Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20139 miejsce

Zatrucie wliczone w cenę drobiu

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-08-17 08:38

Skrzydełka z krwawymi wylewami, fragmentami piór i zmienioną barwą przechowywane w temperaturze 20 stopni Celsjusza, przeterminowane wędliny z drobiu i sprzedawcy bez aktualnych książeczek zdrowia - te i inne okropności wykryli pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w sklepach mięsnych regionu łódzkiego.

 / Fot. naszemiasto.plTak złych wyników kontroli drobiu i przetworów drobiowych pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Łodzi się nie spodziewali. Aż w 15 z 18 sklepów i hurtowni w Łodzi, Sieradzu, Rawie Mazowieckiej, Tomaszowie, Piotrkowie i Kutnie stwierdzili nieprawidłowości. Podpadła im co czwarta badana partia towaru.

Niechlubny rekord padł w sklepie przy ul. Wschodniej 25 w Łodzi, należącym do ubojni drobiu Jerzy Piórkowski z Woli Cyrusowej. - Oferowano tu do sprzedaży ćwiartki z kurczaka i skrzydełka z wylewami krwawymi, widocznymi złamaniami kości, piórami i zmienioną barwą - informuje Małgorzata Gołębczyk, naczelnik wydziału kontroli artykułów żywnościowych WIIH. - Drób przechowywano w temperaturze 20 stopni Celsjusza. Powinno być od minus 2 do plus 4 stopni. Sprzedawca nie miał aktualnej książeczki sanepidu, a wagi nie były legalizowane. Zdaniem Jadwigi Kaczmarek z Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego w Łodzi, mięso z fragmentami upierzenia nie powinno trafić do sprzedaży.

- Taki towar nie miał prawa pozytywnie przejść badania poubojowego w rzeźni - tłumaczy dr Kaczmarek. - Przyjrzymy się działaniu tego zakładu. Klienci, którzy kupili nieświeży drób i wyprodukowane z niego wędliny, narażali się w najlepszym razie na biegunkę i salmonellę. Bożena Kaczmarczyk z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi przestrzega przed spożywaniem mięsa przechowywanego w wysokiej temperaturze. - Przy niedostatecznej obróbce termicznej może to doprowadzić do poważnych zatruć pokarmowych - dodaje Bożena Kaczmarczyk.

Niewiele lepiej było w łódzkich hurtowniach Panda przy ul. Wedmanowej oraz Albo przy ul. Zbąszyńskiej. W Pandzie sprzedawano wędzonkę drobiową wyprodukowaną przez ZPM Hańderek z Buczkowic, która miała podwyższoną zawartość wody, Albo oferowała polędwicę z kurcząt o podwyższonej zawartości tłuszczu. W obu hurtowniach inspektorzy znaleźli przeterminowane towary. W Pandzie: szynkę warmińską, kiełbasę żywiecką drobiową, blok z indyka i pasztet, których terminy przydatności do spożycia upłynęły nawet dwa tygodnie wcześniej. W Albo wykryto przeterminowany przysmak drobiowy.

W sklepach Kawiks przy ul. Zachodniej w Łodzi, Cedrob przy ul. Przybyszewskiego 36 w Łodzi, placówkach należących do Lucyny Smok i Jadwigi Stasiak w Sieradzu brakowało informacji o klasie jakości, warunkach przechowywania, a także dacie minimalnej trwałości.

Wyniki kontroli bardzo zaskoczyły producentów i przedstawicieli sklepów i hurtowni. Beata Hańderek z zakładów mięsnych z Buczkowic zapewnia, że zakład jest pod stałym nadzorem weterynaryjnym, a firma dostosowana jest do norm unijnych. - Do tej pory nie było u nas żadnych nieprawidłowości - informuje. Zdaniem Piotra Jagiełły, kierownika hurtowni Panda, kontrola odbyła się po okresie dłuższej przerwy w pracy i magazynierzy nie zdążyli usunąć przeterminowanego towaru. - Mamy podpisane umowy z firmami utylizującymi żywność i gdy tylko wykryjemy stare produkty, natychmiast się ich pozbywamy - tłumaczy kierownik.

Najbardziej zdumiony jest Andrzej Piórkowski, przedstawiciel ubojni drobiu, która posiada kilkanaście sklepów firmowych i patronackich. - Wydawało się, że zatrudniamy kompetentne osoby - wyjaśnia Andrzej Piórkowski. - Przyjrzę się działaniu tego sklepu i wyciągnę konsekwencje. Inspektorzy nie wykazali się pobłażliwością w stosunku do właścicieli kontrolowanych firm. Efekt: 12 mandatów na łączną kwotę 2.130 zł i skierowany wniosek do sądu przeciwko hurtowni Panda. Jej właścicielom grozi do 5 tys. zł grzywny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Stanisław Grochowski
  • Stanisław Grochowski
  • 03.08.2011 13:13

Chciałbym zauważyć , że takie sytuacje nie mają miejsca tylko w ubojniach, ale także na targowieskach, gdzie są sprzedawane ubite kaczki i kury. Ludzie, którzy je sprzedają nie robią dobrego wrażenia gdyż palą papierosy jeden za drógim nad sprzedawanym towarem, który jest wystawiony w pełnym słońcu na zwykłych klatkach. Co więcej doszły mnie słuchy że kaczki są moczone w riwamolu, po to aby gotowany z nich rosół był żółty. Jeszcze jedną niepokojącą sprawą jest to skąd ci sprzedawcy biorą ten drób, gdyż potrafią sprzedać dziennie 200 sztuk i każdemu muwią, że są to wiejskie sztuki. Nie wspomnę już o móchach które siadają na tym drobiu i roznoszą zarazki. Chciałbym, aby tym się zajęła jakaś kątrola i wymierzała takie kary, które zniechęcą ludzi do handlu takim towarem. Targowisk, na których jest sprzedawany bity drób jest bardzo wiele, w województwie łódzkim są to między innymi Krośniewice i Żychlin w czwartek, Kutno we wtorek i w piątek, lecz w najgorszych warunkach są sprzedawane w Zgierzu w niedzielę rano.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.