Facebook Google+ Twitter

Zaprzeczasz teorii ewolucji? Nie jesteś osamotniony! Cz.2

Dlaczego człowiek w procesie poznawania zachowuje się bardzo dziwacznie? Wybiera bądź odrzuca wybiórczo fakty wyjaśniające mechanizmy funkcjonowania Wszechświata i robi to tylko dlatego, że ich po prostu niekiedy nie rozumie.

Page URL: http://commons.wikimedia.org/wiki/File%3AEvolution_of_man.jpg File URL: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b7/Evolution_of_man.jpg Attribution: By possan (Flickr: DSC_4132) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0 / Fot. possanZłożoność budowy organizmów, jako przejaw ingerencji Bożej?

Największym dowodem sprawstwa Bożego - uchodzącym za niepodważalny wśród kreacjonistów - jest stopień złożoności budowy i funkcji organizmów żywych oraz fascynacja ich nieskończonym pięknem.

Jobe Martin, jeden z "byłych ewolucjonistów" bardzo interesująco przedstawia sporo ciekawostek zoologicznych i za każdym razem kończy konstatacją: "takie coś mógł stworzyć tylko Bóg". Opowiada o doskonale zbudowanych układach amortyzujących uderzenia dziobem u dzięcioła, tak aby zapobiec uszkodzeniom mózgu tego ptaka. Zachwyca się wspaniałą regulacją przepływu krwi w szyi żyrafy, niewyobrażalnie szybko poruszającą się wicią u pierwotniaków wyposażonych w taki narząd ruchu, niesamowitym
mechanizmem nawigacji u ptaków, zdolnościami lotu owadów i dziesiątkami innych cudowności w świecie żywych organizmów. To wszystko według niego i innych podobnie myślących ludzi jest dowodem na ingerencję Wielkiego Projektanta.

Ciekawe jak skomentowaliby kreacjoniści zachwyt Indianina z głębokiej Amazonii, gdyby zademonstrować mu atomowy okręt podwodny czy prom kosmiczny? Chociaż, nie jest to chyba dobry przykład, bo przecież Bóg również stworzył inżynierów tych pojazdów...

Rodzi się wobec tego pytanie: jak wytłumaczyć niedoskonałości przyrody?

Wspomniany pan Martin po wyrażeniu fascynacji nad doskonałością układu immunologicznego strusia zapragnął, aby takie mechanizmy wykorzystać u człowieka, to mniej byłoby zachorowań na nowotwory czy inne choroby spowodowane upośledzoną odpornością.

Zadawałem kreacjonistom pytanie o te niedoskonałości w "dziele Bożym" i nigdy nie uzyskałem logicznej odpowiedzi. Ponad trzydziestoletnia praktyka lekarska pozwoliłaby mi sporządzić długą ich listę. Wskażę tylko na problemy ze starością czy płodzeniem potomstwa. Wszyscy je znamy.

Zastanawiający jest to fakt, ponieważ w żaden sposób nie można go wpasować w konwencję o doskonałości natury, która ma niby zaświadczać o jej Boskim pochodzeniu.

Skąd wśród tych doskonałości wzięły się "niedoróbki"? Przecież cała medycyna jest w gruncie rzeczy poprawianiem tej "idealnej" Bożej maszynerii, z której chętnie korzysta większość ludzi, sprzeniewierzając się niejako woli Boga.

O dowodach potwierdzających teorię ewolucji

Tradycyjnie dzieli się je na bezpośrednie i pośrednie. Najważniejszymi dowodami bezpośrednimi są znaleziska paleontologiczne, czyli kopalna dokumentacja procesu ewolucji. Ta dokumentacja jest niekompletna, a niektórzy naukowcy nawet mówią, że takich dowodów po prostu nie ma.

Jest to ulubiony przedmiot drwin kreacjonistów, którzy z poczuciem tryumfu krzyczą: co to za teoria, która opiera się przede wszystkim na dowodach pośrednich? Wpisują się w ten sposób w irracjonalne podejście do spraw poznania. Żądanie typu "pokaż mi nowo powstały gatunek" jest tyle samo warte, co powiedzenie adwersarzy "gdzie jest niezbity dowód na wszędobylskiego Boga?". Obie konstrukcje są niedorzeczne, nienaukowe, pozbawione sensu, którego obiektywnie (czyli bez obserwatora i jego świadomości) nie można nawet rozważać.

