
Cała nagonka IPN na gen. Jaruzelskiego rodzi podejrzenia o brak obiektywizmu pracowników tej instytucji zarówno w aspekcie prawnym jak i historycznym, zaś podjęte działania pachną realizacją zamówienia politycznego. Sam zarzut wydaje się kuriozalny, ale to już rozstrzygnie sąd.
Przypomnę więc tym rzekomo obiektywnym „fanom nauki i prawdy historycznej” fakt bardzo znaczący w całej sprawie. Otóż w październiku 1981 roku odbywały się na poligonach rejonu Kaliningradu i Białorusi (wówczas jeszcze republiki ZSRR) w pobliżu granicy z Polską manewry armii Układu Warszawskiego! Czy wszystkich? Prawie - wyłączono z tych działań Wojsko Polskie. Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta - ówczesny Wielki Brat nie był pewien, jak zachowają się polscy żołnierze w razie interwencji zbrojnej w Polsce - zachodziła uzasadniona obawa, że armia polska w takiej sytuacji zwrócić się może przeciwko dotychczasowym sojusznikom! Na szybką i zdecydowaną interwencję zbrojną w Polsce szczególnie naciskał wówczas przywódca NRD - Erich Honecker.
Aby wyjaśnić uwarunkowania międzynarodowe Polski mające zasadniczy wpływ na decyzje podejmowane przez władze PRL na początku lat 80. XX w. wystarczy sięgnąć do akt Stasi i wywiadu wojskowego NVA (Berlin zapewne nie będzie sprawiał w tym względzie żadnych kłopotów). Uczynili to wcześniej dwaj niemieccy historycy z berlińskiego uniwersytetu: Manfred Wilke i Michael Kubina, autorzy wydanej w 1995 r. książki „SED przeciw Polsce 1980/81”. Jeśli historycy z IPN zechcą dotrzeć do tych dokumentów, zapewne ustalą tam następujące historyczne fakty:
- już 30 września 1980 r. Erich Honecker uzyskał upoważnienie Biura Politycznego SED do zwrócenia się do Leonida Breżniewa z prośbą o podjęcie „kolektywnych przedsięwzięć dla udzielenia pomocy polskim przyjaciołom w pokonaniu kryzysu”;
- 25 listopada 1980 r. odbyło się posiedzenie Biura Politycznego SED poświęcone omówieniu sprawy Polski;
- po tym posiedzeniu, korzystając z uzyskanego wcześniej pełnomocnictwa, Erich Honecker zwrócił się do Leonida Breżniewa z prośbą o podjęcie „kolektywnych przedsięwzięć”. Motywował to faktem, że ze strony kierownictwa polskiego nie należy spodziewać się kroków, które mogłyby zmienić rozwój sytuacji;
- na polecenie ministra obrony narodowej NRD - gen. armii Heinza Hoffmana - w dniu 1 grudnia 1980 r. w wielkiej tajemnicy do Moskwy wyleciał dowódca wojsk lądowych NVA gen. płk. Stechbarth wraz z dowódcami oddziałów w sztabie głównym (o godz. 12 czasu moskiewskiego ich samolot wylądował na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie);
- wkrótce po przybyciu do Moskwy grupa gen. Stechbartha przystąpiła do pracy z grupą oficerów sztabu generalnego Armii Radzieckiej wyznaczoną przez marszałka Ogarkowa do przygotowania „wspólnych przedsięwzięć szkoleniowych” armii Układu Warszawskiego;
- gotowość operacyjną dla wojsk uczestniczących w ćwiczeniach wyznaczono na godz. 0.00 dnia 8 grudnia 1980 r.;
- ten plan pozostawał w mocy w NRD i ZSRR do kwietnia 1982 r, w Czechosłowacji nawet do lipca 1982 r. (stanowił on potem podstawę wydawanych rozkazów);
- następstwem tego planowania były ćwiczenia „Sojuz” zaczęte 10 grudnia 1980 r. (zredukowane w zasadzie do rozwinięcia sztabów) i trwały one przez dwa miesiące z natychmiastową możliwością przekształcenia w interwencję zbrojną w Polsce;
