Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

143801 miejsce

Zapominany aspekt kampanii wrześniowej 1939

Współczesne komentarze do tego okresu skupiają się na stronach konfliktu: Niemcach, ZSRR i Polsce oraz na ówczesnych mocarstwach, czyli Francji, Anglii i USA. Szkoda, że zapomniano o Węgrzech.

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Germans_at_Polish_Border_(1939-09-01).jpg&filetimestamp=20080211014902 / Fot. WIKIPEDIANa oficjalne obchody wybuchu II wojny światowej polskie władze zaprosiły przedstawicieli światowych mocarstw i wybranych krajów europejskich. Przemówienia starannie dobrane i raczej politycznie poprawne. Media i politycy zafascynowani Putinem, każdym jego gestem i słowem, Ameryka zdystansowana wobec rangi uroczystości. Przez kilkanaście następnych dni wszędzie pełno relacji, komentarzy. Większość nadal skupiona na relacjach rosyjsko-polskich, a rocznica agresji sowieckiej z 17 września dopełnia reszty. Po raz kolejny przypomniano wszystkim bezmiar klęski i tragedii wrześniowej, piętnując obu sprawców.

Tymczasem, w ferworze umartwiania się, znowu zapomniano o jaśniejszym aspekcie tamtego okresu. Żaden z polskich polityków ani słowem nie wspomniał bowiem o pozytywnej roli Węgier we wrześniu i kolejnych miesiącach 1939 roku. Ten mały kraj, związany wówczas sojuszem z nazistowskimi Niemcami, uratował dużą część naszej pobitej armii, polityków i lotników. Dodatkowo, otworzył granice przed cywilnymi uchodźcami. Uczciwie trzeba przyznać, że podobnie - przynajmniej w początkowym okresie - było w Rumunii, ale tamtejszy rząd okazał się być bardziej uległy wobec niemieckich żądań, szybko utrudniając, jak mógł, transfer Polaków.

Węgrzy byli bardziej zdeterminowani w pomocy Polakom. Mimo wyraźnych niemieckich gróźb i protestów pozwolili polskim żołnierzom zarówno na wejście, jak również ułatwiali ich transfer na Zachód. Przez punkty przerzutowe w Budapeszcie wyjechało wielu znanych dowódców i polityków. Wyczerpane walkami, pancerne jednostki Maczka przejechały granicę
polsko-węgierską, chroniąc się - w beznadziejnej sytuacji - przed zmasowaną ofensywą niemiecko-sowiecką.

Na Węgrzech znajdowali też schronienie polscy żołnierze, którzy wydostawali się z
coraz bardziej wrogo nastawionej Rumunii. Węgierscy politycy, dowódcy i zwykli żołnierze przymykali oczy na powszechne ucieczki Polaków z miejsc internowania. Wszystko to pozwoliło uratować dziesiątki tysięcy wyszkolonych żołnierzy i setki lotników, którzy byli podstawą odrodzonych polskich sił zbrojnych na Zachodzie. Gdyby nie otwarcie granic Węgier i Rumunii, do niewoli niemiecko-sowieckiej trafiłoby dużo więcej osób. Tragedia Katynia i wywózki na wschód zostałyby zwielokrotnione.

Myślę, że najwyższy czas, by rząd Polski publicznie podziękował narodowi węgierskiemu za wielką pomoc w ratowaniu polskich obywateli. Myślę, że Rumunom pewne podziękowania też się należą. Nawiązywanie do historii nie polega bowiem jedynie na przepraszaniu i domaganiu się przeprosin, ale również na podziękowaniach. Warto o tym zawsze pamiętać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Szkoda tylko ze tak krotko... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Święta racja z tymi Węgrami. Babcia zawsze opowiadała, jak wielu jej znajomych i członków rodziny, wcielonych do armii, spotkało się z ciepłym przyjęciem na Węgrzech... i jak wielka pomocą byli dla nas w tym czasie Madziarzy. Zresztą Polacy pamiętali o tym, organizując żywiołową pomoc dla Węgrów po sowieckiej interwencji w 56. I z pewnością oficjalne podziękowania jak najbardziej by się należałyby. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.