Facebook Google+ Twitter

Zatrzymać czas, tuż nad Pilicą

Wczesny ranek. Samochód gotowy do jazdy, aparaty zaopatrzone w dodatkowe baterie, na tylnym siedzeniu półtoralitrowa... woda niegazowana. Wyruszam w podróż, tym razem po położonej nad Pilicą gminie Wielgomłyny.

Na początek Sokola Góra

Dwór w Sokolej Górze. / Fot. Tomasz MazurJako pierwsza na mojej drodze ukazuje się...góra, ale tylko z nazwy - Sokola Góra. Mała wioska, usytuowana malowniczo wśród dojrzewającego, letniego zboża. Cisza, gdzieniegdzie tylko słychać pomruki ciągników i dobiegające z daleka szczekanie psa. Orientując się szybko w terenie, dostrzegam pierwszy punkt mojej dzisiejszej eskapady. Wśród drzew, drobnych krzewinek, za wielkim ogrodzeniem kryje się wspaniały dworek.

Park w Sokolej Górze. / Fot. Tomasz MazurWidać wyraźnie - odrestaurowany, ale to dobrze, bo z opowieści wynika, że w przeciwnym wypadku już dziś nikt by o nim nie słyszał. Właściciel pięknie się kłania, widać profesjonalne podejście do turysty. Spacerując po parku, dostrzegam pomnik. Jak się okazuje po chwili, to popiersie Tadeusza Kościuszki. Nieopodal mała sadzawka z łódką, tuż obok urokliwa altana. Klimat wzbogacają kwiaty, zadbane, troskliwie pielęgnowane róże. Wychodząc z parku, jeszcze raz spoglądam na dworek. Ile kryje w sobie historii, ile wspomnień, przeżyć, upadków, gdy w oknach widniały pajęczyny, ale i wzlotów, o czym świadczy jego teraźniejszy wygląd.

Już miałem odjeżdżać, gdy dostrzegłem biały budynek, z datą na ścianie – 1904 i jakimś symbolem, przypominającym literę W. Napotkany przechodzień, z uśmiechem odkrywa przede mną tajemnicę. To pozostałość po dawnej gorzelni. Nasunęła mi się refleksja, to pewnie teraz usłyszę – „błogi czar wspomnień”. Jednak pan Zbyszek szybko się odwrócił, machnął ręką i obrał azymut na sklep.

Kruszyna - wioska z cegieł

Pozostałości po cegielnie w Kruszynie. / Fot. Tomasz MazurTrochę zdziwiony, lekko także speszony, udałem się w kierunku Kruszyny. Już wczoraj, planując podróż, wiedziałem, co kryje w sobie ta miejscowość. Tuż przy wjeździe dostrzegłem ogromne, ceglane kominy. Tak, to pozostałości po dawnych cegielniach. Dziś to miejsce już nie tętni od gorąca. Zapytana przeze mnie starsza pani, zrywająca czereśnie, bez namysłu stwierdziła: - Panie, to już ruina. Szkoda czasu, a poza tym nieproszonych odstraszają wałęsające się psy. Niech pan uważa. - Przecież mnie nie zjedzą - pomyślałem. Idąc zarośniętą chwastami ścieżką, co chwila mijałem resztki czerwonej cegły. Budynki opustoszałe, drewniane konstrukcje z trudem podtrzymują ciężar dachu, przez który prześwituje coraz bardziej doskwierające słońce. Stojąc tuż pod kominem, myślę sobie, ciekawe, jak długo jeszcze wytrzyma. Może rok, a może w następne wakacje pozostanie po nim tylko kilka sztuk połamanych cegieł. Dawniej dobrze prosperujący zakład wytwórczy, dziś tylko siedlisko wałęsających się psów. Ponieważ gościnność czworonogów nie trwała zbyt długo, czym prędzej usiadłem za kierownicą i ruszyłem dalej.

Pobożne Wielgomłyny

Klasztor o. Paulinów w Wielgomłynach. / Fot. Tomasz MazurPrzejeżdżając przez stolicę gminy – Wielgomłyny, grzechem jest nie wstąpić do Kościoła św. Stanisława BM i klasztoru o. Paulinów. Klasztor zbudowano w latach 1465-1466. Trzysta lat później
klasztor rozbudowano. Współcześnie jest to piętrowy budynek, w stylu barokowym. W kościele odnaleźć możemy wiele cennych zabytków i fragmentów architektonicznych (ołtarz z XV w., kamienna chrzcielnica z II połowy XV w., ozdobiona licznymi ornamentami i herbami). Na murze okalającym klasztor znajdują się tablice upamiętniające rocznice odsieczy wiedeńskiej i odzyskania niepodległości. Nad klasztorem czuwa, pokaźnych rozmiarów staruszek dąb, mający status pomnika przyrody.

Cały z modrzewia - Niedośpielin

Kościół w Niedośpielinie. / Fot. Tomasz MazurPo kilkunastu minutach byłem już w drodze do Niedośpielina. Według podań ludowych, wioska swą nazwę zawdzięcza wilkom, które tak uporczywie doskwierały królowi, że ten nie mógł spokojnie zasnąć. Muszę przyznać, że zawsze uwielbiałem przebywać w drewnianych kościołach. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem wjeżdżałem do „wioski wilków”. Jeszcze tylko długa prosta...i jest. Wspaniały, modrzewiowy kościółek, a tuż obok drewniana dzwonnica, wyglądem przypominając namiot. Coś w sobie mają takie miejsca, wśród zieleni, świergotu ptaków i przenikających przez korony drzew słonecznych promieni. Można odetchnąć, zatrzymać się na chwilę, poczuć ciszę...

