Facebook Google+ Twitter

Zasady moralne. Po kiego one komuś?

Pamiętam, jak mój trzyletni synek wyznał: "Mamo, pani doktor powiedziała, żebym wziął sobie naklejkę ("dzielny pacjent"), a ja wziąłem dwie; nieładnie, prawda?"

Pytanie do etyków, filozofów i do człowieka każdego szczebla. Miło byłoby, gdyby każdy zechciał sam ze sobą przeprowadzić krótki "wywiad środowiskowy" na ów temat. Wiem jednak, że tak kolorowo być nie może.

Zasady moralne. Jedni "je mają", inni "mają je w..." Niby w porządku - każdy ma prawo do życia po swojemu. Problem powstaje, gdy los skrzyżuje drogi "tych, co to mają", z "tymi, co to mają w...". Z tejże konfrontacji ktoś wyjść musi skonfundowany...

Można by powiedzieć: "idźcie sobie gdzie indziej nie mieć zasad"; można też stwierdzić: "wy, z zasadami, na inną planetę". Najpiękniej jednak byłoby znaleźć jakiś "złoty środek", płaszczyznę porozumienia. Swoje czynić tak, by "nie deptać czyichś trawników". Nawet, gdy wyznawane systemy wartości - obu stron - nijak nie chcą współbrzmieć i wciąż wydają jedynie fałszywe tony...

A po kiego komuś owe zasady? Hmm, sprawa raczej indywidualna. Jednym potrzeba drogowskazów, innym poczucia bezpieczeństwa, następny powie, iż określają jego tożsamość.

Za chwilę znów ktoś zagrzmi, że "odezwała się ta szlachetna i nieskazitelna". Nie, nie do końca. Swą kryształowość tracę, im dalej w latka zachodzę. Młodzieńczym ideałom aureola z głowy spadła, coraz pokaźniejszy zbiór "kompromisów moralnych" mam na sumieniu, a i entuzjazm jakby nieco przyblakł. Szkoda.

I jako, że życie to ciągły proces, dynamiczne zmiany, rozwój (a i czasem uwstecznienie) - ciągle wyciągam z lamusa swoje "zasady" i odkurzam je, porządkuję, szufladkuję, ustalam ich hierarchię. Czasem sporo przybrudzone - ale gdy troskliwiej o nie zadbać, całkiem jeszcze zdatne do użycia... Takie z długim terminem ważności starałam się niegdyś wybierać.

Pamiętam, jak mój trzyletni synek wyznał: "mamo, pani doktor powiedziała, żebym wziął sobie naklejkę ("dzielny pacjent"), a ja wziąłem dwie; nieładnie, prawda?" Nie mógł się zdecydować, obie tak bardzo podobały mu się. Wziął obie, impuls zwyciężył z trzyletnim umysłem. Ale strach przed konsekwencjami "złego czynu" był mniejszy niż potrzeba powiedzenia prawdy.

Od razu zawróciliśmy. Zwróciliśmy nakleję - którą, naturalnie, pani doktor kazała sobie zatrzymać... Przeszliśmy owe kilkaset metrów w strugach deszczu, ale i satysfakcją przemakaliśmy do cna. Uczyniliśmy to, co uczynić wypadało.

Że to niby "tylko głupia naklejka" - ktoś parsknie...

Ja wolę, by kiedyś moi synowie byli "tymi, co to mają", nie zaś "mieli w..."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Lidia Markowicz
  • Lidia Markowicz
  • 29.06.2011 11:19

Panie Romanie! Zgadzam się z Pańskimi poglądami, ale z bólem zębów czytałam pański komentarz. Błędy każdemu mogą się przytrafić. Uznaję też (częściowo) istnienie dyslektyków. Jednak pisząc komputerowo warto mieć włączony program sprawdzania poprawności. Podkreśla on błędne wyrazy i wystarczy odrobina uwagi, by dokonać korekty. Niestety, Pański wpis przekroczył chyba wszelkie normy pod względem niepoprawności. A szkoda, bo jest całkiem sensowny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwazam ze temat jak najbardziej na czasie poniewarz moralnosc w niektorych kregach calkowicie zanika co niepochwalam, moze jestem starej daty facetem ale takie sprawy jak kultura? . Lapie sie czesto jezeli ja cos komus powiem nieodpowiadajacego komus nawet mlodszemu znacznie wiekiem to jest brak kultury ale to ze ow mlody czlowiek zaczyna rozmowe z pytaniem a potem z pretesja, to go wogule niedotyczy dlamnie to dziwne jezeli chce od kogos nieznajomego informacje to trzeba zaczac od dzien dobry przepraszam itp. ale sam zaczyna od pytania a potem jest zdziwiony ze mu odpowiadam prosto z mostu w mysl zasady jakie pytanie taka odpowiedz.jest w tym duza rozbieznosc i coraz wieksza, kto do kogo powinien miec szacunek szczerze mowiac pogubilem sie juz w tym dawno ale kiedy spotkam ludzi naprawde z kultura to naprawde az milo sie rozmawia i to odpierwszego slowa do ostatniego zasada zdaje sie byc prosta pokaz kulture a napewno ja zobaczysz u drugich a wiec niewymagajmy kultury od innych ale ja dawajmy innym a ona sama donas wruci ,o to jeszcze dziala ale nie wszedziej ale jeszcze ogulnie tak choc co smutne coraz mniej i zadziej szczegulnie wsrod mlodych ludzi .Mozna by wiele jeszcze pisac o tym ale jest to coraz zadsze zjawisko a przeciez tak potrzebne srodowisku ludzkiemu jak i w ogulnemu obcowaniu ludzkiemu zal oczywiscie ze odchodzi do lamusa, kto komu pierwszy powinien czesc oddawac itp. itd .!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.