Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Zamiatanie aborcji pod dywan

Opinie

Dodaj do:

Zmniejsz rozmiar tekstu Powiększ rozmiar tekstu

Wyślij Drukuj

Zamiatanie aborcji pod dywan

2008-10-02 12:26, aktualizacja: 2008-10-02 12:26:25

9 12 1484 tabletki podziemie aborcja restrykcje zapobieganie

Arthrotec Forte okazuje się być preparatem, który, użyty w celach innych niż zamierzone przez producenta - spowodować może poronienie. I w takim właśnie celu jest używany.

Sprawa aborcji nie pierwszy raz wraca na łamy prasy; tytułī dzisiejsze epatują czytelnika problemem, a publicyści usiłują wywołać grozę rozrostem podziemia aborcyjnego.

Podziemie to jak świat światem istniało i istnieć będzie, póki będzie na ziemi istniał człowiek. Człowiek bowiem ma tę cechę, że rozmnażać się może świadomie i celowo, lub - w wyniku kompletnego bałaganu seksualnego, głupoty, lekkomyślności i uświadomienia metodami skrajnymi: Kościół - "Bravo!" - bez żadnego ładu. W tym drugim przypadku część kobiet/ dziewcząt rodzi z akceptacja własną i rodziny, część na zasadzie dopustu bożego, część jednak - niestety - dziecka nie chce i wykonuje aborcję. Każdym dostępnym sposobem.

Bogatsze jadą poza granice kraju, inne szukają gwarantowanie dyskretnego gabinetu ginekologicznego, za co płacą odpowiednią cenę, inne jeszcze usiłują niepożądaną ciążę usunąć przy pomocy pigułki.
Przypuszczam, że wśród nowoczesnych leków niejeden jeszcze okaże się preparatem poronnym, jest tylko kwestią czasu odkrycie jego działań ubocznych.
Aktualnie jest to lek na schorzenie reumatyczne, w latach przed i powojennych była to chinina.

Panna czy mężatka szanująca swoją opinię w czasach, kiedy dziecko nieślubne było straszliwą hańbą dla całej rodziny, brała odpowiednią dozę chininy, gorącą, długotrwałą kąpiel, skakała ze stołu aby wywołać wstrząsy - i tym sposobem "przywracała miesiączkę". Zabiegi te wykonywane w tajemnicy i asyście "znającej się na rzeczy" kobiety wykluczały możność wezwania szybkiej pomocy. Proceder oznaczał ból, osłabienie, dolegliwości sercowe; zagrażał i wielokrotnie kończył się krwotokiem a nawet śmiercią. W tej chwili koniec może być takie sam. Zażycie jednej, czy większej ilości pastylek - jeżeli ma spowodować poronienie, musi spowodować zagrożenie życia. I tak się dzieje.

Dlaczego piszę to wszystko?
- Ponieważ nie było, nie ma i nie będzie takiej siły, ani takiego prawa, które skutecznie wyeliminuje zjawisko aborcji tam, gdzie kobieta jest absolutnie na usunięcie ciąży zdecydowana.
- Ponieważ podnoszenie larum ile, gdzie i za ile można kupić preparat powodujący poronienie, jest raczej reklamą preparatu i kanałów handlowych.
- Ponieważ rozpaczliwie potrzebna jest propaganda i nauczanie o sposobach zapobiegania ciąży wszelkimi dostępnymi sposobami. Robić to powinna szkoła, rodzice, wychowawcy, prasa młodzieżowa, organizacje świadomego macierzyństwa, stowarzyszenia itp
- Ponieważ ostatnie lata zwiększonych restrykcji nie dają zamierzonych rezultatów.
- Ponieważ celowe i najbardziej sensowne jest zalegalizowanie aborcji ze względów społecznych/socjalnych.

Legalizacja pozwoliłaby na ujawnienie się kobiet, które ciążę ukrywają, ponieważ chcą pozbyć się jej w sposób nielegalny. Znakomita większość zgłosiłaby się do lekarza z prośbą o umożliwienie aborcji. I to byłoby momentem, kiedy powinny wkroczyć służby socjalne aby rozeznać sytuację, a również - lekarz/komisja - która byłaby w stanie przekonać kobietę do zaniechania zamiaru usunięcia ciąży.
I jeżeli nawet nie wszystkie zostałyby przekonane - większość ciąż zostałaby ocalona, bo często kobieta podejmuje decyzję o aborcji samotnie, bez wsparcia osób, które potrafią dostrzec inne aspekty jej - zdawałoby się - sytuacji bez wyjścia.
Oczywiście, w państwie gdzie tak osobistymi wyborami ludzkimi rządzą restrykcje, podyktowane nakazami religijnymi - legalizacja aborcji nie ma szans.
Oczywiście - w niedługim czasie ukaże się następna pastylka wczesnoporonna, dostępna na czarnym rynku. Dociekliwi dziennikarze przedstawią statystyki nielegalnych zabiegów i podniosą lament z powodu śmierci młodych kobiet.
Oczywiście, po deklaracji iż jestem za zalegalizowaniem aborcji zostanę okrzyknięta potworem i tej aborcji zwolenniczką.
Odpowiadam z góry - nie jestem zwolenniczką aborcji, ale życie jest, jakie jest. Żadna religia, żadne restrykcje czy zamiatanie pod dywan problemu niechcianej ciąży nie wyeliminowały. Zapobieganie zjawisku byłoby pracochłonne i kosztowne. Ale chyba społecznie opłacalne.
Sortuj komentarze:

