Facebook Google+ Twitter

Zawadzająca willa Grüneberga

Problem willi Grüneberga najprawdopodobniej miał służyć za fortel dla obrony przed wyeksmitowaniem jej lokatorów do jakiegoś mieszkania w wielorodzinnym bloku - choć lokatorzy do tego się nie przyznają. Kto by się przyznał.

Tekst w Kurierze Szczecińskim w pełnej krasie / Fot. Tadeusz ŚledziewskiW Kurierze Szczecińskim znalazłem artykuł. Muszę przyznać, że mnie zatkało. To, że lokatorzy walczą o zachowanie swojego domu - temu nie ma się co dziwić. Ale żeby redaktor dziennika szczecińskiego podnosił larum w tej sprawie, to może zwykłego szczecinianina zwalić z nóg. No bo w głowie nie może się pomieścić, dlaczego mieszkańcy miasta mają ponosić szkodę w imię, jakiegoś - wątpliwej jakości - zabytku. Użyłem określenia "wątpliwej" rozumując w ten prosty sposób" gdyby to był prawdziwy zabytek, to byśmy o nim się dowiedzieli nieco wcześniej. Oznajmiłyby o tym odpowiednie służby. A na pewno autor artykułu zrobiłby to pierwszy, dla pozyskania "europejskiej chwały". Przecież sama pochwała od "Europy", to już nagroda nie do pogardzenia za dziennikarskiego newsa. Mnie nasuwa się pytanie: dlaczego tak wielkiego zabytku wcześniej nie "wyniuchał"?

Problem "willi Grüneberga" najprawdopodobniej powstał w wyniku zastosowanego przez lokatorów "fortelu zabytkowego", dla obrony przed wyeksmitowaniem jej lokatorów, do jakiegoś mieszkania w wielorodzinnym bloku. Oczywiście lokatorzy do tego fortelu się nie przyznają. - Kto by się przyznał? Po prostu, doszli do wniosku, że jedynie uznanie willi za zabytek ustrzeże ich przed utratą dobrego mieszkania i tego twardo się trzymają. Gdyby urzędnicy miejscy zaproponowali lokatorom przekwaterowanie do równorzędnego budynku, jak to np. zrobiła firma "Selgros" w podobnym przypadku, to na dziewięćdziesiąt dziewięć, koma dziewięć procent pewności - problemu by nie było. "Selgros" właścicielowi willi stojącej na terenie przeznaczonym pod budowany Market, pobudował willę, taką samą jak stara, tuż obok, poza swoim terenem.

Wiadomo jest, że sprawą willi ma się zająć Komisja Europejska. Mimo wszystko, zawołanie co niektórych Polaków "Ocalmy dla Europy" - willę Grüneberga, zamiast "Ocalmy Szczeciński Szybki Tramwaj dla Szczecinian", wydaje się w moim odczuciu - żenujące. Ale ostatnio Europa od Polski oczekuje nie tylko takich drobnych poświęceń, jak rezygnacja z budowy linii SST. Kolejnym oczekiwaniem "Europy" jest rezygnacja Polski z budowy Gazoportu w Świnoujściu, tłumaczona względami ekologicznymi. A ja bym powiedział, że nie chodzi o ekologię tylko o straty, jakie poniosą Niemcy, którzy z miłości do Polski dogadali się w sprawie dostaw gazu z Rosją, po dnie Bałtyku, tylko dlatego, aby nie burzyć spokoju w kraju Piastów i Jagiellonów, uważając Go - najpewniej - za zabytek klasy zerowej. Trzeba powiedzieć, że wykazali się szczególną delikatnością, bo zrobili to poza plecami Polaków. - Czego to się nie robi dla „świętego spokoju”? Takich to dobrych mamy sąsiadów - a ja tu wolę SST, niż niemiecki zabytek. Aż mi wstyd.

