Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15517 miejsce

Zawód student. Wczoraj i dziś

Jeśli uważasz, że obecnie studiowanie jest wymagające, a zdobycie dyplomu trudne, to i tak powinieneś się cieszyć, że nie żyłeś kilka wieków temu, gdy za bycie Żydem lub bogaczem mogłeś zostać poważnie poturbowany w bocznej uliczce.

 / Fot. hackNY.org/CC-BY-SA 2.0Współczesny student najczęściej kojarzony jest w sposób maksymalnie skrajny: albo wiecznie pochylony nad książkami i wbijający sobie do głowy setki dziwnych formuł i definicji, albo wręcz przeciwnie, jako obraz pijackiej nędzy, skoncentrowany bardziej na imprezach i zabawie, niż egzaminach i nauce.

Czy jednak takie postrzeganie żaków różni się od tego, które cechowało XV-wiecznych Polaków? W tamtym czasie Rzeczpospolita mogła się co prawda pochwalić zaledwie jedną uczelnią (ale za to jaką!), co jednak nie oznacza, że życie studencie w całym kraju przebiegało o wiele spokojniej i nie odbijało się na reputacji całego studenckiego środowiska.

Dzisiejszego studenta z pewnością ucieszy fakt, że wszystkie (albo większość – w zależności od kierunku) wykłady i ćwiczenia prowadzone są w rodzimym języku. Kilkaset lat temu byłoby to jednak nie do pomyślenia: na Akademii Krakowskiej niepodzielnie królowała łacina, która była językiem obowiązkowym na uczelni. Co ciekawe, do rozmowy po łacinie zachęcano - a niekiedy i zmuszano - także poza uczelnią. Łacina pełniła wtedy funkcję języka uniwersalnego, jaką dzisiaj odgrywa angielski, dlatego porozumiewano się za jej pomocą ze studentami przybywającym do Polski na studia z sąsiednich krajów. Jak podaje J. Ptaśnik, w XV wieku liczba zagranicznych żaków oscylowała wokół 44% wszystkich studentów!

Zupełnie inaczej niż obecnie wyglądała wtedy sprawa zakwaterowania studentów. Obecnie, jeśli studiuje się poza rodzinnym miastem, zazwyczaj można wybierać między akademikami lub wynajmowanymi mieszkaniami. Wcześniej takiej możliwości długo nie było. Chociaż jeszcze w I połowie XV wieku studenci mieszkali w spokoju w domach prywatnych, to z czasem (a dokładnie od uchwały miejskiej z 1468 roku) byli lokowani w specjalnych bursach, których warunki dalekie były od idealnych. Odstępstwa od tej zasady w pewnych okolicznościach dopuszczalne były tylko w przypadku studentów ze szlacheckich rodzin oraz naturalnie studentów pochodzących z Krakowa. Dzięki ulokowaniu młodzieży w bursach, władze uczelni mogły kontrolować jej zachowania, narzucać własne regulaminy i zapobiegać ewentualnym buntom lub przejawom przestępczości.

Jeszcze inną kwestią był status materialny poszczególnych studentów. Obecnie różnice te nie są aż tak widoczne, a liczne zapomogi, stypendia socjalne czy inna pomoc materialna ze strony uczelni jeszcze bardziej je niweluje. W przeszłości ogromna część studentów była tak biedna, że musiała posuwać się do żebractwa. Nie istniały programy stypendialne dla najuboższych – jedyną nagrodą, na jaką mogli liczyć żacy, było awansowanie do roli asystenta któregoś z profesorów, który brał wtedy studenta „pod opiekę”, co często wiązało się z poprawą statusu materialnego żaka. Brak pieniędzy na podstawowe potrzeby sprawiał, że co mniej moralni studenci nie wahali się przed wyłudzaniem pieniędzy a nawet ich kradzieżą. Niektórzy ze starszych roczników korzystając z już zdobytej wiedzy udzielali się nawet w kształconym zawodzie – udzielali odpustów, porad prawnych, zajmowali się leczeniem.

Chęć niwelowania różnic materialnych wśród poszczególnych studentów był przyczyną wprowadzenia nakazu noszenia jednolitego stroju (szlacheckiego, kleryckiego). Składał się on z koszuli, spodni, czerwonego lub czarnego kaftana bez wcięć i ozdób, na który zarzucana była jednokolorowa tunika na wzór sutanny (stąd nazwa stroju – klerycki). Zakaz ten był jednak często łamany, nawet jeśli groziło to sporymi karami, żacy bowiem nie mogli sobie odmówić noszenia strojów zgodnych z aktualną modą lub tworzonych na wzór żołnierski. Noszenie stroju pozaregulaminowego skutkowało najczęściej niewpuszczeniem takiego studenta do bursy, na wykłady a nawet... listem do rodziców, stosowanym szczególnie w przypadku pierwszorocznych studentów, zależnych finansowo od swoich opiekunów.

Tak jak teraz modne jest noszenie ze sobą elektronicznych cudów techniki w postaci tabletów, smartfonów czy laptopów, tak w XV wieku podobną funkcję pełniła broń. Choć jej noszenie i używanie było absolutnie zabronione – w obawie przed rozruchami – nie przeszkadzało to studentom w chwaleniu się posiadanymi egzemplarzami mieczy, łuków, noży a nawet wielkich włóczni. Na porządku dziennym były pokazowe pojedynki studentów poza terenem uniwersytetu. Pod koniec XVI wieku ruch studencki był tak silny i pewny poparcia, że korzystając z wyćwiczonych we władaniu bronią adeptów Akademii dwukrotnie zaatakował krakowski ratusz. Znane są też przypadki innych rozruchów w mieście, napadów na zbory protestanckie czy niechlubne napaści na studentów innej narodowości lub wyznania.

Prócz rozrób w mieście studenci mieli na szczęście i inne rozrywki, chociaż nadal dalekie od spokojnej nauki i pochłaniania wiedzy. Jedną z ulubionych była gra w kości i karty, często połączona z alkoholowym pijaństwem. Teoretyczny zakaz sprowadzania do burs kobiet był zakazem najczęściej pozostawionym tylko na papierze. Jako formę rozrywki traktowano też walkę o... jedzenie, którego w bursach często brakowało i o którego przydział toczono niekiedy specjalne zawody.

Studenckie zwyczaje w minionych wieków mogą wydawać się zarówno absurdalne, jak i budzić spore zgorszenie. W ówczesnych czasach były jednak czymś naturalnym i oczywistym, tak jak współczesne tradycje na rodzimych uniwersytetach. Pytaniem otwartym pozostaje jedynie to, ile z tych XV-wiecznych tradycji jest kultywowanych do dzisiaj – w mniejszym lub większym stopniu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.