- 5 grudnia 1980 r. Breżniew zwołał w Moskwie posiedzenie wiodących przedstawicieli państw Układu Warszawskiego; od godz.11.00 do 15.30 omawiana była sprawa polska, po czym Breżniew poinformował I Sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię, że na razie nie przewiduje interwencji zbrojnej w Polsce;
- wcześniej jednak, bo wieczorem 4 grudnia 1980 r. doszło w Moskwie do tajnego spotkania Breżniewa z czołowymi przedstawicielami państw Układu Warszawskiego bez udziału Polaków - rozważano tam sprawę interwencji zbrojnej w Polsce; Breżniew odstąpił chwilowo od tego zamiaru na skutek zdecydowanego sprzeciwu Janosa Kadara i Nicolae Ceausescu, przestrzegających przed konsekwencjami międzynarodowymi;
- wywiad NVA prowadzący rozpoznanie w środowisku oficerów Wojska Polskiego donosił, że zdaniem oficerów WP wiernie stojących obok gen. Jaruzelskiego, armia polska sama sobie poradzi z problemem i wspólne „ćwiczenia” nie są potrzebne. Widmo krwawego starcia z armią polską wstrzymywało ostateczne decyzje w sprawie interwencji zbrojnej, jednakże nie eliminowało możliwości ich podjęcia w przyszłości zależnie od rozwoju sytuacji w Polsce;
- 16 maja 1981 r. w Moskwie odbyło się tajne spotkanie przedstawicieli KPZR, SED i KPCz. Sytuację w PRL określono tam jako katastrofalną w kontekście oświadczenia Lecha Wałęsy z dnia 7 maja 1981 r, że „Solidarność” jest gotowa do przejęcia władzy w Polsce; po tym spotkaniu marszałek Wiktor Kulikow opracował szereg planów na różne warianty do wykorzystania w „sytuacjach poważnych”, a także podjęto nieudaną w ostatecznym rozrachunku akcję odsunięcia od władzy aktualnego kierownictwa politycznego PRL. W dniu 18 października 1981 r. I sekretarzem KC PZPR zostaje gen. Wojciech Jaruzelski. Wbrew naciskom głównie Ericha Honeckera i radzieckich generałów, gen. Wojciech Jaruzelski przekonał Sekretarza Generalnego KPZR - Leonida Breżniewa, że Polacy "zaprowadzą porządek w Polsce" własnymi siłami, można powiedzieć, że wymusił odstąpienie od interwencji zbrojnej armii Układu Warszawskiego w Polsce. Czym skończyłaby się taka interwencja można sobie wyobrazić po doświadczeniach zwłaszcza węgierskich w 1956 r. czy też czechosłowackich w 1968 r.
Wywiad NVA i KGB dysponowały doskonałym rozpoznaniem środowiska ówczesnych działaczy i przywódców Solidarności. Zapewne po wkroczeniu tzw. armii zaprzyjaźnionych nie byłoby internowań, być może szczęśliwi byliby ci, którzy wylądowaliby w syberyjskich gułagach, bo ocaliliby życie. Mury klasztorów też nikogo by nie uchroniły. Dnia 13 grudnia 1981 r. wobec nasilających się agresywnych tendencji przywódców „Solidarności” zgromadzonych na zjeździe w hali gdańskiej „Olivii", którzy nie bacząc na zagrożenia zewnętrzne zdecydowanie zmierzali do przejęcia władzy w kraju, gen. Wojciech Jaruzelski ogłosił wprowadzenie stanu wojennego na terytorium Polski (manewry w rejonie kaliningradzkim i na Białorusi trwały nadal).
Za zachodnią granicą PRL skomasowane zostały wojska NRD, które od dnia 12 grudnia 1981 r. postawione zostały w stan gotowości bojowej. Fakt ten wskazuje, że wcześniej musiało w tej sprawie dojść do tajnego porozumienia pomiędzy Erichem Honeckerem a Leonidem Breżniewem, bez którego zgody nie było możliwym przygotowanie jakichkolwiek działań bojowych, zwłaszcza przeciwko państwu będącemu członkiem Układu Warszawskiego. Wydaje się, że wprowadzenie stanu wojennego było w tej sytuacji jedynym sposobem, by uchronić naród przed niewątpliwą rzezią!
