Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3176 miejsce

Zamieszanie wokół pokazu Aliny Żemojdzin

Sztuka (...) nie powstaje dla dekoracji ścian, ale przede wszystkim jest świadectwem swoich czasów i wyraża to, czego być może nie umie w innej formie wyrazić dyskurs publiczny. (A. Szyłak, G. Klaman)

„Pokaz Aliny Żemojdzin został odwołany. Odcinamy się od jakichkolwiek mylnych nawiązań do eksperymentów z ludzkim ciałem opisanych w prasie, a w szczególności dotykających pamięci ofiar II wojny światowej. Ideą projektu Aliny Żemojdzin jest przedstawienie współczesnego problemu konsumpcjonizmu i kultu piękna ludzkiego ciała. Odwołania historyczne są poważnym wypaczeniem pierwotnej idei autorskiego projektu." (Komunikat na stronie CSW „Łaźnia”, zamieszczony 6.03.09)

Kiedy pod koniec lutego przeglądałam zapowiedzi wystaw CSW „Łaźnia”, uwagę moją zwróciły m.in. propozycje realizacji w ramach projektu „Inkubator”. To promocje prac, także dyplomowych, młodych artystów, w tym przypadku – artystek. Wśród nich najbardziej zainteresowała mnie praca Aliny Żemojdzin, która przygotowała linię kosmetyków pielęgnacyjnych na bazie ludzkiego tłuszczu, czyli… wroga numer jeden współczesnej kobiety. Przekaz wystawy jest oczywisty, nawet dla średnio wyrobionego widza. Wystarczy poczytać prasę kobiecą, odwiedzić jakikolwiek sklep kosmetyczny, przyjrzeć się półkom aptecznym. Żyjemy w świecie paradoksów. Podczas gdy wg danych ONZ co szósty mieszkaniec naszej planety (963 mln) marzy o normalnym posiłku, kobieta żyjąca w naszym kręgu kulturowym dobrowolnie katuje się, walcząc na śmierć i życie z tłuszczem. Diety, masaże, gimnastyka, a jak to nie pomoże – to liposukcja. Tłuszcz jest odpadem, patologią, ohydą.Praca Aliny Żemojdzin / Fot. źródło - CSW "Łaźnia

I ten surowiec właśnie posłużył Alinie Żemojdzin, studentce prof. Grzegorza Klamana, do wyprodukowania serii kosmetyków, gwarantujących piękno idealne.

Tak oto coś obrzydliwego, niepożądanego, ma powtórnie wniknąć w ciało, czyniąc je atrakcyjniejszym. Projekt przewrotny, pobudzający do refleksji nad sytuacją współczesnej kobiety, ulegającej nachalnej reklamie, kupującej każdą bzdurę, byle ładnie opakowaną, ulegającej aż tak irracjonalnym impulsom. Pozwalający złapać ożywczy dystans. Ośmieszający postmodernistyczny kult ciała, perwersyjny, dziwaczny, nieraz niebezpieczny. Piętnujący swoiste niewolnictwo, par excellence, dobrowolne. Czyż może być bardziej czytelny, humanitarny przekaz?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Pani Agnieszko.
Bardzo dziękuję za rzetelne przedstawienie stanowiska Galerii.
Chciałabym zwrócic uwagę na jeszcze jedna kwestie jak prowadzić dialog o sztuce i bronic artystów, kiedy dziennikarze oceniaja pracę zanim ją obejrzą, ignorują wypowiedzi kuratorów, "przygotowują" odpowiednio odbiorców. Podkreslam, że spotkałam sie z autorka tekstu na dwa dni przed planowanym pokazem, rozmawiałyśmy około godziny wspólnie z trzema artystkami o projekcie 28 dni i pokazie Aliny.
Sama wspólpracuje z kilkoma pismami o sztuce i nie odważyłabym się na interpretację artefaktu przed jego zaistnieniem, szczególnie jeśli mamy do czynienia z godzinnym pokazem pracy.
Pozdrawiam
Agnieszka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny wywiad Alina dała dla portalu trojmiastocafe.pl znajdziecie go tu: http://trojmiastocafe.pl/artykulykultura/artykul/96

