Facebook Google+ Twitter

Zamienił stryjek...

Greń (pierwszy się zgłosił i pierwszy na całe szczęście wycofał), Lato, Kasperczak, Engel, Bednarek i paru innych kandydatów na prezesa, łączy jedno: udział w dotychczasowym zarządzie, do którego zostali wybrani 11 grudnia 2004 r. na nielegalnym (sfałszowany statut i ordynacja wyborcza) zjeździe!

Czekam z niecierpliwością, kiedy swoją kandydaturę zgłosi Wit Ż., który póki co posiada takie same prawa (przecież nie został skazany przez sąd, prawomocnym wyrokiem) jak pozostali 34 członkowie skopanych władz, które przez ostatnie dwa lata nic nie zrobiły z aferą biletową, „czipową” ( dla kibiców i piłkarzy) - że o prawie 70. zatrzymanych przez wrocławskich prokuratorów już nie wspomnę.

Szczególną aktywność wyborczą przejawia król strzelców MŚ-74, na którym, nawet miażdżąca krytyka mediów (między innymi w sobotnim „Przeglądzie Sportowym”) nie robi żadnego wrażenia. Ba mój kolega z boiska sprawia wrażenie jakby podczas wspaniałej kariery piłka o kilka razy za dużo uderzyła go w głowę i bełkocze coś o dokonaniach na rzecz sportu, których jakoś nikt nie chce potwierdzić. Niestety, jedynym udokumentowanym osiągnięciem Laty, jako działacza, był fotoreportaż w „Fakcie” o tym jak członek prezydium Grzesiu (jak powiedział mi jeden z uczestników popijawy, na komendę: - Ty, łysy grałeś przecież na skrzydle to nie opier….., tylko zacentruj kolegom po kielonku) polewał drinki członkom kierownictwa naszej ekipy na ostatnich mistrzostwach w Niemczech.

Natomiast, kiedy przeczytałem, że ŁKS popiera na prezesa Kasperczaka, to nie wiedziałem, czy właściciel Daniel Goszczyński był na „odlocie”, czy rzecznik prasowy - w tym konkretnym przypadku „niedorzecznik” - był na „przylocie”, bowiem po pierwsze nie słyszałem by jakiś PZPN-owski podmiot zgłosił Kaspra na prezesa, a po drugie nigdzie nie wyczytałem, by Heniek chciał zrezygnować z funkcji selekcjonera Senegalu i kandydować na skopanego szefa.

Zupełnie nie rozumiem euforii co poniektórych przeciwników starych, skopanych układów, którzy dymisję zawieszonego przez Lipca, członka zarządu, Heńka Kasperczyka przyjęli jako coś wspaniałego , co powinno zaprocentować wybraniem Kaspra na głównego szefa polskiej piłki.

Mam nadzieję, że nastąpiło tu jakieś nieporozumienie i to z dwóch powodów. Po pierwsze, Heniek złożył dymisję kilka dni po wprowadzeniu kuratora, a więc była to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Po wtóre warto w tym momencie zacytować oświadczenie, jakie złożył na łamach „Przeglądu Sportowego” członek zarządu Ryszard Niemiec: "Henryk Kasperczyk, który był wówczas za granicą, trzykrotnie konsultował się ze mną telefonicznie i opowiedział się po stronie całego zarządu". Chodzi oczywiście o niepodanie się 19 stycznia całego tego skopanego gremium do dymisji. A tak na marginesie, to dziwi mnie przekonanie – naprawdę jednego z najuczciwszych w tym skopanym gronie - Ryszarda Niemca o tym, że audyt w PZPN-ie nie przyniesie żadnych rewelacji.

Panie Ryszardzie, skąd takie przekonanie, skoro nie widział pan umów z: Canal+, firmą Sport-five, Berlo, TVP na transmisje z ostatnich MŚ, oraz kontraktów reklamowych przed MŚ-2002, zawieranych przez firmy z zawodnikami (ich wizerunków nie było chyba tylko na prezerwatywach, chociaż kto to wie?) dzięki szantażowi ówczesnego Wice-Zibiego.

Powracając do Kasperczyka, to przecież kto, jak nie on akceptował przez dwa lata największy korupcyjny skandal w historii….światowej piłki. Zatem, czy spóźniony- o prawie dwa lata - „dymisyjny gest” Kaspra może być traktowany jako rozgrzeszenie z dotychczasowej „pezetpeenowskiej” działalności ?