Kończąc mniemam, że wielkiego błędu nie popełnię mówiąc, że Polacy w tym wszystkim "Europie" pomagają. - Szybkość przeobrażania się co niektórych Polaków w Europejczyków, jest godna podziwu. Ten prawdziwy Polak, widać zawsze miał i ma na względzie dobro ogólnoeuropejskie. Tylko jam jest wyrodek, co to pilnuje swoich, lokalnych interesów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Sylwia Rajczykowska
  • Sylwia Rajczykowska
  • 31.12.2010 04:35

Witam. Zdążyłam zauważyć, że tych których łapki swędzą aby przy okazji takiej inwestycji napchać sobie kieszenie pieniędzmi z Unii zwykle nie obchodzi i zdanie i odczucia innych, a zwłaszcza urok budynku, który został wpisany do Rejestru Zabytków. Nie jest też w takich sytuacjach istotny faktyczny sens inwestycji w świetle potrzeb miasta.
Jestem pełna podziwu dla Państwa Kępińskich za trud włożony w ratowanie tego budynku. Nawet jeśli zrobiliby to dla siebie. W zasadzie to też walczyłabym jak lew, gdyby ktoś chciał zburzyć mój dom nawet jeśli proponowałby mi coś w zamian i pewnie zrobiłby to większość. Jednak jeśli nikt nie narusza naszego dobra, czy możemy popierać decyzję burzenia czyjegoś domu (w dodatku zabytkowego)? bo chcemy z centrum miasta dojechać SST do własnych domów na prawobrzeżu? czy może ktoś ma w tym duży interes z innych pobudek?. Osobiście jestem pod wrażeniem tego budynku, jestem przeciwna wszelkiemu niszczeniu, w tym przypadku burzeniu, rzeczy pięknych i niepowtarzalnych, a to że Grüneberg był Niemcem i w czyich rękach było miasto podczas budowy willi nie ma tu żadnego znaczenia. Willa stoi w polskim Szczecinie jest więc naszym zabytkiem tak jak wiele innych. Absurdem jest powoływanie się na zniszczenia wojenne w kontekście"oni nam burzyli to my też nie żałujmy niemieckiej willi". Myślę, że trzeba cieszyć się z tego co ocalało i chronić przed "zębem czasu" i nieprzemyślanymi decyzjami czy projektami.
Tak, mieszkam w centrum, bywam na prawobrzeżu rzadko, niezbyt często korzystam z komunikacji miejskiej. Jednak może warto byłoby zmodernizować i rozbudować, to co już mamy. Swoją drogą położenie 6,5 km torowiska za ponad 400ml (bez uwzględnienia kosztów taboru ) wydaje mi się grubo naciągniętym kosztem, aczkolwiek kosztorysantem budowlanym nie jestem więc mogę się mylić.
To chyba naturalne, ludzie maja inne zdania, paradoksem by było gdyby było inaczej. Nie zawsze dostrzegamy to co widzą inni, a czasem nie wiemy tego co wiedzą inni. Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeuszu przypominam sobie mętnie jakias relacje na ten tmat w telewizji. Na w24 mielismy materiał na temat zabytkowych willi w Szczecinie
link

Czy willa, o której piszesz, należy do obiektów, którymi zajmuje sie wspomniane tam "Partnerstwo Westendu"?
Czy może nalezy ona do "niemieckich rupieci" o których pisałes w lokalnych:
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz, zgadzam się. Boli taka postawa, boli. link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Irek! To ja Ci coś tu wpiszę zaczynające się na "Ręce opadają"
Ręce opadają,
„Mózg staje”,
Serce mdleje.
Jak patrzy się na to,
Co w Polsce się dzieje.

Kołtun na kołtunie
W polityce siedzi.
Miast zajmować się Państwem
Najczęściej w "stołek pierdzi".
Ale jak jeden coś zaproponuje
Drugi, bezmyślnie, zaraz storpeduje.
Obrzuca błotem, jeden drugiego.
Ten tego a tamten tamtego.
I tak wokoło, bez opamiętania.
- Nie ma widoków na koniec szarpania.
A oczyszczenie obrzuconych brudem
Będzie – dla palestry – graniczyło z cudem.

Skłębione myśli nie dają mi spokoju.

