Facebook Google+ Twitter

Zapach Afryki

Koniec września tego roku zapowiadał się zimny i deszczowy, w ostatniej chwili postanowiliśmy złapać trochę słońca i popływać w słonej wodzie. Zwabiła nas nazwa: "tunezyjska Szwajcaria", to brzmiało obiecująco i intrygowało zarazem.

Tak groźnie przywitała nas Tabarka, położona w płn. Tunezji / Fot. B. Romer KukulskaNie sądziłam, że Afryka jest tak blisko. Właściwie bliżej mi do niej niż do Polski. Zdziwiona byłam wielce, że procedura wylotu z małego lotniska w Bernie oraz przylotu na malutkie lotnisko w Tabarce jest błyskawiczna, a cała podróż odbyła się szybko i sprawnie. Afryka przyjęła nas wietrzną i groźną pogodą.

Na horyzoncie I`Ile de Tabarka, którą wyhandlowano od Turków za pirata Dragut / Fot. B. Romer KukulskaTabarkę otaczają zielone góry, żyzne gleby i najchłodniejszy klimat w Tunezji. Przyjechaliśmy tuż przed sezonem polowań na dziki i jelenie, a więc zanim przybędą liczni myśliwi z Europy. Jesienne morze jest jeszcze ciepłe, a jak fama niesie od stuleci najatrakcyjniejsza jest znajdująca się niedaleko od brzegu rafa koralowa, która jest gratką dla amatorów nurkowania. Masowa turystyka jeszcze tu nie dotarła, co nas bardzo ucieszyło. Wszystko, łącznie z hotelem na wysokim poziomie, można by dość górnolotnie porównać do "Szwajcarii", gdyby nie ...śmieci. Łapczywie patrzyliśmy przez okno autobusu wiozącego nas z lotniska do hotelu.

Upstrzone pola

Ten krzew, aż kręci w nosie, owoców nie próbowałam. / Fot. B. Romer KukulskaWyspę sprzedał Karol V w 1542 rodzinom Grimaldi i Romellini. Widok spod eukaliptusa. / Fot. B. KukulskaTa 20 minutowa podróż była pierwszym szokiem, w oczy kuły rozrzucone i rozwiane między drzewami oliwnymi odpady wszelkiego rodzaju. Pobocze drogi było jednym wysypiskiem śmieci. Okolica jest rolnicza, pola były już zaorane po zbiorach, a po nich fruwały niezliczone ilości plastikowych odpadów. Dopiero pod samym hotelem pobocze drogi przestało być upstrzone śmieciami. Widok na brzeg i na morze po horyzont wymazał mi z pamięci przydrożne śmietniska. No, a zapachy! Zapach morza i mirtu, eukaliptusa, słodki figowca, lekki oleandra, dziwnych krzewów i ziół zmuszały do głębokich oddechów przez nos. Mieszanka zapachów jakiej nigdy dotąd nie czułam tak intensywnie. Nawet ciężko pachnące korkowce i oliwne drzewa czyniły ten koktajl jednorazowym. Dzięki bryzie pachniały nim ubrania i włosy.

Czy tak pachnie Afryka?

Kwitnący eukaliptus, gdy rozgniecie się listki, intensywnie pachnie / Fot. B. Romer Kukulskamiasteczko od "lewj" strony / Fot. B. Romer KukulskaDługie spacery brzegiem były ucztą dla nosa i naturalną inhalacją dróg oddechowych. Ku memu zdziwieniu na plaży wędkarze, mieszkańcy okolicy, chętnie podejmowali rozmowę na jakikolwiek temat. Plażowi rozmówcy, chyba z okazji ramadanu, podarowali mi kawałki rafy koralowej, akurat wyrzuconej na brzeg przez falę. Mnie nie udało się znaleźć ani kawałeczka koralowca, mimo że uparcie wpatrywałam się w piasek. Bałtyckie plaże mają bursztyn, a tutaj plaże obfitują w śmieci, o które można się potknąć. Wystarczy pójść kilkaset metrów, gdzie kończy się hotelowa strefa. Za niewielką skałą rozciąga się wspaniała plaża. Dzika i jakby bezludna. Jak sięgnąć okiem żadnych śladów człowieka. Jakże pozorne wyobrażenie. To morze wypluwa tony śmieci, których nikt nie sprząta. Rozkład tych przedmiotów będzie trwał setki lat.

