Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6062 miejsce

Zasady działania komisji śledczych Kongresu USA

W sytuacjach, kiedy przesłuchania świadków przed komisjami śledczymi Kongresu USA dotyczyły spraw ważnych dla państwa, złego działania wysokich urzędników państwowych lub możliwych przestępstw, nie było żadnych tajemnic.

Pieczęć Kongresu USA / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Uscongress.gifOpinia publiczna ma prawo poznać metody funkcjonowania władzy, bez czego trudno podejmować racjonalne decyzje wyborcze. Ludziom daleko jest do ideału - gdyby byli idealni, nie byłby potrzebny żaden rząd. Rządy tworzą ludzie także wywodzący się z nieidealnego społeczeństwa, więc i ich ktoś musi pilnować. Tej kontroli władzy w USA od dziesiątek lat służą komisje śledcze Kongresu USA.

„Freedom of Information Act”
Podstawą skutecznego odkrywania prawdy przez Kongres i upubliczniania jej przez media jest ustawa o swobodzie informacji „Freedom of Information Act” (FOIA), która podpisana została przez prezydenta USA Lyndona B. Johnsona w dniu 4 lipca 1966 r. i weszła w życie w następnym roku. Ustawa określa pełne lub częściowe ujawnienie poprzednio niejawnych informacji i dokumentów, nad którymi pieczę sprawuje rząd Stanów Zjednoczonych. Ustawa definiuje dokumenty podlegające ujawnieniu, określa procedury ujawnienia i przewiduje dziewięć przypadków zwolnień. W związku z nadrzędnością Konstytucji i prawami obywateli amerykańskich, w ustawie ustanowiono zapis o podrzędności samodzielności rządu, co miało na celu umożliwić pełny dostęp społeczeństwa do informacji rządowych. Z uwagi na kolizję wrażliwości problemów i praw osobistych w FOIA ustanowiono dziewięć zwolnień przedmiotowych.
Te zwolnienia obejmują:
- sytuację, gdy ujawnienie informacji może zaszkodzić bezpieczeństwu kraju;
- sytuację, gdy ujawnienie informacji może narazić na szwank politykę zagraniczną;
- tajemnicę handlową;
- tajemnicę finansową;
- ujawnienie tajnych i poufnych źródeł informacji;
- dane medyczne wyraźnie naruszające dobra osobiste osób;
- zapisy i informacje związane z wymiarem sprawiedliwości;
- upublicznienie ujawniłoby techniki i procedury stosowane przez instytucje ścigania przestępstw;
- narażałoby na niebezpieczeństwo życie osób.
FOIA określa ściśle i opisuje jedynie wyjątki dotyczące powszechnie jawnych dokumentów. Normą jest jawność a nie tajność. Możliwości interpretacyjne zostały więc ograniczone do minimum. W ten sposób w USA doprowadzono do sytuacji, w której przesłuchania przed komisjami śledczymi Kongresu w całości odbywają się przed kamerami stacji telewizyjnych, opisywane są przez prasę, przekazywane przez media elektroniczne. Społeczeństwo uzyskuje informację pełną, bo przesłuchiwani świadkowie nie mają najmniejszej nawet możliwości zasłaniania się mglistym pojęciem „tajemnicy państwowej”. Wszystko jest jawne i przejrzyste.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Żeby tylko chcieli chcieć!!!

Bardzo w to wątpię; ale wskazywać drogi praworządności jak najbardziej należy. Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł jest świetny i osobiście wierzę w to, że kiedyś zostanie wdrożony. Trzeba go jak najszerzej rozpowszechniać i żądać publicznie wdrożenia. Dlaczego polska demokracja miałaby zawsze być jakościowo gorsza od amerykańskiej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł bardzo dobry i powinien być jak najszybciej wdrożony! Obawiam się jednak, że oni nie będą "chcieli chcieć". Za dużo prywatnych interesów, za dużo nieformalnych powiązań. Chyba niewielu znajdzie się takich, którzy chcieliby faktycznej jawności życia publicznego. Lepiej sobie o tym pogadać, ale bez następstw - jak zwykle w Polsce. Polska to nie USA.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.11.2008 10:26

+) Bardzo ważny tekst, ale nasi politycy nie "będą chcieli chcieć" jawności swych kontaktów z biznesem, nie mówię już o nieomalże mafijnych przekrętach. Sami sobie "nie strzelą w kolano". Tu bardzo trafna Twoja uwaga cytuję: "Żeby dopaść nieuczciwych polityków, żeby odsłonić korupcję i ich działania sprzeczne z obowiązującym prawem, niezbędne jest gwałtowne oburzenie opinii publicznej wywołane przez wolne, niezależne media." Niestety i z tym jest u nas kłopot, ponieważ spora część mediów jest dyspozycyjna i na służbie rozmaitych grup nacisku, lobbystów a nawet obcych państw - skąd wywodzą się właściciele rozmaitych tytułów i kanałów TY. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.