Dlaczego wszystko musi być celowe i mieć sens?

Tę dziwaczność zachowania człowieka, o której wspomniałem w zajawce, widać wyraźnie w procesie poznania. Cała działalność edukacyjna jest przesiąknięta takim sposobem myślenia. Świadczą o tym chociażby takie przedstawione niżej zdania: bocian wie, że ma na zimę lecieć do ciepłych krajów; koliber ma długi dziobek dlatego, żeby mógł głęboko sięgnąć po nektar do kwiatka; słońce świeci dlatego, żeby było widno i ciepło; ptaki wypracowały sobie skrzydła dlatego, żeby mogły latać.

Tymczasem ogromna część wiedzy o Wszechświecie pochodzi z badań pośrednich. Nikt nie badał przecież bezpośrednio gwiazd, a mimo to dużo wiemy o budowie tych obiektów. Tak samo jak nikt nie dowiercił się do środka Ziemi, a wiemy bardzo dużo o jej strukturze. Takie przykłady można podawać bez końca.

Obecny rozwój fizyki kwantowej opiera się na uzyskanych danych, których najwybitniejsi fizycy często nie rozumieją. Po prostu pewne obserwacje akceptują, bo nie ma innego sensownego wyjścia. Fizyk John Clauser (ur. 1942) chciał wykazać zgodnie z sugestią filozofii Einsteina, że fizyka kwantowa brnie w ślepą uliczkę. I udało się! Tyle tylko, że wbrew swoim początkowym intencjom wykazał, że fizyka kwantowa mimo swojej kuriozalności jest słuszna. Okazało się, że problematyczne w tamtych czasach tzw. splątanie kwantowe jest pospolitą cechą materii, a Einstein do jego wytłumaczenia z powodu braku rozsądnej koncepcji - żartując oczywiście - wymyślił oddziaływanie duchów na odległość.

Wiedza o splątaniu kwantowym dzisiaj jest już wykorzystywana praktycznie w kryptografii, a także do budowania komputerów kwantowych pozwalając na niewyobrażalną ich miniaturyzację. Na koniec wspomnę, że splątanie kwantowe daje zielone światło badaniom nad... teleportacją, to jest błyskawicznym przenoszeniem stanów kwantowych na dowolną odległość. A jeszcze niedawno tzw. poważny naukowiec kwitował takie bajanie pobłażliwym uśmieszkiem.

Dlaczego pisząc o ewolucji przytoczyłem tę historię?

Po pierwsze dlatego, żeby pokazać, iż nie wszystko co dzieje się w przyrodzie musimy rozumieć, aby poprawnie opisywać rzeczywistość. Po drugie, rodzi się pytanie, na które dzisiaj nikt nie zna odpowiedzi. Mianowicie, może to cechy materii determinują jej sposób i ścieżkę ewolucji? Inaczej rzecz ujmując, nie wiadomo czy wszystko przebiega we Wszechświecie zawsze tak samo, gdy występują podobne warunki ciśnieniowe, temperaturowe, grawitacyjne i inne? Tak jak to zdarzyło się z Ziemią.

W taki nieco okrężny sposób przejdę do rozważań na temat badań paleontologicznych.

Skamieliny a ewolucja

Skamieliny są faktem, którego nikt nie neguje. Są to szczątki różnych organizmów żyjących w przeszłości, które w ściśle określonych warunkach uległy mineralizacji, bituminizacji, a niekiedy dodatkowemu wysyceniu węglem. Inaczej mówiąc doszło do utwardzenia takiego tworu, nawet z dość dobrze zachowaną strukturą anatomiczną.