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Agnieszko,
z mojego tekstu nie wynika, że to Pani jest odpowiedzialna za całą sytuację. Zadbałam, by w tekście znalazły się linki pokazujące stronę Galerii i jej oficjalne stanowisko. Tym niemniej, aby uniknąć jakochkolwiek nieporozumień, podkreślam:
to dyrektor "Łaźni", J. Charzyńska podjęla decyzję o niepokazywaniu pracy Aliny Żemojdzin, nie Pani.
pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów,
A. Wojewoda

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Agnieszko.
Dziękuję za tekst, w obliczu całego szumu medialnego wywołanego pokazem Aliny Żemojdzin jest on potrzebny. Zwróciłam bym jeszcze uwagę na tekst Doroty Jareckiej http://wyborcza.pl/1,75475,6354042,Jak_udaremnilismy_debate.html zwraca ona w nim uwagę na fakt uznania pracy Aliny za kontrowersyjną jeszcze przed pokazem!
Moja wypowiedź w Pani tekście była przytoczeniem oficjalnego stanowiska Galerii a Pani tekst czyni mnie osobą odpowiedzialną za zamknięcie pokazu (nie wystawy) Aliny Żemojdzin. Jeśli mogłabym proszę o sprostowanie
Publikacja w Gazecie Wyborczej nadała pokazowi sensacyjno-przestępczego charakteru o czym też rozmawiałyśmy. A czy wernisaże mają się kończyć wyprowadzeniem artystów w kajdankach?
Zresztą przed pokazem rozmawiałam z dziennikarką Gazety Wyborczej opisując jej pracę Aliny wpisując ją w szerszy kontekst sztuki wspólczesnej, w jej artykule moje wypowiedzi zostały pominięte.
Zapraszam do Łaźni, 6 marca odbył się wernisaż projektu 28 dni - 10 artystek opowiada w nim o współczesnej kobiecie. Kilka z prac w odważny sposób przełamuje schematy myślenia. Jset to również dość ciekawy materiał dlatego serdecznie zapraszam.
Pozdrawiam
Agnieszka

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Bardzo dziekuję za wszystkie komentarze.
Pisząc materiał, chcialam po prostu skłonić do refleksji.

Co do sztuki nowoczesnej, wiem (po sobie) że widzowi nieprzygotowanemu niekiedy trudno jest zrozumieć sens przekazu, ale warto, naprawdę warto uczynić pewien wysiłek i przełamać stare schematy myślenia. To olbrzymia satysfakcja.
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale o co pani chodzi pani Agnieszko? Że jakieś prymitywy nie znają się na sztuce i niewłaściwie kojarzą? Czy, że pani kurator nie dorosła do prawdziwego performance art'u? Czy, że lepiej byłoby, żeby "prawdziwych" artystów odbierały panienki w wyciągniętych swetrach po ASP i kiwając ze zrozumieniem główkami, pochylały się ze smutkiem nad nicością cywilizacji? Najlepiej w jakimś podziemiu i z dala od tych co żle kojarzą.
Według mnie performance art polega na wywoływaniu reakcji. Bardzo często trudnych do przewidzenia. A ponieważ z zasady jest publiczny, czasem odsłoni coś, o czym nie mieliśmy pojęcia. Dla mnie każda reakcja na performance jest tak samo ważna i pomaga w uczeniu się świata. Czasem reakcja jest ważniejsza niż to "co artysta chciał powiedzieć." Mądry artysta to rozumie.

Wiem, że pani jest na mnie obrażona, więc potraktujmy te pytania jako retoryczne. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście. To jest chowanie głowy w piasek.

„Wdawanie się w dialogi poniżej pewnego poziomu niczemu dobremu nie służy. Nie możemy odpierać aż tak bezsensownych zarzutów, dyskurs o martyrologii i obozach zagłady w sytuacji oczywistości przekazu prowadzi donikąd... "

Kuratorka zrobiła dokładnie odwrotnie. Zamknęła wystawę i wdała się w dyskurs.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.03.2009 19:14

Kuratorzy chowają głowę w piasek, zamiast promować sztukę.
Dlaczego ograniczają swobodę artystycznej wypowiedzi?
Ze strachu przed kulturalnym zaściankiem ?
Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli jak zwykle - w momentach demonstracji artystycznych odbiegajacych od klasycznych wzorców - nadmierna pseudo wrażliwość, quasi - patriotyzm, histeria i wrzask na temat szargania świętości.

Agnieszko - dziekuję Ci za ten tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.