Facebook Google+ Twitter

Zamieszania o drugą linię metra ciąg dalszy

Metro Warszawskie otrzymało już oferty przetargowe na budowę drugiej linii metra, co niewątpliwie jest dobrą wiadomością. Problem jednak w tym, że z każdym dniem spiętrza się coraz więcej problemów i niewiadomych.

II linia metra. / Fot. Marcin RybickiNa ten moment czekali wszyscy mieszkańcy Warszawy i okolicznych miejscowości. Po kilkunastu miesiącach negocjacji i nerwowych oczekiwań, w piątek 6 czerwca otworzono koperty zawierające oferty na budowę centralnego odcinka II linii metra, biegnącego od ronda Daszyńskiego do dworca Wileńskiego. A co było potem? Szok i konsternacja...

Inwestycja

Do przetargu stanęły trzy konsorcja: Alpine Bau, hiszpańska spółka Dragados oraz Mostostal. Wszystkie firmy zobowiązały się do wykonania inwestycji w rekordowym czasie 42 miesięcy. Ogłaszający przetarg - m.st. Warszawa miało zarezerwowane na ten cel środki w wysokości około 3 mld zł, tymczasem najtańsza oferta opiewa na kwotę blisko 5,9 mld. Najdroższą ofertę złożył właśnie Dragados, który chce zbudować metro za ponad 6,2 mld zł. Przeprowadzając proste obliczenie, można dojść do wniosku, że przywilej posiadania podziemnej kolejki będzie kosztował miasto dwa razy drożej niż zakładano!

Dodatkowo irytującym jest fakt, że 1 kilometr trasy metra w Warszawie jest najdroższym w Europie. Nawet największe miasta na kontynencie mają tańsze metro! Aż strach pomyśleć, ile trzeba będzie wydać na całość! Nie sposób zatem dziwić się warszawskim urzędnikom, którzy mają teraz ogromny kłopot. Pod znakiem zapytania stanęła realizacja całego projektu, który jest kluczowy dla rozwoju miasta oraz organizacji w Warszawie Euro 2012.

Warto zastanowić się, czy nie popełniono błędu przy ogłaszaniu przetargu, a ściślej przy opracowywaniu kosztorysu całej inwestycji. Gdyby koszty realizacji przewyższały planowane o kilka milionów, to pewnie nie byłoby aż tak wielkiego problemu, ale kwota brakująca - 3 miliardy złotych przyprawia o zawrót głowy. Aby rozwiać wątpliwości, postanowiliśmy zasięgnąć opinii rzecznika prasowego Metra Warszawskiego Krzysztofa Malawko. - Procedury przetargowe zostały przeprowadzone zgodnie z planem i nakazami ustawy o zamówieniach publicznych. Dodatkowym plusem było zasięgnięcie opinii kilku renomowanych firm, które zajmują się doradztwem finansowym w podobnych sprawach - powiedział rzecznik.

Dalej nie wiadomo więc, kto popełnił błąd, władze miasta, które zaniżyły koszty, czy zainteresowane firmy, które najzwyczajniej w świecie chcą na tej inwestycji dużo zarobić. - Nasza cena jest absolutnie rynkowa. Przez pół roku koszty liczyło ponad 60 osób i były to wybitne osoby. Miasto nie wzięło pod uwagę tego, że zmieniają się ceny materiałów i usług, że brakuje rąk do pracy, że wprowadzanie nowych technologii kosztuje - powiedział nam Jacek Krzyżaniak, rzecznik prasowy firmy Mostostal. Dodał także, że zawsze przy tak wielkich inwestycjach pojawiają się różnice w wycenach, dlatego sytuacja go nie dziwi.

Co teraz?

I linia metra. / Fot. Marcin ChilińskiŁatwo wywnioskować zatem, że spółka Metro Warszawskie ma związane ręce i sama nie jest w stanie nic zrobić z tym problemem. W rozmowie z Wiadomościami24.pl pan Krzysztof Malawko przyznał, że wszystko teraz zależy od prezydent Warszawy, która musi znaleźć odpowiedź na pytanie, jak sfinansować całe przedsięwzięcie (lub unieważnić przetarg) - co mogłoby być katastrofalne w skutkach i oznaczało, że na Euro podziemną kolejką po prostu nie pojedziemy. - Palącymi kwestiami są w tej chwili czas i brakujące 3 mld złotych, dlatego w ratuszu trwa gorączkowe poszukiwanie pieniędzy. Odpowiedź będziemy znali w najbliższym czasie - dodaje Malawko. Spółka Metro Warszawskie, jako inwestor działający na zlecenie miasta, nie ma prawa negocjowania z oferentami wysokości kontraktu, co jest dodatkowym utrudnieniem.

