Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180637 miejsce

Zapomniane tory kolejowe: raj dla złomiarzy

Dawno zardzewiały tory do Kowar, Karpacza i Świeradowa. Niedawno zamknięto linię do Lądka, a połączenie ze Szklarską Porębą wisi na włosku. Cały kraj oszczędza na przewozach regionalnych. Majątek kolei, pozostawiony sam sobie, niszczeje.

fot. AKPA Kolej twierdzi, że nie ma pieniędzy na utrzymanie własnych linii, ale odgania konkurencję. Woli rozebrać tory niż udostępnić je innym firmom.

Tak zwana "Własność PKP"


Wiadukt na ukośnych filarach. Tory częściowo zniszczoneLinia Świdnica - Jedlina Zdrój wznosi się nad Bystrzycą potężnymi wiaduktami na kamiennych słupach, wije wśród zielonych gór, chowa w lesie, to znowu znienacka wychodzi na otwartą przestrzeń. Mosty, przecinające szosę, zapierają dech w piersiach, ale są nieczynne już ponad 15 lat. Drezyniarze twierdzą, że linia jest jeszcze częściowo przejezdna. Postanowiliśmy to sprawdzić i podreptaliśmy po torach.

Ruszamy z Bystrzycy Górnej – nieźle zachowany odcinek, choć gdznieniegdzie straszą ruiny stacji. Po jakiejś godzinie marszu stajemy przed dużym wiaduktem. Widać, że okolica zamieszkana, bo na moście więcej dziur niż podkładów. Nagle zaszeleściło w krzakach i w bok smyrgnął pan o wyglądzie pijaka.

Ciekawe, co poniósł ze sobą: fragment barierki czy komplet gwoździ? Niedaleko nas znajduje się czyjaś posiadłość. – Z czego zrobiony jest ten mostek? – myśli głośno kolega. A mostek składa się dokładnie z tych elementów, których brakuje na wiadukcie - drewniana kładka z podkładów (ślady po śrubach kolejowych), wsparta na zgrabnie przyciętych szynach. Przyglądamy się dokładniej. Spod spodu widać stempel: "Własność PKP".

Śrub nie ma, podkłady obluzowane. Tory gotowe do... wyniesienia na złom.Im bliżej Zagórza, tym tej "własności" mniej; zamiast podkładów – dziury, zamiast torów – rowki, a wszystko porasta błotna dżungla. Gdy wyrasta przed nami wiadukt w Jedlinie (wycięte barierki i wyrwane śruby) zachowujemy się jak pasażerowie na stacji – wysiadamy.

Wszystkiemu winne mrówki

Góry Sowie to okolica zaiste bogata w "złoża" żelaza, od kiedy zamknięto linię Włabrzych-Kłodzko. Atrakcje turystyczne niszczeją, a bezradni mieszkańcy przesiadają się na busy.

Podnoszę z ziemi kawałek blachy. Wymaszerowują małe, brązowe robaczki. Wyjaśniło się, kto kradnie na kolei. Mrówki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Koleje "poPruskie" to jest absolutnie magiczna sprawa! Orientujesz sie czy mozna przejsc tunelem jedlińskim? Pluuuuuussssssssss! zapraszam na moj blog o "kolei" http://peron2.blox.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda tak malowniczej linii,powinna być eksploatowana prze jakiś organ turystyczny ... Problem jednak nie jest nowy.Na Slasku doszczętnie rozkradziono tory na nieczynnych liniach już parę lat temu . PKP powinno dostać "Oskara" za niegospodarność...
Takich rozkradzionych linii kolejowych jest wiele,na przykład kolejka wąskotorowa ,która łączyła Gliwice z Rudami i dalej można było dojechać nawet pod Racibórz... kiedyś jeździli nią górnicy do pracy.Zamknięta i doszczętnie splądrowana przez złodziei ,dziś nikt o niej nie pamięta,mimo iż istnieje malutkie muzeum ,gdzie kiedyś probowano ratować resztki dawnej świetności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Olu, dziękuję za poruszenie tematu, dotyczącego mojego regionu (wałbrzyskiego) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.