Odrowąż - kiedyś tu wrócę...

Słońce już od jakiegoś czasu górowało nad horyzontem, więc czym prędzej udałem się do Odrowąża. Cel był jasny – zobaczyć na własne oczy, czy tutejszy dworek, jest rzeczywiście godny mojej uwagi. Był. Niestety więcej nie mogę powiedzieć. Dlaczego? Teren prywatny, wszędzie tabliczki ostrzegawcze, harmider, praca, tumult obowiązków. Dworek poddawany jest gruntownej renowacji, więc wolałem nie przeszkadzać. Słusznie (chyba) stwierdziłem, wrócę tu, gdy wszystko będzie odnowione.

Chwila zadumy - Bogusławów

Ruiny kościoła ewangelickiego w Bogusławowie. / Fot. Tomasz MazurZatem pora ruszać w dalszą drogę. Spoglądam w notatki – Bogusławów. Powrót do Wielgomłyn, skręt w prawo, długa prosta i nic. Myślę sobie, tak być nie może, geograf się zgubił! Kręcąc się w kółko, w końcu zdecydowałem się spytać o drogę. Okazało się, że mogłem się zgubić. Całe szczęście - pomyślałem, bo wstyd zaglądał już zza rogu. Jadąc polną dróżką, nie byłem do końca przekonany sensu tego „wypadu”. Górka, dołek, i tak na zmianę. Amortyzatory jęczały z przemęczenia, pot lał się z czoła. Nareszcie, po niemal 10 minutach, przebyciu 2 km, dotarłem. Dwa domy oddalone od siebie o 100 m, drewniane płoty, wokół same łąki i pola. Pośród gąszczu drzew, na środku jednego z pól dostrzegłem budynek. To nie może być kościół, pomyślałem. Po chwili ujrzałem murowane ściany, powybijane okna, a w drzwiach zamiast kłódki, mały patyczek. Nie wchodziłem do środka. Zaniedbany, stary kościółek ewangelicki już zapomniał o latach swojej świetności. W środku stał drewniany spowiednik, na ścianie wisiał krzyż, drugi oparty był o lustro. Wnętrze kościoła. / Fot. Tomasz Mazur Pomimo, że w oknach tylko gdzieniegdzie widniały małe szyby, lustro pozostało nienaruszone. W jakimś stopniu ten kościółek jeszcze żyje, tym co pozostało w jego murach.

Bo pamięć nie zaginie...

Sentymentalną podróż po gminie Wielgomłyny kończę w Krzętowie nad Pilicą. Przy wjeździe do wioski stoi okazały pomnik. Upamiętnia stoczoną na tych terenach bitwę (1 czerwca 1944 r.) między partyzantami z Armii Krajowej a Niemcami. Ziemia radomszczańska słynęła w czasach drugiej wojny światowej z heroicznych czynów partyzantów.

Krzętów nad Pilicą. / Fot. Tomasz MazurLekko zmęczony, spragniony wody, udaję się nad Pilicę. Poznałem dziś wielu ludzi o różnych charakterach i odmiennych poglądach. Także każde z opisanych miejsc utkwiło w pamięci. Pomimo, że tam byłem, z pewnością wielu tajemnic nie odkryłem. Ktoś jutro będzie szedł tą samą ścieżką, ukłuje się, przewróci, ale z pewnością będzie chciał tu wrócić. Takie miejsca przyciągają, opustoszałe, ciche, przez niektórych zapomniane. Warto o nich pisać, fotografować, pamiętać...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

W okolicach Przedborza (to tutaj Władysław Jagiełło nadał prawa miejskie wsi Łodzia :0) ) jest dużo takich malowniczych chat. Choć krytych strzechą spotyka się rzadko...ale mają swój klimat..

Komentarz został ukrytyrozwiń

byłem kiedyś w Zbąszyniu na plenerze fotograficznym, fotografowaliśmy też takie chaty w okolicy;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie też to drażni, bo nie lubię nie wiedzieć ;/ ...a jest to tym bardziej zastanawiające, bo prawdopodobnie sam park został założony na początku wieku XX, a figurka pochodzi z wieku XVIII. Pewnie ma to jakieś uzasadnienie historyczne, albo...podobnie jak znajdująca się obok dworku figurka Matki Boskiej przywieziona z Wenecji...podobnie mogło być z popiersiem Kościuszki...ktoś, kiedyś tak sobie postanowił...i jest...w Sokolej Górze. Ale mogę się mylić...szukałem w różnych źródłach...ale nic:(...może kiedyś to wyjaśnię, a może ktoś..kto przeczyta ten materiał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto. Pisać, fotografować.. :-)
Teraz będzie mnie tylko męczyło, pytanie - dlaczego w Sokolej Górze popiersie Tadeusza Kościuszki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

zdecydowany +. Solidny materiał po zaplanowanej wyprawie w teren. Nie jest przypadkowy. Ma swoją wycieczkową atmosferę, charakter i jednocześnie indywidualne spojrzenie autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawa wycieczka, przeczytałem z przyjemnością, plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.