat była wielką tajemniczą miłością detektywa. Teraz stała się powierniczką tajemnic i strażniczką jego fortuny.

Zaufanie, jakim obdarzył cię Krzysztof przekazując firmę i cały majątek, jest zaskakujące...

— Kilka lat temu byłam jego niespełnioną miłością. Poznaliśmy się na lotnisku, gdy pracowałam jako stewardesa. Od razu mnie zauroczył, ale szaleńczy tryb życia, medialny chaos wokół niego, liczne kobiety i przygody, szybko stały się powodem naszego rozstania. Byliśmy razem tylko rok. Zmieniłam numer telefonu i wyjechałam do Szwajcarii. Cztery miesiące temu los nas jednak połączył i jesteśmy razem. Okazało się, że naprawdę jesteśmy w sobie zakochani.

Podobno w areszcie Krzysztof stał się innym człowiekiem. Media donoszą, że drży ze strachu i boi się zemsty osadzonych przestępców. Podobno nawet boi się wychodzić na spacery?
— Totalna bzdura. Widujemy się często i kiedy wchodzę do sali, Krzysztof biegnie z uśmiechem i przybija "piątkę" na oddzielającej nas szybie. Nabrał ciała, dużo ćwiczy, śpi, odpoczywa. Kupiłam mu telewizor, wpłaciłam pieniądze na konto. Może sobie kupować w sklepiku na terenie aresztu wszystko, czego tylko zapragnie. Podczas każdej wizyty wydaję 200 - 300 zł na jego ulubione smakołyki.

Obrazek niczym z domu wczasowego, a przecież detektyw jest za kratami...
— Nie zapominam o tym. Kiedy zasypiam, różne myśli chodzą mi po głowie i powraca dźwięk telefonu Krzysztofa. Zadzwonił o pierwszej w nocy i powiedział, że zatrzymało go ABW. Głos miał spokojny, choć kilka godzin wcześniej wyczuwałam jakieś napięcie. Tego dnia mówiliśmy o wakacyjnym wyjeździe nad morze. Nasze plany zostały jednak pokrzyżowane, ale wierzę, że nie na długo.

fot. Janusz KubikJesteś prezesem jego firmy detektywistycznej i biura doradczego, ale żyjesz również w swoim świecie biznesu. Jak znajdujesz czas i siłę, by jeszcze komuś pomóc?
— Krzysztof w jednym z ostatnich listów napisał "Bawiłem się życiem, każdym dniem, szukając ciągle przygód i emocji, bez których wtedy nie mogłem żyć. Wokół mnie było dużo ludzi, ale tak naprawdę wracałem do pustego pokoju hotelowego. Dziś jestem pewien, że Ty jesteś moją prawdziwą miłością." Kocham Krzysztofa i zrobię wszystko, żeby mu pomóc. Wierzę, że jest niewinny, choć wydaje się, że media już wydały wyrok. W areszcie Krzysztof pracuje nad książką, w której opisze pięć ostatnich lat. Publikacja będzie odpowiedzią na całą obecną sytuację.

fot. Janusz KubikPlanowaliście zamieszkać w Łodzi, w willi na Zielonym Romanowie.
— Nie zapomniałam o tym i dlatego wynajęłam ochroniarzy, którzy pilnują domu. Nadal trwają prace wykończeniowe. Gotowy jest basen w ogrodzie, kuchnia i salon. Na piętrze można już mieszkać.

O czym marzy 28-letnia kobieta, która nosi biżuterię wartą fortunę i jeździ ekskluzywnymi limuzynami?
— O dniu, kiedy podjadę autem pod areszt, zabiorę Krzysztofa i polecimy na długie wakacje w najodleglejszy zakątek świata. Tam poszukamy spokoju.

Tekst i fot. Janusz Kubik — Express Ilustrowany

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pewnie 1000-2000 zł wydaje na same smakołyki miesięcznie... A więzienny sklepik to jakby dawny Pewex... Czy zamożni osadzeni nie powinni płacić za swe utrzymanie (czynsz itp.)? Można byłoby wprowadzić np. 3 kategorie standardu wyposażenia i jadła... Ale pewnie nie można, bo to przekracza możliwości intelektualne urządników państwowych. A dzienna dniówka dzieci w hospicjach wynosi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.