Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24259 miejsce

Zawód tatuator. Wywiad z Tomaszem Bujaczem

Tatuaże zawsze budziły spore zainteresowanie obserwatorów. Tomasz Bujacz, utalentowany wrocławski tatuator, zaprasza nas do swojego studia gdzie przybliży tajniki swojego zawodu.

Tatuator- Artysta, który dba o warsztat, jest pracowity i nie marnuje szczęścia które przyniósł los. / Fot. Karolina KosowiczNa szczęście tatuaże powoli przestają być wiązane i utożsamiane ze środowiskiem przestępczym i marginesem społecznym. Niemniej jednak, zawsze budzą zainteresowanie i uwagę obserwatorów. Czy bardzo bolało? Czy to zostanie Ci na zawsze? Czy jest prawdziwy? To pytania, które na pewno usłyszał, niejednokrotnie każdy właściciel tatuaży. Na te i na wiele innych pytań w swojej karierze zawodowej musiał odpowiedzieć Tomasz Bujacz, utalentowany wrocławski tatuator i właściciel studia Cleanfun. Tomasz zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań i przybliżyć nam swoją pracę.

Dariusz Michorczyk: Dlaczego postanowiłeś zostać tatuatorem? Czy wybór właśnie tego zawodu wynikał z pasji i fascynacji tą sztuką czy to raczej kwestia przypadku?
Tomasz Bujacz: Najpierw było to tylko zaciekawienie, potem wycinki z gazet na ścianie, potem pierwsza maszynka, bo czemu nie skoro potrafię rysować? Stało się to więc moim hobby, a potem okazało się, że przynosi większe dochody niż praca, więc wybór sam się nasuwał...Tomasz Bujacz / Fot. Karolina Kosowicz

D.M: Od pewnego czasu prowadzisz swoje własne studio, jak wyglądały Twoje początki w tym zawodzie i czy droga, którą obrałeś była trudna?
T.B: Nie była trudna, bo bardzo lubię to robić. Zaczynałem od tatuowania kolegów, którzy wcześniej mieli jedynie styczność z samoróbkami. Gdy dowiedzieli się, że mam prawdziwą maszynkę, bez problemu oddawali mi swoją skórę. Tak nauczyłem się tatuować proste wzory. Potem miałem trochę szczęścia. Gdy byłem w Amsterdamie i pracowałem na budowie, często przechodziłem koło studia tatuażu, które wydawało mi się najwspanialsze na świecie gdyż było w centrum miasta! W końcu miałem dość budowy i najpierw rzuciłem pracę, a następnego dnia poszedłem do tego studia z paroma zdjęciami prac. Okazało się, że potrzebują kogoś od zaraz... Już po roku umiałem więcej niż koledzy pracujący tam od dawna...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Prześledziłam komentarze pod artykułem.. i..
Zgadzam się z p. Lesławem Adamczykiem –ciekawe (+ dla pana za zachowanie zdrowego umysłu),
czytając dalej wręcz -zdumiewające.. jeśli nie zatrważające! naprawdę tak niewiele potrzeba by być ‘nietypową’ ??

pozdrawiam,
podpisano: z pewnością nietypowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak drogi Arystotelesie :p, choć sam zawsze przed ceremonią zapominam wziąć głupiego ibupromu ;], co nie zmienia faktu że mile wspominam mój pierwszy tattoo który robiłem na mega kacu swoim i diabła wcielonego ;] bo dzień wcześniej piliśmy razem

Komentarz został ukrytyrozwiń

ostatnio znajomy opowiadał mi o pewnym tatuatorze bodajże Japończyk z pochodzenia, tatuaż średniej wielkości a bólu zero.. Znajomy twierdził, że artysta był tak subtelny w swej pracy ,że zupełnie nic nie czuł, magik! Albo magiczne zniewalacze umysłu ,albo prawda pośrodku :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja preferuję raczej duże tattoo, ale całkowicie obojętne jest mi to co maja inni, potrafię przyznać że ktoś ma np. obłędny tatuaż jednocześnie sam nigdy nie zrobiłbym sobie takiego. Cały ból, bo nie da się ukryć, że czasami naprawdę nieźle boli wpisuję się w całą ceremonie robienia sobie upragnionego tattoo i tylko dodatkowo upiększa tą chwilę ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

a już myślałem żeś nietypowa kobieta ! Dobrą metodą w takich sytuacjach jest po prostu zemdleć a diabeł wcielony skończy co ma zrobić bez obecności samej zainteresowanej ;]. A tak naprawdę to nie widać tam igieł więc warto spróbować

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na tatuaż często jest stanowczo za wcześnie , ale chyba nigdy za późno! Tatuaż parę grubych stówek, miny członów rodziny na widok malunku- bezcenne ! ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam żadnego tatuażu, bo jestem za "młody" ale na ramieniu chętnie bym wytatuował grupę krwi, bo czasami zapominam nałożyć na szyję identyfikator, z grupą, adresem i numerem kontaktowym. Tatuaż z grupą starczy, jak zapomnę blaszkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wiedziałem ,że Ty z tych ...:P !! pochwal się lepiej jaki masz tattoo ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

może dlatego, że przyprawiasz mu rogi ;p;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

heh, jakich znowu diabłach ;p?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.