Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Zamiast wesela, potajemny pogrzeb. Wspomnienia z grudnia 1970
3600 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 44pkt

Oceń:

Zamiast wesela, potajemny pogrzeb. Wspomnienia z grudnia 1970


Nie było wesela, tylko potajemny pogrzeb. Zamiast radosnych świąt Bożego Narodzenia, żałoba po stracie syna, brata i narzeczonego. Działo się to w grudniu 1970 roku w Elblągu.

Na ulicach Elbląga w grudniu 1970 roku było 57 wozów bojowych, w tym czołgi / Fot. archiwum IPN / Fot. .Marian Sawicz, elblążanin w Boże Narodzenie 1970 roku miał brać ślub z ukochaną Alicją. Wszystko było gotowe już 18 grudnia: biała suknia z welonem, garnitur, goście zaproszeni.

Marian za pięć trzecia pożegnał się w domu z siostrą Hanią. Po 41 latach pamięta ona dokładnie ostatnie słowa brata. - Obiadu nie zjem, muszę odprowadzić samochód do bazy - wspomina Hanna Haufa-Janowska z domu Sawicz. - Za chwilę dodał, że zje coś w barze Słonecznym przy ulicy 1 Maja. Marian Sawicz zginął 18 grudnia 1970 roku. Miał 22 lata, za tydzień miał brać ślub / Fot. reprodukcja Grażyna WosińskaGdyby zjadł w domu pewnie do tragedii by nie doszło.

Gdy wyszedł z baru przywitał się z Ryszardem, swoim znajomym. A właściwie nie zdążył, ich ręce nie zetknęły się, bo rozległ się strzał. Marian ranny w głowę upadł na plecy. Ryszard trafiony w szyję, gdy minął pierwszy szok, dostrzegł jak z obu stron głowy kolegi wypływała krew.

Czas się zatrzymał


Hanna Haufa-Janowska z domu Sawicz / Fot. Grażyna WosińskaŚmierć nastąpiła 18 grudnia o godzinie 16.45. Dla Alicji i rodziny Sawiczów czas się zatrzymał. - W domu jeden zegar wskazuje zawsze tę godzinę - mówi siostra Mariana. - Wszyscy byliśmy zdruzgotani. Zniczy i kwiatów w miejscu tragedii nie mogliśmy składać, bo milicja zabroniła. Pogrzeb odbył się potajemnie, 20 grudnia o godzinie 20.

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Tomasz Petry 18.12.2011 01:32

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 15

Miałem okazje w 1972 r. poznać uczestnika tych wydarzeń z Elbląga, niejakiego Władka Gontowskiego. Pokazywał mi blizny po postrzale. Został w nasze strony karnie przeniesiony jako nauczyciel. Pracował przez jakiś czas jako wychowawca w internacie. Miał problem alkoholowy, potem wyjechał i kontakt nasz urwał się

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Petry 18.12.2011 01:27

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 20

Obiecuję Grażynko. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażyna Wosińska 17.12.2011 19:24

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 17

Tomku, cieszę się, że przypominasz tak jak ja prawdę o komunistycznym reżimie. Każdy kto pisze o tym sprawia, że nie będzie zapomniany ani Grudzień'70 ani czasy stanu wojennego ku przestrodze przyszłych pokoleń.
Przy okazji gratuluję tekstu o Twoich przeżyciach podczas internowania. Mam nadzieję, że gdy wydana będzie Twoja książka będę mogła ją przeczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Petry 16.12.2011 23:32

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 18

Grażynko, właśnie w ub. piątek obejrzałem z grupą młodzieży "20+" skupionej wokół oo. Dominikanów wstrząsający film "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł". Twoja relacja przywołał mi wspomnienia z tego filmu, który młodzież mocno przeżyła . Ja w grudniu '70 o tych wydarzeniach dowiedziałem się, wracając z domu do akademika. Dozorca , będący stale na nasłuchu Radia WE, przywitał mnie słowami:- Panie Tomku, czy słyszał pan o wydarzeniach na Wybrzeżu? Milicja i wojsko strzelało do ludzi. jest bardzo dużo zabitych". Pamiętam, ze bardzo mocno to przeżyłem, a starszy pan dozorca płakał, gdy to mówił.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.