Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7421 miejsce

Zaradna kobieta jest feministką... Rozmowa z aktorką Renatą Dancewicz

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-11-21 18:19

Renata Dancewicz, aktorka, członek Polskiego Związku Brydża Sportowego. Zagrała w ponad 25-ciu filmach i wielu sztukach teatralnych.

 / Fot. Piotr KrólPiotr Król: Oscar Wilde powiedział, że „Szczęście jest podróżą. Nie jej celem”. Czy jest Pani szczęśliwa?

Renata Dancewicz:
Mam takie wrażenie, że szczęście to nie jest stan permanentny, bo wtedy byłoby tak, że to nie jest szczęście. Szczęściem są ukłucia, dotknięcia, momenty… Niestety dla szczęścia i dla nas jest tak, że często post factum dowiadujemy się, że byliśmy wtedy szczęśliwi. Oczywiście mamy skłonność do idealizowania przeszłości, bo wtedy wymazujemy złe rzeczy, ale zgadzam się, że to nie jest docelowy punkt mimo, że tak się wielu wydaje, że jak jeszcze to czy tamto zrobimy to będzie super. A to właśnie przez cały czas trzeba dbać o jakość tej drogi, a nie odmawiać sobie teraz wszystkiego i dopuszczać się różnych rzeczy w imię przyszłych wydarzeń.

Jaki ma Pani cel?

Jestem osobą, która nie ma przed sobą celów, a to dlatego, że mam taki zawód w którym trudno jest planować, bo zależy to od zawodowych propozycji, kontaktów. Jestem też osobą dosyć leniwą i nie jestem fanatyczką zawodu, bo bardziej wolę żyć. Po prostu żyć. Oczywiście czasami brakuje mi czegoś i czuję się niedowartościowana i niezrealizowana, ale myślę, że to każdego dotyczy.

Lubi Pani grać farsy?

Farsa jest bardzo precyzyjna i matematyczna. Tam są pewne schematy, pewne tempo, zamykanie i otwieranie drzwi, synchronizacja… Trudno jest być śmiesznym. Niektórzy aktorzy mają taką wiskomikę i takie umiejętności, a inni mniej. Jeżeli jest dobry reżyser to myślę, że każdy może zagrać dobrze, a przynajmniej poprawnie.

Skoro rozmawiamy o reżyserii – woli Pani Kazimierza Kutza czy Feliksa Falka?

(śmiech) To tak, jakby zapytałby mnie Pan czy wolę mleko, czy kawę…

…jest odpowiedź na to pytanie!

Ja czasami wolę mleko, a czasami kawę. Ja pracowałam dwa razy z Feliksem Falkiem, a raz z Kazimierzem Kutzem…

Ale u Falka to Pani debiut filmowy…


No tak, ale tam miałam jeden dzień zdjęciowy. Oczywiście Feliksowi Falkowi zawdzięczam bardzo wiele, bo zadał sobie trud odszukania mnie w teatrze w Wałbrzychu po tym, jak wyrzucili mnie ze szkoły. Także jestem mu za to wdzięczna, ale trudno mi wybrać z tej dwójki. Lubię także bardzo Janusza Majewskiego, więc nie można sprecyzować.

Wcześniej powiedziała Pani, że jest leniwa. Czy jest Pani hedonistką?

Tak.

A feministką?

Z całą pewnością! Wynika to z poczucia sprawiedliwości i z tego, że jestem kobietą. Myślę, że źle by się Panu żyło na świecie z taką świadomością, że mniej Pan zarabia albo można Pana klepnąć w tyłek, albo jest Pan odsądzany od umiejętności myślenia tylko dlatego, że ma Pan XX, a nie XY. Coś, co jest kompletnie niezależne od Pana. Są różne rodzaje i odcienie feminizmu, ale w moim rozumieniu to podstawowe poczucie wiarygodności. Feministki to kobiety, które nie godzą się na to, aby mężczyźni mieli lepiej w życiu tylko dlatego, że są mężczyznami bez żadnego wkładu osobowości, pracy… Myślę, że feminizm jest pojęciem trochę ośmieszonym i wiele osób boi się do tego przyznać, mimo że żyje w sposób feministyczny, czyli biorą za siebie odpowiedzialność, nie czekają na księcia na białym koniu, który przyjedzie, albo i nie. Feminizm to jest taka podstawowa niezgoda. Myślę, że kobieta, która ma poczucie godności musi być feministką. Nie ma innej możliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No i fajnie :) Myślałam, że wywiad będzie szablonowy, taki wyrwany wprost z Pani Domu, a tu zrównoważona feministka, brydż, itd. :) No i fajnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.