Co zaś się tyczy kandydatury Włodka Lubańskiego, wysuniętej przez Górnika Zabrze to również nasuwają się dwie obiektywne wątpliwości. Pierwsza dotyczy udziału wspaniałego w przeszłości napastnika w ścisłym kierownictwie ekipy na koreański mundial i zachodzi obawa, czy Włodek jako prezes , sprawiedliwie rozliczył ówczesne kierownictwo związku (dzięki nim i selekcjonerowi załapał się do ekipy) z zawartych w owym czasie, reklamowo-telewizyjnych umów i kontraktów?

Reasumując zdecydowana większość w/w „żentelmenów” tak pasuje na nowego prezesa PZPN, jak jedna „żentelnenka” ze słynnego serialu sejmowego pt: „Seksafera” na prowadzącą za wspaniałego Tadeusza Sznuka, popularnego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”

Jednym z głównych zarzutów (oprócz znajomości ze Zbigniewem B., Piotrem Nurowskim-vel Turem i nieciekawymi postaciami z pewnej komercyjnej stacji) nominowania Andrzeja Rusko na kuratora było to, że jako prezes spółki ekstraklasa będzie sędzią we własnej sprawie, bo przecież tajemnicą poliszynela jest fakt zamieszania 4 klubów: Arka, Górnik Ł., Zagłębie i Widzew, w różnego rodzaju przekręty... za co w najlepszym przypadku grozi degradacja.

Zatem przyjęcie tajemniczej dymisji Ruski nie było zaskoczeniem (szkoda tylko, że nie podano dlaczego?), bo minister popełnił kolejny błąd w swojej dotychczasowej ponad rocznej pracy.

Jakby tego nie było dosyć, pan Lipiec wyznaczając nowego komisarza po raz kolejny udowodnił, że logiczne myślenie sprawia mu ból.

Przecież nowy kurator, jak donosi prasa, to członek Trybunału Arbitrażowego PKOL i tylko kwestią czasu jest to, że stanie on się sędzia we własnej sprawie, bo podejrzewam ,że prawie wszystkie wyroki kuratora i nowego PZPN znajdą swój epilog - wzorem włoskim - właśnie w tej najbardziej prestiżowej, sportowej instytucji jurysdykcyjnej.

Również nieciekawa , by nie powiedzieć „padliniarska”, była wypowiedz ministra o naszych szansach na organizację Euro-2012.

Panie Lipiec zrozum pan wreszcie, że natychmiastowa - w przeciwieństwie do ślamazarnych pańskich działań w tym temacie - reakcja włoskich władz sportowych na patologię (ustawianie wyników meczów przez paru fryzjerów z Turynu i tragiczne wypadki na stadionach) jest atutem Włochów w wyścigu po mistrzostwa starego kontynentu. Przecież koronnym argumentem naszych rywali będzie slogan: jeśli UEFA przydzieli Polsce organizację ME-2012 to będzie to kolejna okazja dla ogromnej rzeszy sprzedawczyków i kupczyków działającej - niestety w dużej mierze, dzięki pana tfu... raczej opieszałości w polskiej piłce.

Na zakończenie kilka zdań o sprawach czysto sportowych, a konkretnie o pierwszym w tym roku sparingu, prawdziwej reprezentacji. Pokazał on, że grając w systemie 1-4-5-1, który przyniósł nam wspaniałe zwycięstwo na Portugalia, bez ofensywnych pomocników (Smolarek i Żurawski) nasze poczynania są dziecinnie łatwe do rozszyfrowania przez nawet miernego przeciwnika. Gdyby nie to ,że bramkarz rywali był naszym najlepszym zawodnikiem to przegralibyśmy z kretesem. Osobiście żałuję, że tak się nie stało, bo nasi gwiazdorzy zostaliby sprowadzeni na ziemię a i Beenhakker miałby więcej argumentów do mobilizacji kadrowiczów. Poza tym mecze towarzyskie są często traktowane jako zaczepne bitwy, które czasami nawet trzeba taktycznie przegrać, by później wygrać wojnę o najważniejszy cel, jakim jest bez wątpienia, pierwszy w historii, awans naszej drużyny narodowej do finałów ME-2008.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Grzesiu stanowczo nie powinien się był opier...

Komentarz został ukrytyrozwiń

fakt faktem cos trzeba zmienic, a nie widze na razie osoby, ktora jest o tego zdolna

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.