Facebook Google+ Twitter

Zapiski oficera Armii Czerwonej...

17 września. Rocznica wkroczenia Armii Czerwonej do Polski. Czy musiało tak być? Czy/i jakie błędy popełniono? I jakie wyciągnęliśmy z tego wnioski/jakie politycy wyciągnęli z tego wnioski odnośnie teraźniejszości?

17 września 1939 roku. Do Polski (już wyniszczonej i osłabionej wojną, sparaliżowanej niemieckim blitzkriegiem) wkraczają wojska radzieckie. By, jak głosi oficjalny komunikat, "stanąć w obronie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi...". Naczelny Wódz, w obliczu perspektywy walki na dwa fronty, wydaje stanowczy rozkaz: "z sowietami nie walczyć". Czy słuszny? W kontekście olbrzymiej przewagi obydwu agresorów - wydaje się, że tak. Co nie znaczy, że wszyscy polscy żołnierze go wysłuchali...

Na kanwie tych wydarzeń, opisując wkraczanie Rosjan na Kresy wschodnie Rzeczpospolitej, Sergiusz Piasecki stworzył "Zapiski oficera Armii Czerwonej". Polska i Polacy widziani oczami sowieckiego oficera (umysłu całkowicie zindoktrynowanego komunistyczną ideologią) jawią się jako kraj "burżujskiej swołoczy", która z niczym sobie nie radzi, i powinna być absolutnie wdzięczna, że "wkraczamy" i wreszcie zapanuje porządek...

Te oczywiste absurdy Piasecki osadza w konwencji groteski, śmiesznej i przerażającej zarazem, bardzo wiarygodnie tworząc portret odczuć i postrzegania przykładu spaczonej latami propagandy psychiki Homo sovieticus, jak i dzikich, barbarzyńskich zachowań czerwonoarmistów - gwałtów, mordów oraz niszczenia wszystkiego, czego nie da się ukraść. I, nie rozwodząc się dłużnej nad książką (skądinąd bardzo dobrą), istotne wydaje mi się zadanie w dniu tej rocznicy pytania: czy musiało do tego dojść? Czy historia musiała przybrać akurat taki obrót?

Czy sam wybuch wojny (a przynajmniej wybuch już 1 września) był nieunikniony? Czy Polska nie mogła/nie powinna grać na zwłokę, choć udawać, że rozważa niemieckie żądania (Gdańska, korytarza do wtedy niemieckich, Prus Wschodnich - dzisiejszych terenów, mniej więcej woj. warmińsko-mazurskiego, przystąpienia do paktu antykominternowskiego - przeciwko komunistycznej Rosji...)? Czy za wszelką cenę nie powinniśmy/ówcześni politycy nie powinni, grać na zwlokę?

Czy zamiast unosić się (tylko) honorem (jak minister Beck, szef MSZ), który przemawiając w sejmie wypowiedział pamiętne słowa: "My tu w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę" - czy zamiast tego, oczywiście pięknego, podniosłego gestu nie powinniśmy raczej trzeźwo kalkulować? By, zwlekając, pozorując pójście na ustępstwa, dać czas polskiej armii na przygotowania; mobilizację poborowych. A dyplomatom - na utrwalanie zachodnich sojuszy... "lobbowanie" za naszą sprawą.

Wreszcie, logistykom na sprowadzenie do Polski już zakupionej na Zachodzie, i jak na nasze warunki, znaczącej ilości nowoczesnego uzbrojenia - kilkudziesięciu czołgów, kilkudziesięciu samolotów... uzbrojenia, które możliwe, że w wyniku efekciarskich gestów naszych polityków - jak choćby ministra Becka, jego/ich skłonności do szarżowania i ułańskiej fantazji - dotrzeć nie zdołało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Książkę czytałem. Jest naprawdę dobra i warta przeczytania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze jedna medytacja typu "co by było, gdyby..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.