Przeceniono chyba jednak ich wartość w wyjaśnianiu mechanizmów ewolucji. Colin Patterson paleontolog z British Museum mający do dyspozycji ponad 7 milionów skamielin powiedział nawet, że: "Nie ma takiej skamieniałości, która stanowiłaby niezbity dowód na utworzenie nowego gatunku". A przecież powinno być ich dużo w tak wielkiej ilości skamielin.

Ponadto znaleziono np. skamieniałe drzewa przeszywające kilka warstw geologicznych, których wiek szacowany jest na wiele milionów lat. Stanowi to zagadkę dla paleontologów, posługujących się wiedzą geologiczną i narusza nieco ich podstawy argumentacji.

Jak oznaczamy wiek skamieniałości?

W takiej sytuacji rodzi się naturalne pytanie o skuteczność określania wieku skał i skamieniałości. I tu następne moje zdziwienie. Dotychczas nigdy nad tym się nie zastanawiałem, wychodząc z założenia, że nie na wszystkim muszę się przecież znać. Ufałem specjalistom. Okazuje się, że wszystkie znane nam metody określania wieku są stosunkowo mało dokładne, ponieważ opierają się na wielu zmiennych parametrach.

Jak więc można dokładnie wyliczyć wiek znaleziska metodami radiometrycznymi, gdy nie znamy wszystkich parametrów?
Sole izotopów promieniotwórczych branych pod uwagę są rozpuszczalne w wodzie.
Według profesora Boudreaux, specjalisty od radiometrii, nie można dokonać precyzyjnych pomiarów posługując się takim narzędziem. Daje on dwa konkretne przykłady, które mogą wprawić w osłupienie. Próbka skał utworzonych po wybuchu wulkanu na Hawajach sprzed około 200 lat badana metodą potasowo-argonową pokazała wynik 22 milionów lat! A badanie próbek skał pochodzących z innego wulkanu, który wybuchł w 1801 roku dawały ogromną rozpiętość wyników badania wieku tych skał: od 160 mln lat do 3 mld lat!

Eksperymentalne prace sedymentologa Guya Berthaulta (sedymentologia to nauka o powstawaniu skał osadowych) podważają absolutną wiarygodność w metodę posługiwania się układem warstw i tzw. laminacji do porządkowania skamielin pod względem ich wieku.

Radiometria stała się nieco bardziej wiarygodna od czasu, gdy zaczęto datować wiek meteorytów.

Po przedstawieniu tych kilku ograniczeń możliwości badawczych nasunęła mi się analogia do takiej oto sytuacji, gdy chcemy rozwikłać istotę czasu na podstawie prześledzenia budowy anatomicznej zachowanych zegarów.

Wniosek końcowy tych rozważań

Musimy zapomnieć o intuicyjnym wyobrażaniu sobie rzeczywistości, to wtedy będziemy bardziej otwarci na to czym zaskoczy nas natura w dalszym procesie jej poznawania.


cdn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (49):

Sortuj komentarze:

Do Tadeusz Paluch - takie jest zdanie współczesnej nauki. Że świat ma naturę zbliżoną do hologramu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W zasadzie podzielam pogląd mego szwagra, który twierdzi, że istnieje homo sapiens. którzy zostali powołany do życia przez Stwórcę, ale obok niego są osobnicy, którzy zostali uczłowieczeni w wyniku ewolucji. Są to egzemplarz zewnętrznie nie do odróżnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak widać, świat jest dziwniejszy, niż możemy to sobie wyobrazić. A może żyjemy w jakimś matriksie? Że może to tylko świat nam zapodawany przez program?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, Panie Bartku, proszę mi juz niczego nie tłumaczyć. Proszę świętować, w końcu : HABEMUS PAPAM. To wielki dzień dla katolików.Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Beato - wynikałoby, gdyby zdanie kończyło się na wyrazie inteligencji. Kończy się jednak nieco dalej. Mam Pani wytłumaczyć całe zdanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak jest co do joty . Jezus by tu był choć ja wierze że jest Duchem swoim , to by nam powiedział nie daleko jest od was królestwo Boże . Wiem że Ateista chce wszystkiego dotknąć jak małe dziecko próbuje wszystko wziasc` do ust i wtedy dopiero się przekonuje że jest nie do jedzenia ale zauważyłem tez że jak się dziecku powie to be i da mu dobre to już nie weźmie nie jadalnego przedmiotu do ust , a wiec edukacja i jeszcze raz edukacja aż do skutku , jest meczące zadanie w śród Ateistów ponieważ to już nie są małe dzieci , a często gęsto dorośli którzy się zapierają że Bóg stworzył świat dla nich również a nie jakiś tam wybuch o którym nic nie wiemy i pewno nigdy się nie dowiemy , Jeżeli wybuch to skąd z czego , co miało by sprawić ten wybuch . Bóg nie mówi że na początku nie było nic nicość tylko że było pustkowie , chaos i wszystko po kolei dzień po dniu uporządkował . A na początku Bóg stworzył niebo i ziemie . Dzisiejszymi słowami bym powiedzial stworzył wszechświaty i nasza galaktykę . Brzmi to bardziej współcześnie , owszem jak to już mogę tylko stricte wiara powiedzieć że mocą swego słowa a to w Ateistach tylko może wywołać śmiech , bo nie rozumieją slow Bóg rzekł i stało się . Niech się stanie światłość itd. A na samym końcu stworzył człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo stworzył ich , ciało z ziemi i tchnol dech życia i naukowcy wiedza że w naszym ciele jest dużo składników z naszej matki ziemi człowiek z ziemi ziemski jak i galaktyczne mówiąc z planety ziemia ziemski . Kończąc już . nie pojęte jest jak można wierzyć ze z niczego powstało życie , przypadek itd. To tutaj dopiero trzeba mieć nie lada wiarę aby w takie herezje wierzyć jak droga Ewolucji , początek wybuch , skąd z niczego .Podziwiam osobiście wiarę Teistów . Przykro mi ale ja takiej wiary nie mam i rozpływam się w nicości. Bo widocznie nie istniejemy to wszystko jest tylko jakimś przypadkiem , wielka niewiadoma , i tylu mądrych ludzi w takie dziwactwo normalnie sobie dało w mówić . Boga można poznać osobiście ja mając niespełna 18 lat zaczolem szuka na 100% czy Pismo święte mówi prawdę i poznałem prawdę i już tyle lat minęło ale moja wiara kwitnie wciąż . Moze już nie będę się rozpisywał. Nie którzy mówią z Bogiem , i mimo Boga . Bóg zapłać .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Bąk Dzisiaj 17:48
Pisze Pan:"Pani Rudnicka, nikt normalny wierzący w Boga nie uznaje, że do życia używa inteligencji w przeciwieństwie do ateistów którzy mają gotową odpowiedź. Gimbaza. "

A normalny niewierzący???Prosze jeszcze raz przeczytać to, co Pan sam napisał. Z Pana wypowiedzi wynika, ze normalny wierzący nie uzywa inteligencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Romanie(Roman Długosz).

Ważne, że Jezus Chrystus był na Ziemi i ma wiernych, którzy naśladują jego dobre uczynki.

Nie przejmuj się docinkami ateistów. Wiara w w Pana Boga to nie jest wiara ateistów w rzeczy materialne.
Wiem, że ty będąc wierzącym w istnienie Pana Boga jesteś tak samo uczciwy jak ateiści. Jedno drugiego nie wyklucza.
Wiemy, że nauka już teraz udowadnia możliwość zapłodnienia dziewicy i takąż również możliwość na urodzenie człowieka.
Jedno drugiego przecież nie wyklucza.
DLA KATOLIKÓW JEST TAKA PRAWDA cytuję Ciebie-"Anioł Gabryjel jej odpowiedział na to pytanie zstąpi Duch święty na ciebie i ci zapłodni"- , a konkretnie to brzmi tak: "Anioł odpowiedział na jej zmieszanie, podając jedno jedyne rozwiązanie: Duch Święty zstąpi na Ciebie (Łk 1,35)".
Ateiści i pragmatycy próbują dociec prawdy i w pewnym stopniu im to się im udaje. Bez zapłodnienia poprzez stosunek seksualny: mężczyzny i kobiety. Dziewica może być w ciąży ( nosić w sobie płód człowieka), i może urodzić człowieka, a będąc dalej dziewicą.