- Dlaczego – w polityce – tyle bagna, gnoju?
Skąd tyle nienawiści u nich się spotyka?
Aby za wszelką cenę zniszczyć przeciwnika.
-Przy tym nawet nie dbają o swój dorobek życia.
Honor i cnotę używają za płaszcz do przykrycia.
Nigdy, jednak płaszcza tego im nie staje.
- Wciąż nikczemność i podłość spod niego wystaje.
Myśli bez przerwy szarpią moją głowę
- Może jakieś czarty zawarły umowę,
Aby skłócić wszystkich z politycznej sceny?

By skoczyli na się, jak na padlinę hieny.
Może i jest w tym działanie złych mocy.
Jak to pogodzić jednak z wzywaniem pomocy
Boskiej, przez różnych czołowych działaczy,
Którzy należą, również do grona pieniaczy.

Mimo naporu myśli z każdej strony.

Nie mogę znaleźć na horyzoncie nikogo do obrony
Praw ludzkich i boskich, co ludziom wyznaczają
Miarę w życiu, prostują drogi i przejście ułatwiają.
Przejście pośród zagrożeń czyhających
Na biednych, jak i tych na szczycie stojących.

Spośród wielu wybrałem tę myśl jedyną,

Która mi oznajmiła co jest przyczyną
Stanu w jakim znalazła się polska demokracja.
Ta przyczyna zwie się – z łacińska – degeneracja.
Która już w genach pradziadów powstała
I w postaci „Liberum Veto” po sejmach szalała.
Dzięki czemu dwa wieki jęczeliśmy w niewoli.
I mimo tych doświadczeń Polak, jak swawolił,
Tak nadal swawoli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz, masz pełną rację. We Wrocławiu-przy innych argumentach-dzieją się podobne rzeczy. Aż się wierzyć nie chce, że takie postawy mogą mieć miejsce w XXI wieku. Ręce opadają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz popieram Twój "nacjonalizm":))))). Za Baczyńskiego i wiele zabytków naszej kultury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polska to kraj absurdów i paradoksów - powiadają, co niektórzy. Prześledźmy poprawność ich twierdzenia w oparciu o Szczecińską Walkę o Willę. Willa znajduje się w Szczecinie przy ul. Batalionów Chłopskich, dzielnica Zdroje. Od wojny mija 65 lat. Przez te długie lata nasi Zachodni Sąsiedzi - Niemcy, nie wykazują żadnego zainteresowania willą, ani nie wnoszą do władz miasta Szczecina żadnych zgłoszeń, czy próśb o uznanie przedmiotowej willi za zabytek. Dopiero Lokatorzy- Polacy, gdy wystąpiła potrzeba usunięcia willi, bo akurat znalazła się w terenie przeznaczonym pod linię Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju obudzili się i przypomnieli wszem i wobec - Niemcom też, nawet UE powiadomili, że oto Ich willa jest zabytkiem, jako że w niej mieszkał niemiecki Organmistrz Grüneberg. Lokatorzy zyskują aprobatę lokalnej prasy na swoje "zabytkowe zabiegi" Czy takie zachowanie można uznać za poprawne społecznie? Skąd u Polaków aż tak mocne zaangażowanie w walkę o Niemiecki Zabytek? Byłbym posądzony o złośliwość, gdybym odpowiedział: Fragmentem z zakazanej piosenki "za zburzoną kochaną Stolicę i za zgliszcza te" chcą się wywdzięczyć. A ja bym za jednego Krzysztofa Kamila Baczyńskiego zniszczył im, nie jedną taką willę. Co za nacjonalista ze mnie, a może nawet ksenofob. jeszcze tylko zapytam: No i jak jest z tą poprawnością twierdzenia - co niektórych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trasa SST jest długa... Jeśli nawet jakimś cudem zapadnie decyzja o wyburzeniu willi, to zaraz wymyślą coś nowego. Ot, chociażby, że tramwaj się nie przeciśnie między filarem wiaduktu nad Hangarową, a jezdnią samej Hangarowej... Heh. Smutne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.