Facebook Google+ Twitter

Zanim zostaniesz fotoreporterem

Marzysz o karierze fotoreportera? Zobacz film „Rezerwat” Łukasza Palkowskiego, a przekonasz się, że musisz być przygotowany na wiele upadków, chyba że masz talent Grzesia...

"Rezerwat" - plakat filmowy. / Fot. Materiał prasowy dystrybutoraJest film piękną baśnią nowoczesną. Dobro zwycięża zło. Jest bohater pozytywny, który pomaga słabszym, a lekceważy silnych. I jest morał... Baśnie są nam cały czas potrzebne. A tym bardziej bohaterowie pozytywni. Oby jak najwięcej osób chciało ich naśladować. Oby baśń nie pozostała baśnią, a życie życiem.

Nie znam warszawskiej Pragi, więc trudno mi się wypowiadać na temat zgodności z oryginałem. Myślę jednak, że takie kamienice i takich ich mieszkańców można spotkać w całej Polsce. Że praski „rezerwat” może być odpowiednikiem jakiegoś miasteczka, w którym, jak tu – wszyscy się znają, ludzie nie są anonimowi, wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Panują tu pewne niepisane prawa.

Znam natomiast wielu takich łobuziaków Grześków, jak jeden z głównych bohaterów, z okolic równie „niekuniecznych”. Bystrych, zaradnych na swój sposób, nie zawsze uczciwy, którzy w życiu muszą sobie radzić sami. Bo rodzina jest rozbita, niepełna, matka nieporadna. Są dość inteligentni, na ogół bardzo sprawni fizycznie, potrafią podporządkować sobie grupę rówieśniczą, imponują nawet największym maminsynkom, nie dają się odrzucić. I to mnie w filmie nieco dziwi, że Grześ (Grzegorz Palkowski) ponoć nie ma kolegów? Mimo że widzimy, jak gra z nimi w piłkę. Tacy kolegów mają zawsze. Nigdy też niestety nie słyszałam, aby ktoś im w takim stopniu bezinteresownie pomógł, jak drugi bohater filmu – fotograf Marcin (Marcin Kwaśny).

Sam ma życie niełatwe. W jednej chwili radość z pierwszego zdjęcia w gazecie przechodzi w porażkę życiową. Jako fotograf obracał się w dość elitarnym światku, ale nagle jego życie się wali - musi wszystko zaczynać od nowa. Szukać mieszkania, pracy, a to nie takie proste, jak się okazuje. Na domiar złego żywot uprzykrza mu rudy chłopak z kamienicy. Zbija lustro, uderza w głowę, wybija szybę, a najgorsze - kradnie aparat, narzędzie pracy. Marcin jest wściekły, bo na dodatek jego zdjęcia nie pójdą w Dużym Formacie.

'"Rezerwat" - kadr z filmu. / Fot. Materiały prasowe dystrybutoraPrzełomem jest nieszczęśliwy wypadek. Następuje zwrot akcji. Fotograf ma wyrzuty sumienia? W ułamku sekundy uświadamia sobie, jak kruche jest życie? I co liczy się najbardziej? Ratując Grzesia, staje się jego przyjacielem. Znajdują wspólny język, są sobie nawzajem potrzebni.

Bohater pozytywny jest też potrzebny fryzjerce Hance (Soni Bohosiewicz). Z czasem jednak przystojnemu, obytemu fotografowi zaczyna również imponować niebrzydka i niegłupia, ale też z nie najciekawszą reputacją dziewczyna z „rezerwatu”. Czy ktoś jeszcze zna takie przypadki?
Jak każda baśń i ta ma swój morał. Jaki? A to już trzeba samemu odczytać.

***
„Rezerwat” to najczęściej nagradzany polski film 2007 roku:
Tarnowska Nagroda Filmowa (Tarnów, 2007),
Koszalińskie Spotkania Filmowe "Młodzi i film" (Koszalin, 2007),
Ińskie Lato Filmowe (Ińsko, 2007),
Festiwal Filmu i Sztuki "Dwa Brzegi" (Kazimierz Dolny, 2007)
XXXII Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych (Gdynia, 2007).

Żródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_(film)

Przeczytaj także:
Praga widziana przez różowe szkiełko

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

"I jest morał ... Baśnie są nam potrzebne. A tym bardziej bohaterowie pozytywni. Oby jaknajwięciej osób chciało ich naśladować."

Powątpiewam, czy obecnie bezinteresowność zaliczono by do cech bohatera pozytywnego; podejrzewam, że raczej nazwano by go frajerem. :(
Kto by chciał naśladować frajera?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, starania bywają też próżne, jeśli się ma wrażliwość Marcina, któremu cegły lepiej wychodzą niż portrety, ale przecież wydawcy nie tego oczekują. Trzeba mieć trochę tupetu, jak chuligan Grześ, by sprostać tym oczekiwaniom.
Ja w każdym razie, kiedy spotkałam oko w oko Adama Małysza, link przekonałam się, że stanąć przed obcą osobą i bez pardonu zrobić jej zdjęcie z bliska, to dla mnie zadanie niewykonalne. Muszę się, jak Anna Musiałówna, z fotografowaną osobą najpierw zaprzyjaźnić. Cóż dopiero mówić o fotografowaniu ludzkich nieszczęść!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.01.2009 11:24

+)) Jak wyżej. Dodam może tylko, że często próżne są starania, ponieważ nie każdego "kocha obiektyw" i nie każdy temat da się przedstawić tylko i wyłącznie aparatem. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki za kilka słów, zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu z dwóch powodów - jako ciekawie zapowiadającej sie historii, ale także jako początkującego fotoreportera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.