Facebook Google+ Twitter

Zapomniany piłkarz, który uciszył Maracanę

"Tylko trzy osoby zdołały uciszyć stadion Maracana jednym posunięciem - Frank Sinatra, papież Jan Paweł II i ja" - tak sam zainteresowany opisuje sytuację z 79. minuty spotkania, które decydowało o mistrzowskim tytule w roku 1950 .

Maracana / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Maracana.jpg&filetimestamp=20070829170420Jan Tomaszewski powiedział kiedyś, że "Można rozegrać kilkadziesiąt meczów w reprezentacji i zostać zapomnianym, a można rozegrać jeden i od razu przejść do historii". Alcides Ghiggia jest wspominany nie jako piłkarz, który grał w Romie, Milanie, reprezentacji Urugwaju i Włoch, ale jako gracz, który jednym ruchem uciszył 200 tys. widzów na Maracanie... Ten fakt nie pozwala nam o nim zapomnieć. To on przesądził losy mistrzowskiego tytułu w 1950 r.. Ale od początku.

Alcides Ghiggia urodził się 22 grudnia 1926 roku w stolicy Urugwaju - Montevideo. Występował na pozycji prawego skrzydłowego. Swoją karierę zaczynał w miejscowym C.A. Penarol.
W barwach tego utytułowanego klubu grał w latach 1948 -1953. W tym czasie dwukrotnie zdobył mistrzostwo kraju. Cień na pięknym obrazie kariery w tym czasie położył jednak incydent z 1952, kiedy Ghiggia zaatakował sędziego, za co został zawieszony na rok. Po tym czasie przeniósł się do włoskiej Serie A. Najpierw grał w AS Romie, w której nawet był kapitanem w sezonie 57/58, następnie przeniósł się do Milanu, dla którego jednak rozegrał zaledwie 4 spotkania. Po nieudanej przygodzie w Mediolanie Ghiggia powrócił do ojczyzny, tym razem do rywala zza miedzy - Danubio FC, w którym zakończył swoją karierę.

Bohater wielkiego spotkania


Śledząc przebieg kariery klubowej Alcidesa Ghiggi można dojść do wniosku, że był w owych czasach piłkarzem bardzo dobrym, ale nie gwiazdą pokroju Pelego, Maradony czy też Zidane'a. Należałoby stwierdzić, że fakt, iż Alcides Ghiggia na trwałe zapisał się w historii światowego futbolu był zbiegiem okoliczności. Po prostu, był w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, zagrał w pamiętnym meczu i... przesądził o jego wyniku. Tak, z tego powodu koniecznie trzeba pamiętać o tym, że kiedyś w piłkę grał niejaki Ghiggia.

16 lipca 1950 roku finał World Cup rozgrywanego w Brazylii, zgromadził na trybunach słynnej Maracany w Rio de Janeiro rekordową liczbę: 173850 widzów. Wszyscy liczyli na to, że Canarinhos zdobędą tytuł. Trzeba pamiętać o tym, że decydujący mecz nie był finałem. O złoto walczyły w grupie 4 zespoły (oprócz Brazylijczyków Urugwajczyków o mistrzostwo walczyli także Niemcy i Szwedzi). Po 2 kolejkach na prowadzeniu byli gospodarze turnieju (4 pkt.) przed Urugwajem (3 pkt.), Hiszpanią (1 pkt) i pozostającą bez punktu Szwecją. Aby zdobyć Puchar Świata Brazylijczycy w ostatniej kolejce musieli zremisować lub wygrać z sąsiadami.

Mecz przez długi czas przebiegał po ich myśli. W 47. minucie gola na 1:0 dla Brazylii strzelił Friaca. Wydawało się, że nic już nie może odebrać im tytułu. Wtedy jednak objawił się talent Alcidesa Ghiggi. Najpierw znakomicie dośrodkował piłkę Schiaffino, a w 79. minucie zdecydował się na strzał. Strzał, który przeszedł do historii. Piłka wpadła do bramki, a cały stadion zamilkł. Urugwaj po raz drugi w historii zdobył tytuł najlepszej drużyny globu!

W tym miejscu należałoby skończyć tekst. Ale ja muszę jeszcze napisać o tym, że po przeprowadzce do słonecznej Italii Ghiggia reprezentował tamten kraj. Niczego wielkiego z Squadra - Azzura nie udało mu się wywalczyć. Obecnie żyje w swoim domku jako legenda urugwajskiego futbolu, o którym w Europie pamięta mało który kibic. Pamiętali jednak Niemcy, którzy zaprosili go na inaugurację Weltmeisterschaft 2006.

Wcześniejsi bohaterowie serii "Zasłużeni-zapomniani":
Ernst Ocwirk

Wacław Kuchar

Just Fontaine

Ernest Wilimowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, choć nie interesuję się sportem. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie interesuję się ani sportem, ani piłką. Ale takie teksty aż chce się czytać. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna seria, czekam na kolejne odsłony :) sam kiedyś zrobiłem coś podobnego, tylko o koszykarzach (link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny pomysł z tą serią o zapomnianych, lecz zasłużonych piłkarzach. Lubię takie historie. Mają w sobie dużo sentymentu i ciekawostek. 5 + Przy okazji też przyszło mi na myśl kilku innych zawodników, więc może pokuszę się o jakąś biografię:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.