Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17229 miejsce

Zawód: Policjantka

Czy kobieta nadaje się do służby w policji? W mojej ocenie, na pewno nie każda. Tak jak nie każdy mężczyzna ma określone predyspozycje do wykonywania tej profesji.

Zgodnie z art. 4 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90 poz. 631) nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego akty normatywne, ich projekty, urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Powyższa / Fot. Brak informacjiCzy kobieta nadaje się do służby w policji?

W mojej ocenie, na pewno nie każda. Tak jak nie każdy mężczyzna ma określone predyspozycje do wykonywania tej profesji. Wszystko zależy od cech osobowości, kondycji fizycznej. Procedura przyjęcia do służby w policji, jest długa i skomplikowana. Obowiązują m.in. test z wiedzy, sprawności fizycznej, psychologiczny.
Nie tylko tzw. społeczeństwo z nieufnością podchodzi do kobiet w mundurach, ale i sami policjanci, a przynajmniej spora ich część, negatywnie ocenia koleżanki po fachu. Widzą ich miejsce w służbach logistycznych, w sekcjach dla nieletnich. Ale na pierwszej linii frontu? Absolutnie NIE. Dlaczego?
Podstawowy zarzut to, brak możliwości ( fizycznych) do obezwładnienia i pokonania rosłego, silnego mężczyzny. Z tego powodu służba w pionach prewencji i kryminalnym, na pewno nie dla słabej płci.

Czyżby?
Zastanówmy się nad siłą fizyczną. Czy jest ona nieodzowna do zatrzymania groźnego przestępcy?


Oto wypowiedz jednej z policjantek z garnizonu dolnośląskiego.

Wg. mnie, nie. Policjanci w ramach kursów podstawowych uczą się technik i taktyk interwencji. To umiejętności zdobyte w ramach tego przedmiotu, pozwalają zastąpić siłę fizyczną. Poza tym w trakcie działań, funkcjonariusze ( bez względu na płeć) korzystają ze środków przymusu bezpośredniego, takich jak: pałka służbowa, kajdanki, ręczny miotacz gazu. Mają na wyposażeniu broń służbową. Większość zadań wykonują w patrolach dwuosobowych. Nie, dlatego, że jak wynika ze starego dowcipu, jeden umie czytać, a drugi pisać, ale dlatego że tak jest bezpieczniej. Łatwiej drogą radiową wezwać pomoc. Jeden ubezpiecza drugiego. Jest cały szereg procedur, które powstały i zostały wdrożone w życie w celu ułatwienia zatrzymania osoby łamiącej prawo.

Skąd w takim razie zarzut o nieprzydatności pań w tym zawodzie? To nadmierne eksponowanie znaczenia siły fizycznej?

Wg. mnie, problem w kategoriach obiektywnych nie istnieje. Wynika on tylko i wyłącznie ze stereotypów, które ciężko jest przełamywać.

Dlaczego w takim razie również policjanci ( mężczyźni) twierdzą, że muszą, w trakcie wykonywania obowiązków służbowych, troszczyć się o swoje koleżanki po fachu?

Zupełnie niepotrzebnie. Opiekuńczość wyniesiona z domu jest chwalebna, ale w tym przypadku zbędna. Jest to kwestia zakodowanych wzorców zachowania, które po prostu trudno panom usunąć.
Tyle policjantka.

O komentarz poprosiłam socjolożkę Małgorzatę Mazurek. Oto jej opina.*

„Kobieta policjantka, strażniczka ochrony mienia, strażniczka miejska lub żołnierka wywołuje często negatywne emocje, i to zarówno u mężczyzn, którzy bronią w ten sposób osobistej pozycji społecznej i zawodowej, ale również u kobiet, które niejednokrotnie nie mają zaufania do przedstawicielek własnej płci. Dokładnie taka sama sytuacja dotyczy mężczyzn, którzy wykonują zawody typowo kobiece np. pielęgniarz, położnik, osoba zajmująca się domem, nauczyciel w przedszkolu. Nie jest łatwo zmieniać społeczne stereotypy. To przede wszystkim kobiety natrafiają jednak na przeszkody, które są źródłem odmiennego traktowania na rynku pracy. Bardzo krzywdzące są również odmienne standardy oceny pracy oraz widoczna niechęć do kobiet wykonujących zawody, tak zwane męskie. Taki stan rzeczy nie wynika jedynie z przyczyn formalnych np. z określonych przepisów czy zarządzeń, ale również z kultury i mentalności, które określają powinności oraz wzajemne relacje interpersonalne.
Negatywne komentarze są spowodowane funkcjonującymi stereotypami społecznymi, są uwarunkowane kulturowo, wywołane częściowo strachem o własną pozycję zawodową i społeczną oraz przedstawiają osobistą kulturę autora. Najwyższy czas na refleksje i przyjęcie odpowiedzialności za tworzenie nowych, wolnych od stereotypów przekonań”

Zamiast zakończenia.

Proponuję powrót do głównego pytania: czy kobiety nadają się do służby w policji? Czy negatywna ocena pań wynika tylko ze stereotypów? Czy taka dyskusja jest w ogóle potrzebna?



