Facebook Google+ Twitter

Zamieszanie wokół kanonu lektur szkolnych

Nauczyciele i uczniowie postulują, by nowy rząd skrócił i odideologizował listę lektur. Nowych lektur wciąż nie ma w bibliotekach i wielu księgarniach.

W szkolnej bibliotece... / Fot. Katarzyna Prokuska/Gazeta KrakowskaŚrodowisko nauczycieli i metodyków, razem z wydawcami i autorami (na czele z polonistą dr. Stanisławem Bortnowskim) planują złożyć na biurko nowego ministra edukacji (prawdopodobnie będzie nią Krystyna Hall) projekt zmian na liście literatur obowiązkowych. Przede wszystkim na poziomie szkolnictwa ponadgimnazjalnego. „Lista obowiązkowych lektur wydłużyła się oraz otrzymała pierwiastek ideologii. Nauczyciel i uczeń nie będą w stanie zrealizować programu przedmiotu, gdyż okres 2,5 roku jest zbyt krótki. Podobny kanon był kiedyś realizowany w czasach, gdy licea i technika były czteroletnie. Poza tym, nowe pozycje nie znajdują się w programach nauczania” – twierdzi Danuta Górecka metodyk z Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli oraz polonistka w szkole zawodowej.

Według niej, rozszerzenie listy o kolejne pozycje: “Cesarza” Ryszarda Kapuścińskiego, utwory ks. Jana Twardowskiego; Jana Pawła II – “Pamięć i tożsamość”, abpa Kazimierza Majdańskiego – “Będziecie Moimi świadkami” czy kardynała Stefana Wyszyńskiego – “Zapiski więzienne” (z tych ostatnich dwóch jedna do wyboru dla nauczyciela) stawia pod znakiem zapytania możliwość percepcji tych utworów przez niektórych uczniów w szkołach zawodowych. Niektóre pozycje na liście (np. "Noce i dnie" czy Konrad Wallenrod) zostały ponadto rozszerzone do obowiązkowej lektury w całości.

Nowe tytuły można już znaleźć na księgarskich półkach (może poza Pożogą Zofii Kossak-Szczuckiej czy książką abpa. Majdańskiego). Potwierdza to Anna Sobieszczyk z Księgarni Litera i dodaje: „Wydawcy reagują na zmiany w kanonie bardzo szybko i można być pewnym, że tytuł znajdzie w księgarni z początkiem roku szkolnego”. Podobnego zdania jest dyrektor XXI LO w Łodzi Janusz Bąk, który uważa jednak, że nowy kanon nie jest trudny dla licealistów z jego szkoły. Dyrektor Bąk twierdzi, że nawet jeśli nowych lektur nie ma w szkolnej bibliotece, to w nowym roku budżetowym na pewno wygospodaruje na nie środki. Jednak próżno szukać większości nowych pozycji w bibliotekach rejonowych i dzielnicowych. Dyrektorzy tych placówek nie zamawiają ich. W niektórych bibliotekach znajduje się tylko jeden egzemplarz książki i trudno go wypożyczyć, choć termin zwrotu lektur do bibliotek ograniczono do dwóch tygodni.

Według Anny Przybył, konsultantki Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli,
kanon lektur powinien ulec odmłodzeniu. Uważa ona, że na liście jest wiele „książek z brodą”, a młodzi ludzie potrzebują w literaturze języka odpowiadającego ich czasom. Dlatego tak łatwo przychodzi lektura „Bajek robotów” Lema, młodzi nie mogą zaś przebrnąć przez „Starą baśń” Kraszewskiego. Jako efekt przetasowań w liście lektur jest wzrost popularności książek Gombrowicza, które znalazły się na indeksie ministra Giertycha.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.