Tabarka czystym miastem

Urzekające, kilometrowe dzikie plaże. / Fot. B. Romer KukulskaTabarka zainwestowała w bazę turystyczną, zbudowano deptak oświetlony elektrycznie, oczyszczalnię ścieków i składowisko śmieci, zaoferowano wynagrodzenie za zbierany plastik, szkło i puszki. Niestety, w uroczym mieszanym lesie zapach żywicy świeżych szyszek piniowych, kwiatów eukaliptusa, oleandra, werbeny i innych ziół nie jest w stanie przyćmić widoku kubków po jogurtach i tysiąca innych nierozkładających się śmieci, po których trudno nie deptać chodząc między drzewami lub po ścieżce. Miałam wrażenie, że spaceruję po śmietnisku jednocześnie rozcierając w dłoniach różne liście i igły sosny, by zapach był jeszcze intensywniejszy.

Na tym pustkowu zderzają się kultury i tysiąclecia. / Fot. B. Romer KukulskaCodziennie śmieciarze w maskach na twarzy opróżniają miejskie kontenery z napisem "Tabarka czystym miastem". To co nie trafiło do kontenera zostaje na ulicy, fruwa i czeka. Okolica dotknięta jest bezrobociem, mimo to nie zauważyłam, by ktoś zbierał te odpady plastikowe. Trzeba zebrać 3,5 kg plastiku by móc kupić tabliczkę czekolady, albo cztery płaskie bułki, lub kilogram sprasowanej w kostkę masy daktylowej. Widocznie lepiej żebrać.

Postanowiliśmy zaspokoić podróżniczego ducha oraz głód intelektualny, zatem wybraliśmy się na wycieczkę archeologiczną do Bulla Regia, rzymskiego miasta podziemnego. Całą dwugodzinną podróż towarzyszył nam widok śmieci wśród przydrożnych oleandrów.

Bulla Regia

Biedna złapała się, podobno jest smakowita. / Fot. B. Romer KukulskaPewien francuski inżynier pięć lat odkopywał rzymskie podziemne miasto. Na powierzchni stoją do dziś ruiny zimowych rezydencji i świątyń, a pod ziemią kryją się letnie apartamenty, łaźnie, świątynie. Na każdym kroku obecne są ślady kilku kultur: punickiej, rzymskiej, bizantyjskiej, egipskiej, a niczym kropka nad "i" , naprzeciw tego muzeum na pustkowiu, stoi nowy minaret.
Każdy zostawił tu ślad swojego pobytu i panowania.

Szokujące śmietnisko na plaży. / Fot. B. Romer KukulskaW głębi lądu, gdzie jest suche powietrze, zapachy są mniej intensywne, a jednak w tym antycznym miejscu pachniało dziwną starocią. Na stopniach świątyni Isis poślizgnęłam się na świeżym guanie afrykańskich perliczek i przepiórek. Zafajdane spodnie, to drobiazg, większa szkoda liczącej dwa tysiące lat kolorowej mozaiki. Przy tak suchym klimacie nie czuje się przykrych zapachów - plama wysycha nieomal błyskawicznie. Teraz rozumiem dlaczego - nie ma tu bakterii gnilnych i mimo tej fury śmieci oraz organicznych odpadów, nie ma fetoru, który w naszym klimacie byłby nieunikniony.