Anna Smolińska

Anna Smolińska 02.10.2008 12:24

Podpisuje sie w pelni pod tym co zostalo powiedziane, nic dodac nic ujac..no moze dodac tylko plusa

Cezary Krysztofiak

Cezary Krysztofiak 02.10.2008 12:24

Bardzo trafne, obiektywne i precyzyjne ujęcie tematu. Jako mężczyzna nie mam pojęcia o macierzyństwie i dylematach oraz skutkach wyboru aborcji ale uważam, że kobieta winna mieć takie samo prawo do samostanowienia o sobie jak każdy inny. Kobieta musi mieć, tak jak każdy z nas, prawo wyboru w każdej sprawie. Szczególnie zaś to nie mężczyźni, czy to politycy, czy księża winni decydować za kobiety o sprawach, o których nie mają bladego pojęcia. Dla mnie dosyć groteskowo wyglądają dostojnicy kościoła pouczający na temat seksu, macierzyństwa, wychowywania dzieci, współżycia w rodzinie czy problemów małżeńskich. Politycy podobnie.

Cezary Krysztofiak

Cezary Krysztofiak 02.10.2008 12:25

Oczywiście PLUS

Katarzyna Pucek

Katarzyna Pucek 02.10.2008 12:55

jest plusik, bardzo nie podoba mi się "zawłaszczenie" tematu przez środowiska pro- anty-, do tego stopnia, ze nie wiadomo, czy np. "syndrom poaborcyjny" rzeczywiście istnieje! szoda, ze piętnuje się "morderczynie", a facet w tym czasie już kopuluje z inną i g...o go obchodzą problemy jakiejś dz...i
póki co kościołowi wydaje si, że ma monmopl na prawdę. politykę, na życie wierzących i niewierzących...!!!!

Urszula Agata Marczewska

Urszula Agata Marczewska 02.10.2008 13:42

Duży plus, Jadwigo.

Jadwiga Kowalczyk

Jadwiga Kowalczyk 02.10.2008 15:25

link

Tu jest odpowiedź swiecka na ten okrzyczany "syndrom poaborcyjny"

Aleksander Kast

Aleksander Kast 02.10.2008 16:19

+) Nic więcej dodać. Ujmować nie zamierzam ze względów oczywistych, bo wytaczanie armat ideologicznych uważam za stratę czasu. To sprawa osobista, a jako zjawisko społeczne powinno zostać podane na tacy - jako fakt. Skoro z faktami się nie dyskutuje, to jedyną drogą jest odwołanie do do rozumu czyli profilaktyki i wiedzy. Niestety wyraźnie zaznacza się zjawisko trzymania głowy w piasku. Cicho, ciemno i przyjemnie.

Stefania Najsarek

Stefania Najsarek 02.10.2008 19:08

Edukować, edukować, edukować!!!

R.Giertych wiadomo było tego nie zrobi, ale czy na p. Hall, przecież kobietę można liczyć?

Lekcje religii przenieść do przykościelnych sal katechetycznych, a etykę, czy jak to można inaczej zwać, do szkół.
Jak długo można utrzymywać taki stan /nie/świadomości w społeczeństwie?!

Anna Motreanu

Anna Motreanu 03.10.2008 09:02

Jadwigo, mogę Ci zagwarantować w 100% że ten syndrom istnieje. Oczywiście nie u wszystkich kobiet ale podejrzewam że u sporej części (wiem z doświadczenie, na szczęście nie swojego)

Nie chodzi tu nawet o sposób w jaki kobieta traktuje płód (dziecko czy "rzecz") ale o to,że aborcja to nienaturalny z biologicznego punktu widzenia proces,a nasz organizm poprzez hormony, procesy mózgowe zareaguje na taką "anolmalię"

Resztę popieram

Jadwiga Kowalczyk

Jadwiga Kowalczyk 03.10.2008 09:30

Anno - reakcja na wszelkie wstrząsy hormonalne jest indywidualna - taka nasza kobieca natura.
Wazne jest psychiczne nastawienie i odpowiednia terapia.
Bez robienia z kobiety "zbrodniarki" i wyrzutka.

Opcje zaawansowane

NaszeMiasto.pl

Copyright 2010 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.