Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

154244 miejsce

Zawód: parlamentarzysta

W Polsce działa kilkadziesiąt tysięcy polityków. Platforma Obywatelska ma pomysł, by utworzyć ekstraklasę, która w rubryce zawód będzie wpisywać „parlamentarzysta”. Dokładnie 560 osób. To dopiero będzie elita!

Sonda

Czy uważasz, że parlamentarzyści nie powinni zajmować się działalnością pozapolityczną?

 / Fot. Piotr Waglowski / http://commons.wikimedia.org/wiki/File:20070124_sejm_sala_plenarna.jpg / public domainAwantura wokół Misiaka i Pawlaka – obydwaj panowie nawet dobrali się nazwiskami do rymu – jak każda inna wywołała tysiąc komentarzy. I oto mamy tysiąc pierwszy: marszałek Komorowski proponuje, by parlamentarzyści swoją działalność na Wiejskiej traktowali jak zawód i nie dorabiali nigdzie z boku. By nie prezesowali i nie prowadzili firm. A najlepiej, żeby w ogóle nic nie robili, nawet nie jedli i nie spali, tylko głosowali w Sejmie i w Senacie.

Można więc powiedzieć, że na naszych oczach tworzy się nowa elita. Parlamentarzysta – to brzmi dumnie? Nie tak dawno do oficjalnej klasyfikacji zawodów trafił wróżbita, który „dokonuje wglądu w przeszła i przyszłe wydarzenia”. Co ciekawe, parlamentarzysta też znajduje się w spisie. Niestety, nie wiemy jeszcze, jaka jest jego definicja (na stronie Urzędu Pracy czytamy, że „opisy będą sukcesywnie uzupełniane”), ale mogłaby brzmieć mniej więcej tak:

Parlamentarzysta – wykorzystując swój brak działalności w innych branżach, w pełni oddaje się pracy ustawodawczej. Do jego zadań należy: naciskanie guzika zielonego lub czerwonego (ewentualnie żadnego); postępowanie zgodne z polityką partii, nawet jeśli jego osobiste przekonania są zupełnie inne; złorzeczenie parlamentarzystom należącym do innych partii; blokowanie komisji sejmowych, które pracują nad niewygodnymi dla partii kwestiami; udzielanie mediom komentarzy, z których połowa jest nieszczera, a reszta – anonimowa.

Mówiąc już poważnie, pomysł marszałka Komorowskiego wcale nie zapowiada się tak wesoło. Sprawi, że wszelkiego rodzaju ekonomiści, biznesmeni, prawnicy – słowem: ludzie, którzy na czymś się znają i do czegoś w życiu doszli – czmychną od polityki, gdzie pieprz rośnie. Ze strachu, że ktoś odkryje ich działalność poza parlamentem i natychmiast ogłosi „konflikt interesów”. W parlamencie nie będzie już żadnego Palikota, który – cokolwiek by o nim sądzić – jest przedsiębiorcą i na gospodarce się zna. Będzie za to jakiś Kowalski, który z własną firmą sobie nie poradził, splajtował, więc postanowił zająć się polityką. Będzie również jakiś Nowak, który na przykład chciał być adwokatem, ale oblał egzamin, więc pobiegł do Sejmu.

Jeśli takich osób zbierze się 560, to na Wiejskiej zamiast specjalistów (już obecnie są tam w mniejszości) będziemy mieli bandę nieudaczników, którym nic się w życiu nie udało, więc zechcieli spróbować sił w elitarnym zawodzie parlamentarzysty. I będą tworzyć prawo, nie mając zielonego pojęcia, co tak właściwie uchwalają. Bo jak mają mieć pojęcie, skoro zabraknie wśród nich specjalistów, prawników, znawców? Oni w spokoju zajmą się własną działalnością – z dala od polityki, by nikt ich nie posądził o konflikt interesów czy nepotyzm.

Ale chodzi o coś jeszcze innego. Władza oddali się nagle o lata świetlne od przeciętnego obywatela. Jak społeczeństwo ma się utożsamiać z własną (teoretycznie) reprezentacją w parlamencie, skoro będzie złożona z samych zawodowych polityków? Skoro żaden z tych polityków nie będzie przedsiębiorcą, lekarzem, inżynierem itd.? A jeśli do parlamentu zechce kandydować, dajmy na to, student – zostanie wybrany, trafi do Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, a po kilku miesiącach ktoś głośno powie, że mógł po cichu działać na korzyść swojej uczelni. W taki sposób można o „konflikt interesów” oskarżyć dosłownie każdego.

No, chyba że mamy do czynienia z zawodowym parlamentarzystą. Ten na pewno będzie czysty. A skoro nie zna życia i problemów zwykłych obywateli, na czym będzie się opierał przy pracach ustawodawczych? Znając życie, pewnie na sondażach. Pogratulować pomysłu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Uważam że Komorowski nieźle proponuje
niechby poseł znał ustawy zanim zagłosuje.
Zajmuje aż trzy etaty a drugi głoduje
w dobie kryzysu to ważne niechże pofolguje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) fakt że pomysł kontrowersyjny. Ale też z drugiej strony przydałyby się zapisy w ustawie dotyczące konfliktu interesów. Dodam: skuteczne zapisy. Niemniej rozwiązanie, o którym piszesz jest rzeczywiście irracjonalne

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.03.2009 12:46

Taa... To co napisałeś o oderwaniu od społeczeństwa, to nawet bez zawodowstwa zdarza się nader często wybrańcom narodu, niestety. Trudno nie zgodzić się z Twoim zdaniem, a drugiej strony Komorowski powiedział coś ważnego: że praca w parlamencie na 1/4 etatu, to za mało. Ci ludzie stanowią prawo, muszą podejmować decyzje które zaważą na kierunkach rozwoju gospodarki i polityki społecznej państwa. A mam wrażenie, że nie wszyscy wiedzą na co głosują, nie mówiąc już o podstawowej pracy w komisjach, którą powinni solidnie wykonać.
Masz u mnie plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszy ruch zawodowych posłów - założenie związku zawodowego parlamentarzystów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.