Facebook Google+ Twitter

Zawód: trendsetter - lansuj markę za pieniądze

W momencie, kiedy reklama telewizyjna i billboardy nie są już tak efektywne jak kiedyś, producenci stawiają na coś zupełnie nowego. Mowa o trendsetterach - żywych reklamach.

Fot. www.sxc.hu / Fot.
Świat pędzi do przodu, a z nim rozwija się także ogólnie pojęty marketing. Reklama jest w cenie, z czego zdają sobie sprawę ludzie zajmujący się promowaniem produktów. Minęły czasy, kiedy do kupna namawiały nas jedynie billboardy, ulotki, reklamy telewizyjne. Producenci muszą szukać nowych metod dotarcia do potencjalnego klienta.
Tradycyjne formy reklamy opatrzyły się większości odbiorców. Według badań OBOP, w 1996 roku dla 48 proc. Polaków reklama telewizyjna była atrakcyjną formą przekazu, dla 46 proc. zabawą. W miarę rozwoju społeczeństwa konsumenckiego zmieniło się nasze spojrzenie na ten temat. Rok później reklama telewizyjna drażniła aż 74 proc. rodaków, a bawiła tylko 24 proc. Warto również zauważyć, że w 1996 roku aż 80 proc. z nas przyznawało się do kupowania reklamowanych produktów, w następnym roku było to tylko 25 proc. W 2003 roku 87 proc. Polaków narzekało na uciążliwe spoty telewizyjne. Za statystykami stoją fakty. Podobnie sytuacja wygląda na całym świecie. Dlatego zaczęto szukać innych środków perswazji. I tak narodził się zawód trendsettera - żywej reklamy.

Fot. www.sxc.hu / Fot. Kim tak właściwie jest obco brzmiący "trendsetter"? To najczęściej osoba młoda, atrakcyjna. Dusza towarzystwa, pełna wiary we własne siły. Głównym atutem jest przebojowość i wyczucie smaku. Wartością jest tutaj własne ciało. Zadaniem trendsettera jest promowanie konkretnej marki. Najczęściej firma ubiera go w modne, atrakcyjne i przede wszystkim drogie ubrania, wyposaża w najnowszy model telefonu komórkowego, czasami również samochód. Pracownik nie może się jednak zdradzić. Cała sztuka polega na tym, aby inni ludzie nie zorientowali się o co tak naprawdę chodzi. Taka forma reklamy wymaga wyczucia. Trendsetter promuje w towarzystwie samego siebie, tak aby "ofiara" myślała o nim jak najlepiej. Konsument ma zobaczyć, jak dobrze być świetnie ubranym, stylowym człowiekiem. Podświadomie porównujemy się z nim, najczęściej chcielibyśmy wyglądać i zachowywać się tak jak on. Kiedy już wybierzemy się na zakupy, mimowolnie skojarzymy konkretne marki z konkretną osobą i najczęściej wybierzemy właśnie je. Miłe skojarzenia oraz chęć bycia kimś "lepszym" robią swoje.

Sprawa nie ogranicza się tylko do odzieży oraz sprzętu elektronicznego. Równie dobrze trendsetter potrafi wypromować markę piwa, napoju, a nawet słodyczy. Skoro ktoś tak "fajny" pije akurat "to" piwo i przegryza je właśnie "tym" batonem, to czemu nie ja? Wielu konsumentów wybierze właśnie ten produkt.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

A tak namarginesie.. to komentarze w stylu : będę ostrożna , są dość śmieszne... trendsetterem moż ebyć Twoja koleżanka, znajomy, może być dziewczyna, którą widzisz na ulicy i ma fajną torbę... a przy okazji nowy model telefonu... patrzysz... budujesz sobie jej obraz w głowie... i ona staje się ponieąd, chwilową, grupą odniesienia dla Ciebie. i myk. jesteś w sieci. I nie ma na co uważać. Jest to tak " nie wprost" powiedziane, że nie da się tutaj fikcji odróżnić od prawdy... czy te sweter ona miała swój? czy może od czołowego producenta odzieży? Czy nowy telefon był jej? czy dostała go do promowania?

