Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12798 miejsce

Zasłyszane w Siennicy Różanej. Wojciech Jagielski o sztuce reportażu

Wakacyjna Akademia Reportażu im. Ryszarda Kapuścińskiego, zorganizowana w tym roku już po raz drugi, zakończyła się dokładnie miesiąc temu. Dziennikarstwo wieku XXI, roku 2010, dziennikarstwo masowe i napierające na odbiorcę falą wysoką i potężną, każe szukać newsa, hitu, informacji ważnej i szokującej.

Wojciech Jagielski po spotkaniu z uczestnikami Wakacyjnej Akademii Reportażu w Siennicy Różanej / Fot. Klaudia ChudnickaPoruszając temat przebrzmiały, przestarzały, gazeta lub czasopismo dobrowolnie kładzie się pod ostrze katowskiego miecza, narażając własną skórę na brak zainteresowania ze strony czytelników. Są jednak sytuacje, wydarzenia, rozmowy, które warto przywracać do życia nawet po dłuższym czasie. Takim było dla mnie spotkanie z Wojciechem Jagielskim, jednym z wielkich obecnych na WARRK 2010 w Siennicy Różanej. Poczynione wówczas notatki, choć momentami chaotyczne i urywające się w pół zdania, poruszyły mechanizmy pamięci i pozwoliły przywołać sceny z początku lipca. Przytoczenia i refleksje, będące przedmiotem tego tekstu, to swoiste wariacje na temat wykładu Wojciecha Jagielskiego, który opatrzony został tytułem "Od depeszy do reportażu".

Bywam człowiekiem i bywam dziennikarzem


W ów palący lipcowy dzień Wojciech Jagielski mówił o wielu rzeczach, włączając w swoją opowieść odpowiedzi na pytania słuchaczy. Powiedział o swoistym rozdwojeniu jaźni, będącym dla niego sposobem na rozdzielenie pracy i życia prywatnego. Jako korespondent wojenny (zaznaczyć trzeba, że Jagielski uważa to pojęcie za dosyć nieokreślone), wyjeżdżając z kraju w tereny ogarnięte wojną, jest przede wszystkim - a nawet tylko - dziennikarzem. Jako człowiek - podkreśla - nigdy by w takie miejsce nie pojechał, nie odwiedziłby Czeczenii, Afganistanu, a osobę decydującą się na taki krok uznałby za kogoś niespełna rozumu. W realnym życiu człowiek grający uchodzi za dwulicowego, fałszywego, niegodnego zaufania. Jagielski w pracy zawodowej w pewnym sensie gra - gra człowieka kontrolującego swój strach, uczucie, które w takich okolicznościach powinno być przecież dominujące. Jagielskiemu strach nie jest obcy. Jednak wyjeżdżając na front, zsuwa go na obrzeża świadomości, skupiając uwagę na czymkolwiek, choćby na pokonywanych kilometrach afgańskich dróg. I nie widzi nic dziwnego w tym, że po powrocie z wojenno-dziennikarskich ścieżek zasiada przed ekranem telewizora, ogląda mecz piłki nożnej, je na kolację coś smacznego. Być może właśnie szacunek dla życia rodzinnego, ta wyraźna cezura dzieląca pracę i życie prywatne sprawia, że Wojciech Jagielski umie - bez spalającej siły pasji - podchodzić do siebie z dystansem i na luzie. Inaczej niż Ryszard Kapuściński. On z kolei (chciałoby się powiedzieć: jak na cesarza reportażu przystało) potrafił obrazić się na uczestniczkę warsztatów dziennikarskich za pytanie, czy nie żałuje, że praca odrywała go na tak długie okresy od żony, córki, domu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.08.2010 19:12

Ciekawy artykuł i dziwię się, że mało osób tu zagląda... Cóż... Politykierstwo, to nasza rodowa wada i niestety większość garnie się do wyrażania opinii w tamtym właśnie kierunku. Czytając ten artykuł nasunęły mi się pewne wnioski i nie mieszkam z nich skorzystać . Także swoją obecność nie tylko komentarzem tu akcentuję ale i 5* przybijam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.