Wiara w poczęcie przez Ducha świętego nie wyklucza poczęcia w laboratorium lub na sali w klinice położniczej.
Ważne, że Jezus Chrystus był, głosił słowo BOŻE na Ziemi i ma wiernych, którzy naśladują jego dobre uczynki.
Szczęść Ci Boże.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Radosław Kowalski Dzisiaj 12:39
Drogi Radosławie, czym zaszkodzili Ci wybitni profesorowie tacy jak: ks. Michał Heller, nieżyjący już ks. Włodzimierz Sedlak i kilku innych, że wyzywasz ich od lewaków?

Ksiądz profesor Michał Heller kiedyś powiedział, że przestudiował "lewacką" naukową książkę Dawkinsa "Bóg urojony" i wiary nie stracił, czym rozbawił audytorium. A specjalnie to podkreślił, ponieważ w opisie książki wyczytał zapewnienie, że "gdy przeczytasz tę książkę, to stracisz wiarę w Boga".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Lechu - wszystko jasne jak słońce , ale odnośnie zapłodnienia Matki Jezusa wyraźnie Anioł Gabryjel jej odpowiedział na to pytanie zstąpi Duch święty na ciebie i ci zapłodni . Owszem jak to zapłodnienie nazwać , duch przenika wszystko mury , ciała . Natomiast z urodzeniem wiemy tylko że w stajence w Betlejem ale kto biednym odbierał płód i to jeszcze gdy był ogólny spis tej ziemi .? Dopiero gdy mędrcy ze wschodu przybyli i złożyli dary królewskie jak złoto , mirrę i kadzidło , wtedy już dzieciątko z Maryja, było w domu tejże gospody . Osobiście nie nazywałbym zapłodnieniem in vitro . Bóg ma cudowniejsze sposoby zapładniania , ale tego nam nie objawił jeszcze może ludzkość dojdzie do takich metod jak nie zgotuje sobie samo zagłady .? Natomiast wyraźnie pisze że była dziewica, anioł Józefowi powiedzial iż to co się z niej pocznie będzie z Ducha świętego , i jest dodatek Józef nie obcował z żona swoja aż do momentu jej poczęcia , Proszę nie mylić z Elżbieta - Zachariasz . Inaczej było z Janem Chrzcicielem tam było obcowanie , jak i cud rozwiązania jej niepłodności do rodzenia dzieci . Pamiętajmy że za to iż Zachariasz nie uwierzył nie mówił za niedowiarstwo aż do momentu jej poczęcia , tak wiec są to dwie rożne rzeczy ale obie są (szczególnie tajemnicze dla nauki i wielkich naukowców ) , po dziś dzień człowiek nie umie sprawić aby nagle kobieta stała się płodna . Jestem na tyle na ile jestem zorientowany w tematach . I nie , nie widzę związku z ingerencja lekarzy w narodzinach Jezusa , jak i Jana chrzciciela. Byli pod szczególnym Bożym prowadzeniem ochronieniem , aż do czasu ścięcia głowy przez Heroda namiestnika Rzymskiego , i Ukrzyżowania Jezusa , który wyrok wydał Piłat zmuszony , iż Faryzeusze wybrali Barabasza a nie jak mniemał Piłat Jezusa Króla żydowskiego , ale on go nie rozumiał że Jezus mówił wyraźnie Królestwo moje nie jest z tego świata , gdybyś znał prawdę , tylko nad tym się krotko zastanowił Piłat co to jest prawda , Ale szukał sposobu jakby uwolnić Chrystusa , bo dużo o nim słyszał . Dobrze Lechu nie będę się rozpisywał . Ale co mam to ci daje abyś wierzył i nie wątpił w Zbawiciela każdego wierzącego Jemu samemu . Jestem wśród ludzi i nawet dla ludzi ale często gęsto nie z ludźmi , choć rozumiem błądzenie jest rzeczą ludzka, . Ale to był swego rodzaju wykład a (nie Kazanie). Z Bogiem. Brat roman.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.