Skąd wziąć brakujące 3 miliardy?

Do końca nie wiadomo, bo suma jest ogromna. Nie wiadomo także, czy sama Warszawa jest w stanie poradzić sobie z problemem i czy przypadkiem nie będzie potrzebna interwencja rządu. Łatwo zgadnąć, że w poszukiwaniu oszczędności może dojść do zawieszenia realizacji innych inwestycji w mieście. Złośliwie można powiedzieć, że każda z planowanych inwestycji jest konieczna, a przekładanie ich rozpoczęcia może doprowadzić po powstania chaosu, który będzie potem ciężko opanować. Bo z czego tak naprawdę można w Warszawie zrezygnować?

Nie da się ukryć, że kolejne linie metra są miastu potrzebne, ale potrzebne tak samo jak nowoczesne drogi, hotele, szybka kolej czy obwodnica i mosty. Za 6 miliardów złotych można doskonale zmodernizować istniejącą sieć komunikacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem linii kolejowej łączącej dworce kolejowe Warszawa Zachodnia i Warszawa Wschodnia. Warto pomyśleć także o rozbudowie istniejącej sieci SKM. Nie jest sztuką skreślanie długo planowanych i oczekiwanych inwestycji, do czego władze będą najprawdopodobniej zmuszone. Sztuką jest stworzenie dobrze zgranej sieci komunikacyjnej, tak by przejazd z jednego końca Warszawy na drugi nie przyprawiał kierowców i mieszkańców o zawał serca.

Okiem prezydenta

W tej sprawie wypowiedziała się Hanna Gronkiewicz-Waltz. W wywiadzie dla portalu Gazeta.pl zapewniła, że miasto nie zrezygnuje z budowy metra, bo jest inwestycja kluczowa. - W grę wchodzą dodatkowe pieniądze z Unii, zainteresowanie rządu dofinansowaniem metra, wreszcie przygotowanie katalogu stołecznych inwestycji, których realizacja będzie musiała poczekać. Trudno. Nie ma nic za darmo - dodała.

Druga linia metra ma mieć długość około 31 km. Zakładany projekt obejmuje wybudowanie 27 stacji (odcinek od ul. Połczyńskiej do budowanego Stadionu Narodowego plus dwie odnogi biegnące na Bródno i Gocław. Centralny odcinek II linii metra ma obejmować stacje: Rondo Daszyńskiego, Rondo ONZ, Świętokrzyska, Nowy Świat, Powiśle, Stadion, Dworzec Wileński.
Dane techniczne pochodzą z oficjalnej strony Metra Warszawskiego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

'Nasza cena jest absolutnie rynkowa. Przez pół roku koszty liczyło ponad 60 osób i były to wybitne osoby. Miasto nie wzięło pod uwagę tego, że zmieniają się ceny materiałów i usług, że brakuje rąk do pracy, że wprowadzanie nowych technologii kosztuje - powiedział nam Jacek Krzyżaniak, rzecznik prasowy firmy Mostostal. Dodał także, że zawsze przy tak wielkich inwestycjach pojawiają się różnice w wycenach, dlatego sytuacja go nie dziwi.'

Rzeczywiście skandal. Inflacja i wzrost płac nie są aż wielkie żeby podnieść koszty o 100 proc.To demagogia. Nie dziwię się, że rzecznika Mostostalu nie dziwi taka gigantyczna róznica w wycenie firm i miasta. W końcu za to mu płacą.
W artykule nie padają oczywiste pytania: czy to jest zmowa cenowa tych firm? Czy to nie jest przypadkiem sposób na drenaż dotacji z UE? Czy na prawdę urzędnicy mogą być aż tak niekompetntni w wycenie kosztów metra?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście druga linia metra w Warszawie musi zostać wybudowana bo przemieszczanie się z jednej części stolicy do drugiej jest koszmarem. Trzeba się jednak zastanowić czy warto rezygnować ze wszystkiego co również potrzebne (modernizacji SKM, dróg, mostów, wiaduktów etc.) na rzecz metra. Z drugiej strony dotacje z UE są bardzo wysokie i szkoda by było z nich nie skorzystać. Prezydent Warszawy nie chce stracić tak dużych funduszy unijnych z czego wniosek jest prosty-choćby stolica miała przez najbliższe lata nie inwestować w nic innego niż metro, to i tak podziemna kolej będzie wybudowana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.