Daktyli aromat i smak chałwy

Cudowne dzikie plaże pełne śmieci. Z tego iglaka spadł mi na nos dorodny patyczak. / Fot. B. Romer KukulskaPrzeprawa przez rzeczkę wpadajacą do morza. Co kryje się za skałami? / Fot. B. Romer KukulskaW drodze powrotnej przejeżdżaliśmy obok wyludnionych domostw, terenu przygotowanego już dla
nowej zapory wodnej, którą budują Tunezyjczykom Chińczycy, a która zasili w prąd i wodę cały region. Włosi, potomkowie Rzymian, budują nowy wodociąg. A mnie chodziło po głowie kto i kiedy posprząta to wszechobecne śmietnisko. Co wieczór urzekał mnie widok na Tabarkę, a rano ponaglał na spacer plażą po... zakupy. Zostawiłam zaledwie kilka monet wydanych na zakup ziół, korzeni, olejków, masy daktylowej oraz 3 kg wyśmienitej chałwy. Tą pysznością, co rano raczono nas w pachnącej korzeniami sali śniadaniowej. Niestety, tu w alpejskiej Szwajcarii chałwa jakoś mniej smakuje, olejki nie pachną tak samo, a daktyle mają słabszy aromat niż tam, w "Szwajcarii tunezyjskiej ".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Basiu, jako "prawie Tunezyjka" powiem, ze bardzo mi sie Twoj tekst podobal. Tabraka jest rzeczywiscie rejonem jeszcze niezbyt mocno skażonym turystyką. Ja osobiście nigdy tam nie byłam, ale znam te rejony, bo mój mąż mieszka właśnie w tej części kraju, do Tabarki mamy rzut beretem. Tym razem, to pewnie jeszcze sie nie wybiore, ale nastepnym to juz w koncu musze, bo az wstyd. Pozdrowionka dla Ciebie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat aktualny. jak i dykteryjka w ostatnim komentarzu. pozwalam sobie podrzucić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję.
Może powinnam była umieścić więcej fotografii roślin. Może powinnam więcej napisać o państwie tunezyjskim. W jednym sklepie z biżuteria Bereberów, gdzie zachwyciły mnie ozdoby z hamsą, właściel opowiedział mi taką ciekawą dykteryjkę o pierwszym prezydencie Tunezji.
Habib Bourguiba , "ojciec Tunezyczków" po upadku protektoratu Francji utworzył laickie państwo. Był absolwentem Sorbony, wydziału prawa, był adwokatem.
Podobno podczas pierwszego oficjalnego spotkania obu prezydentów Francji i Tunezji, miał powiedzieć do de Gaulle : Widzi Pan Panie Prezydencie, nie trzeba być generałem , wystarczy adwokatem aby stworzyć i rządzić państwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba o tym krzewie z żółtymi owocami i kolcami. Ale pewna nie jestem.

nt. z lasu wzięłam jeszcze na wpół zieloną szyszkę piniową- tzw jabłko pinii.
Pachniała wspaniale. Teraz zbrązowała, zrobiła sie taka drewniana i niestety nie pachnie jak przedtem. Chciałam ją rozciąć, przepołowić, ale nie mam siekiery.
Chyba nie jest trująca? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

otrzymałam takie ostrzeżenie od osoby znającej się na roślinkach.

"To na foto jest już zawiązkiem owoców. Poza tym nie należy zachęcać do rozcierania w palcach ŻADNEJ części tej rośliny, bowiem WSZYSTKIE są silnie trujące (wywołuja arytmię serca, co może doprowadzić do zgonu). Pachną kwiaty. I to w pełnym słońcu, gdy powietrze jest silnie nagrzane. Jesli idzie o liście, to pomyliłaś z figowcem. Jego liście wydzielają pachnące olejki eteryczne."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby nie zdjęcia, nie miałabym wyobrażenia, że aż tak może to wyglądać!!
Interesująca relacja i piękne zdjęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak wiadomo mam "fioła" na punkcie śmieci. Nie wiedziałam czy ten materiał umieścić w dziale Ekologia czy Podróże.
Tekst w założeniu nie jest sprawozdaniem z podróży, aczkolwiek z turystyką w tle, miał w przesłanie ekologiczne i być ukłonem do natury z perspektywy urlopowicza.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ świetny tekst
Co do śmieci, to zupełnie identyczne wrażenia ma się odwiedzając Ukrainę :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Podobne śmietniska na plaży widziałem w Czarnogórze, w mieście Bar. Aż żal na to patrzeć

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.