Facebook Google+ Twitter

Zamieszki w Wietnamie: co najmniej 21 osób nie żyje

W antychińskich zamieszkach w prowincji Ha Tinh w środkowej części Wietnamu zginęło co najmniej 21 osób - poinformowały lokalne media.

 / Fot. PAP/EPA/STRZamieszki w Wietnamie wywołane zostały interwencją Chin na spornym akwenie Morza Południowochińskiego. Bezpośrednim powodem protestów było zainstalowanie przez Chiny platformy wiertniczej w pobliżu Wysp Paracelskich na bogatym w zasoby naturalne Morzu Południowochińskim, o które Hanoi toczy spór z Pekinem. Oba państwa spierają się również o zwierzchność nad Wyspami Spratly na tym akwenie - donosi Gazeta wyborcza.pl za PAP.

Tajwańskie media poinformowały, że uczestnicy protestów zaatakowali stalownię w Ha Tinh, której właścicielem jest firma Farmosa Plastics Group - największy tajwański inwestor w Wietnamie. Huang Chih - peng, najwyższy rangą przedstawiciel Tajwanu, cytowany przez agencję AP, poinformował, że "w ataku na stalownie zginął co najmniej jeden Chińczyk, a około 90 odniosło obrażenia".

Brytyjska telewizja BBC donosi, że protestujący atakowali wszystkie firmy, które używają na swych szyldach chińskiego pisma.

Zamieszki w Wietnamie wybuchły we wtorek (14 maja) w prowincjach Binh Duong i Dong Nai, na południu kraju. Protestujący podpalili tam kilkanaście fabryk, które są uważane za chińskie. Wiele zostało zdewastowanych i splądrowanych.

W wyniku zamieszek ucierpiły również tajwańskie zakłady, które mylnie brane były za należące do Chin.

MSZ Chin zaapelowało do władz w Wietnamie o ukaranie winnych i zadośćuczynienie ofiarom zamieszek.

Na sytuację w Wietnamie zareagowały Stany Zjednoczone. Zaapelowały do obu stron konfliktu o zachowanie spokoju. Rzecznik Białego Domu Jay Carney podkreślił, że takie spory "należy rozwiązywać na drodze dialogu, a nie zastraszania".



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Próby sił i potrząsanie szabelką na morzach okalających Azję Wschodnią okazałyby się zbawienne dla trzeciej strony, która ma tylko do skorzystania, gdyby dwóch albo więcej tam się pobiło tzn. gdyby doszło do prawdziwej wojny z udziałem Chin kontynentalnych. Ostatecznie trzeba coś robić, aby opóźnić, a gdyby bardzo dobrze poszło, to uniemożliwić im budowę marynarki wojennej zdolnej do dyktowania swoich warunków niemal wszystkim innym graczom i uniemożliwienia wielu rozgrywek najsilniejszemu graczowi na: Morzu Południowochińskim, morzach południowych, w rejonie Malajów oraz na Oceanie Indyjskim. Wojna między Chinami a Wietnamem byłaby radosnym wydarzeniem z tego punktu widzenia, ponieważ jednocześnie niezwykle utrudniłaby strategiczną sytuację Rosji i jej plany zwiększania obecności sił morskich na świecie. Dodatkowa korzyść; poważne utrudnienie manewru obronnego rosyjskiej gospodraki, polegającego na rozszerzaniu handlu z jej naturalnym zapleczem w Azji. W Pekinie należy powiedzieć: nie mamy obecnie żadnego interesu, by pomagać Wietnamowi, a w Hanoi: nie bójcie się, my was nie damy. Ciekawe, czy dadzą się nabrać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.