W 1982 r. umiera Breżniew (ostatni twardogłowy przywódca ZSRR). Sekretarzem Generalnym KPZR zostaje były szef KGB - Jurij Andropow. Okazał się on pierwszym liberalnym przywódcą ZSRR. Funkcję tę pełnił do śmierci w lutym 1984 r. i był to okres sprzyjający systematycznemu łagodzeniu rygorów stanu wojennego w Polsce. Kolejnym i ostatnim Sekretarzem Generalnym KPZR zostaje Michaił Gorbaczow, kontynuujący politykę odwilży.
Zakończony zostaje stan wojenny w Polsce, nie ma już internowanych, działają związki zawodowe - postępują procesy, których efektem jest "okrągły stół". Na uwagę zasługują takie osoby jak Lech Wałęsa, Jacek Kuroń, Adam Michnik, Bronisław Gieremek czy Tadeusz Mazowiecki z jednej strony, gen. Wojciech Jaruzelski, Mieczysław Rakowski czy Aleksander Kwaśniewski z drugiej. To przede wszystkim wysiłki tych wszystkich ludzi i środowisk z nimi związanych doprowadzają do „okrągłego stołu” i pierwszy raz w historii do
bezkrwawej zmiany ustroju społeczno - politycznego Polski. To im zawdzięczamy przemiany demokratyczne w naszym kraju, które w konsekwencji pozwoliły wejść Polsce do Unii Europejskiej. Czy warto było? Na pewno warto dla dobra większości polskiego społeczeństwa.
Żal tylko, że w polityce kraju pojawiły się elementy szowinistyczne i awanturnicze. Opluto Tadeusza Mazowieckiego, Adama Michnika, podjęto próby zdyskredytowania niewątpliwych zasług Lecha Wałęsy w „zdemontowaniu” struktur państwowych PRL i budowie państwa demokratycznego. Niechlubną rolę odgrywa w tej kwestii IPN. Szczytem bezczelności i zaprzaństwa było jednak opluwanie tak wielkiej postaci, jak śp. Jacek Kuroń. Była to przykra i smutna seria wydarzeń, jednakże żadna nienawiść nie jest w stanie zdyskredytować zasług tych wielkich Polaków. Ludzie o mentalności zaściankowych zawadiaków zajmą właściwe sobie miejsce w historii jako przykład błędów i wypaczeń w okresie budowy społeczeństwa demokratycznego.
Pozostaje jeszcze gen. Wojciech Jaruzelski. Powinien doczekać on rzetelnej oceny i sprawiedliwego wyroku
niezawisłego sądu. Sądząc z treści postawionych przez IPN zarzutów, można domniemać, że materiał dowodowy popiera jednostronnie i tendencyjnie postawioną karkołomnie tezę. Proces będzie ciekawy, pojawią się zapewne dokumenty przedstawione przez obronę, być może zeznania złoży nawet Michaił Gorbaczow, który w obronie gen. Wojciecha Jaruzelskiego pisał listy do Sejmu RP i do prasy polskiej - pozostały one jednak bez echa.
Najważniejsze, aby proces ten raz na zawsze i bez wątpliwości rozstrzygnął kwestię słuszności wprowadzenia stanu wojennego w dniu 13.12.1981 r. Powinien on dać odpowiedź na pytanie, czy gen. Wojciech Jaruzelski jest bohaterem, który podejmując tę bardzo trudną decyzję osobistą ochronił naród przed krwawym zaprowadzaniem być może trwałego socjalistycznego porządku w Polsce przez sojusznicze armie Układu Warszawskiego, czy też faktycznie jest zasługującym na potępienie przestępcą, który powołał WRON jako przestępczy związek zbrojny wymierzony w interesy własnego narodu. Wierzę, że wyrok wydany przez niezawisły sąd RP będzie wyrokiem sprawiedliwym, uwzględniającym wszystkie uwarunkowania polityczne i międzynarodowe tamtego ciemnego okresu najnowszej historii Polski.