Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34643 miejsce

Zapiski z podróży do Egiptu

Podróże z reguły niosą różne niespodzianki, nikt wcześniej nie przewidzi co nas spotka w obcym kraju. Przedstawiam kilka obrazków z mojej podróży do Egiptu w roku 1995. Może nie zmrożą nikomu krwi, ale uważam je za niecodzienne.

Autorka na tle piramid w Gizie (Kair) 1995. / Fot. Isabella DegenKair, kwiecień 1995
Dzisiaj w programie jest całonocna medytacja w piramidzie Cheopsa. Punktualnie o północy wyruszamy autokarem z hotelu. Aby w nocy dostać się na ten teren, trzeba przejść "parę szlabanów”. Wartownicy pilnujący piramid ubrani są w zielonoszare, wojskowe płaszcze i zakutani szalami z wełny. Sceneria jak z filmu, nastrój na wskroś tajemniczy.

Po dłuższym czekaniu otworzono nam bramę i zaraz za nami zamknięto. Rzecz w tym, że nocny pobyt w piramidzie jest nielegalny i grozi zatrzymaniem zarówno zwiedzającym jak i strażnikom. Ale czegóż nie robi się dla pieniędzy i dla wielkiej przygody. Droga do komnaty królewskiej była nam znana. W programie medytacja i śpiewanie: „O - a - u - m...”. I tym razem melodia rezonowała pulsowaniem i wibracją w naszych ciałach. Czułam się jak pusta bateria, która łapczywie chłonie energię. Położyłam się w grobowcu, aby choć przez chwilę poczuć się ogniwem kosmicznego łańcucha promieniowania. W moim prawym przedramieniu mięśnie drgały jak podczas elektrostymulacji. Działanie tej energii jest tak silne, że przebywanie w grobowcu dłużej niż parę minut może stać się niebezpieczne dla zdrowia. Jest to wielka tajemnica piramidy Cheopsa, która do dziś nie została w pełni wyjaśniona.

Opuszczaliśmy piramidę o świcie. Opatuleni w wełniane szale strażnicy kłaniali nam się dostojnym skinieniem głowy. Żegnałam te pulsujące zwały kamieni bogatsza o nowe doświadczenia w kontaktach z energią wszechświata.

Bazar Chan al - Chalili, jeden z największych w Kairze, zaczyna się naprzeciwko meczetu al - Azhar i ciągnie się do wieżyczki minaretu Husajna, przypominającej wyglądem wielki, cienki ołówek. Można tu kupić wszystko, czego tylko dusza zapragnie: od orientalnych przypraw, kadzideł, olejków, wyrobów z bawełny, jedwabiu, mosiądzu i srebra po garnki kuchenne, buty i zegarki. W powietrzu unosi się mieszanina zapachów przypraw, słodkich owoców, parzonej kawy, tytoniu i przepoconych ciał. Pełno tu małych kafejek, gdzie można napić się mocnej kawy lub herbaty.

Spacerowałam, przyglądając się życiu bazaru. Jeden ze sprzedawców, przystojny Egipcjanin, zaprosił mnie do środka. Weszłam do małego sklepiku z odzieżą. Sprzedawca zaczął wykładać stosy podkoszulków, chust i innych części garderoby. Powiedziałam, że chcę kupić galabiję. Po krętych schodkach zaprowadzono mnie na górę, gdzie w małym pokoju stały półki zawalone od podłogi po sufit egipskimi okryciami. Stary Arab, zapewne ojciec sprzedawcy, złożył ręce i zaczął wzywać Allaha, coś wykrzykując po arabsku. Zapewne modlił się, żebym coś zakupiła u niego. Poczęstowano mnie herbatą. Arab rozkładał przede mną galabije we wszelkich możliwych fasonach i kolorach, wymieniał ceny. Kręciłam głową i próbowałam się targować. Nagle rozległ się dźwięk syreny minaretu, wzywającej do modlitwy. Stary rozłożył dywanik, ukłonił mi się parę razy i padł na kolana. Bił czołem o ziemię pokłony, wykrzykując obce mi słowa, raz po raz wzywał Allaha. Drzwi w sklepie zamknięto na czas modlitwy. Z wielkim trudem wydostałam się na zewnątrz udając, że jest mi duszno i mdleję. Taki tu zwyczaj, że bez zakupu nie wypuszcza się turysty ze sklepu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

O kurczę! Ale zakończenie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo malarskie są te wspomnienia. Świetnie się je czyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
hehe
  • hehe
  • 11.06.2012 09:56

To na konkurs survavalu - ? przeżycia erotyczne? hmmm... jakby nie było też romantyka...

Komentarz został ukrytyrozwiń
arabka
  • arabka
  • 11.06.2012 08:32

Ten egipcjanin to na pewno był niewidomy. A pomarzyć dobra rzecz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fascynujące jest to, jak wrażenia z podróży do Afryki zapadają głęboko w pamięci i odzywają się po latach, by przybrać formę literacką, utrwaloną dla innych. Miło dzięki temu podzielić takie wrażenia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł Twój czytałem popijając "Vulkaniczną" kawę, rodem z Etiopii i Kenii :)) Wspaniałe zakończenie Isabello, ale i początek znakomity... Wprowadza w okres medytacji, który trwał przez wiele lat u mnie w Niemczech.... Znakomity opis wschodu Słońca! Pozdrawiam serdecznie :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuje za miłe komentarze i za przecztanie moich wspomnień. Tak zgadza się ... są to wybrane urywki z mojego opowiadania "Arabskie noce". Dawne i piękne czasy... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
ElBaradei
  • ElBaradei
  • 10.06.2012 10:06

Izabala Degen spisał swoje marzenia gdy była w Egipcie .Chciała seksu bo jest nie dopieszczona .Zapomniała tylko o jednym .Kwiat już przekwitł i myśli ,że jest atrakcyjny.Marzenia są piękne ale należy się obudzić i zrobić poranny makijaż -przy lustrze rzecz jasna .Pozdrawiam i życzę by marzenia się spełniły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane, a pewnie jeszcze piękniej przeżyte. Masz co wspominać Izo... Fajnie, że przelałaś te swoje wspomnienia na papier. Pięknie za nie dziękuję! Czyta się świetnie. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
graK
  • graK
  • 10.06.2012 09:21

Oj, Izabelo, pięknie to opisałaś.
Moje egipskie wrażenia pokazałam z goła odmiennej strony w innym serwisie.
Pięknie pozdrawiam i wbijam 5+
-gra-

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.