*Małgorzata Mazurek udzieliła mi wypowiedzi na potrzeby innego artykułu pod tytułem: „Policjantki kontra reszta świata”, w którym podnoszone były podobne zarzuty wobec pań.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Panie Grzegorzu, "jak to jest w tej sprawie z policjantkami? Dorównują kolegom?" Sorry, ale "z takiego poziomu" - poziomu "namiętności" nie będziemy dyskutowali:) Cokolwiek bym nie napisała, Pan i tak zapewne wie swoje, prawda?

Panie Marku, uważa Pan, że pozostawienie zeszytów to absurd? Niesamowite. Ludzie wiedzą tak naprawdę o pracy operacyjnej, tyle... bazują głównie na filmach. Ale Pana pogląd, Pana zdanie....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz, a czy to tylko ten jeden absurd - myślę o zeszycie - istnieje?
Z takich durnot, aczkolwiek wojskowych, przypomniałem sobie pobyt w szkole lotniczej w Dęblinie w 1973 roku. Oficjalnie na teren szkoły nie można było dostać się bez przepustki. Natomiast później dowiedziałem się, że na teren szkoły można nawet czołgiem wjechać bez żadnej kontroli, tylko inną bramą, umiejscowioną tak trochę z boku...

Ktoś dawno temu wymyślił "coś" i to obowiązuje z rozpędu do jakiegoś momentu, gdy inny ktoś pokaże ten absurd, to wtedy może go zlikwidują...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i jeszcze ten zeszyt. To aby naprawdę jest jakieś zabezpieczenie na dzisiejsze czasy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ciekawostka,w WSP w Szczytnie słuchacze po zdaniu egzaminu z pracy operacyjnej, zeszyt, w którym robili notatki muszą zostawić na uczelni, nie mogą zabrać go do macierzystych jednostek... Nie wszystko jest dla cywili." Przynam szczerze, że w tym punkcie poczułem gęsią skórkę. Szanowna Autorka pojawia się tu po godzinach, a może w delegacji? Oczywiście żartuję, Od pewnych spraw są pewne inne służby. Chociaż zdarzają się policjanci lubiący zadbać o porządek (taki jaki są w stanie zrozumieć czyli na poziomie pewnego miasteczka znajdującego się obecnie na Białorusi) bardziej niż o prawo. Krąży plotka, że niekiedy to zamiłowanie przekształca się w namiętność... Jak to jest w tej sprawie z policjantkami? Dorównują kolegom?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ja żartuję z łabędziami, w ramach poczucia humoru, które może być, a nawet powinno być, "własne" ;)

A poważniej, ja tylko mówię o koniecznym dopasowywaniu wymagań ( personalnych - rekrutacyjnych i dalszych - szkoleniowych) do możliwości, najogólniej mówiąc. Rzecz nieunikniona. Nie tylko u "mundurowych". Które to wymagania po dopasowaniu, niekoniecznie uczynią tego funkcjonariusza "odpowiednim".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, w dużych miastach są Ośrodki Szkolenia, w których odbywa się doskonalenie zawodowe. Funkcjonariusze z danego garnizonu, w godzinach pracy, doskonalą swoje umiejętności. A my dyskutujemy o szkołach, w których policjanci pobierają naukę w trybie skoszarowany. Tam to dopiero jest harówka. Słuchacze kursów podstawowych często mówią, ze na studiach cywilnych nie mieli tyle nauki.

Pomijając kogo Pan tak naprawdę obserwuje ( rodzaj szkoły), chyba to dobrze, że dokarmiają ptaki:) A Pan chciałby, żeby w obecności postronnych osób uczyli się pracy policyjnej?

Ciekawostka,w WSP w Szczytnie słuchacze po zdaniu egzaminu z pracy operacyjnej, zeszyt, w którym robili notatki muszą zostawić na uczelni, nie mogą zabrać go do macierzystych jednostek... Nie wszystko jest dla cywili.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak czy owak: są pieniądze, konkretne i skończone. Jest rekrutacja w oparciu o możliwosci i przewidywany rezultat, a także statystyczny procent odpadających w czasie rekrutacji i podczas nauki. Przy okreslonych wymaganiach.
Wszystko to są naczynia połączone.

To wszystko nie jest "optymalne", jeśli za kryterium przyjąć bezwzględną "odpowiedniość" kandydatów.
Choć może być optymalne pod względem wyboru " z tego, co mamy" i w ramach środków, które mamy.


Akurat mieszkam w mieście, gdzie jest szkoła policyjna ( choć nie ta "wyższa" ;) ) i często mam okazję "podglądać" adeptów "w akcji".
Na przykład jak karmią łabędzie w rzece, czy stawku ;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko, że nauka w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie odbywa się w ramach służby.To chyba zrozumiałe, słuchacze mają dostęp do tajemnic. Może się tak zdarzyć i zdarza się, że ktoś nie zda, to wtedy wraca do macierzystej jednostki.Po ukończeniu szkoły policjant legitymuje się wykształceniem wyższym zawodowym. Jeżeli chodzi o kursy: podstawowy, specjalistyczny itp, to są to szkolenia tzw, wewnątrz resortowe, które na rynku pracy nie są wykorzystywane. Jedynie nie ukończenie kursu podstawowego kończy się wydaleniem ze służby - obligatoryjnym... Proszę doprecyzować pytanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to z drugiej strony weźmy temat. Czy istnieją niezatrudnieni absolwenci szkół policyjnych?
To da jasną odpowiedź, czy liczba absolwentów nie jest zmienną "manipulacyjną" "pod wynik" w trakcie nauki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, skoro Pan tak twierdzi:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.