pytania bez odpowiedzi.. są firmy, które trensettingiem zajmują się na codzien : np. steetcom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patryk.. chciałabym się z Tobą skontaktować. Piszę pracę magisterską o trendsetterach i ciekawią mnie informacje, które posiadasz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ok, niezły artykuł, dziękuję. Jedną rzecz chcę dopowiedzieć - zawód trendsettera to zawód jak każdy inny - zwłaszcza w obecnych czasach, czyli w dobie powszechnego, mimowolnego zanurzenia nas wszystkich w kulturze popularnej. Oceny moralne w stosunku do jakiegokolwiek zawodu są dość chybione, warto byłoby się zastanowić natomiast, czy trendsetterzy stanowią rzeczywiście tak wielkie zagrożenie - przecież nikt nie zmusza nikogo do naśladowania. Owszem, metody, które stosuje fachowiec w tym zawodzie, mogą pozostawiać wiele do życzenia, ale jeśli zweryfikuję wartość konkretnej marki, potrafię ocenić, czy chcę dalej korzystać z jej produktów. Trendsetter ma za zadanie rozpowszechnienie marki wśród konsumentów, ale to konsument podejmuje ostateczną decyzję o zakupie.
I jeszcze jedna sprawa - do obowiązków trendsetterów należy także rozpoznanie oczekiwań aktualnych i potencjalnych klientów po to, by przystosować produkt do określonej grupy ludzi [ergo: by jak największa grupa go nabyła, co nie jest zakazane, a w dobie kapitalizmu wręcz pożądane]. To jest po prostu kolejna strategia marketingowa - a tych w kategoriach etycznych nie zwykło się oceniać. Może szkoda, bo każdy z nas w jakimś stopniu ulega wpływom, ale chyba nie ma co dramatyzować :) Wiadomo, jaki jest główny cel reklamy - i tak trzeba podejść również do trendsetterów - jako nowoczesnej formy reklamy. Szkoda tylko, że wpływa to na nasze podejście do drugiego człowieka i zwiększa nieufność w stosunku do innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inna sprawa, że ten zawód nigdy by nie powstał, gdyby ludzie nie wierzyli, że mogą określać się np. przez markę noszonych ubrań czy pitego piwa. A wiele osób tak właśnie siebie odbiera. Stracą możliwość kupowania rzeczy, którymi się określali, a staną się nikim. Z drugiej jednak strony taki sposób patrzenia na siebie może wynikać z ciągłego nasiąkania reklamami... I już mamy błędne koło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za ciekawy artykuł.
Niestety zaczynamy żyć w świecie, w którym coraz mniej wiadomo, kiedy ma się do czynienia z prawdziwym człowiekiem, a kiedy nie. To w zasadzie taki nowy rodzaj akwizytora. Można też dostrzec podobieństwa do ludzi zatrudnianych przez rodzaj serwisów randkowych do wkręcania ofiar w sms-y.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najgorsze i najczarniejsze w tym wszystkim jest to, że poznam kogoś interesującego, potencjalnego przyjaciela, a okaże się że zwyczajnie będę wkręcany. I to nieświadomie. Niepodoba mi się taki sposób reklamy! Plus za artykuł. Może i było o tym wcześniej ale ja na to nie trafiłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krótko pisząc - gdyby polskie prawo było tak restrykcyjne jak Redakcja, to paparazzi byliby zdelegalizowani (przynajmniej w sferze upowszechniania zdjęć) w Polsce jako przestępcy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.02.2007 10:47

Mirnal- nie słyszałem o zawodzie żywego modela. Przynajmnie na sklepowych wystawach. Kolejny plus za ciekawostkę. Co do trendsetterów: jest coś w tym, co pisze Asen. Są oni narzędziem korporacji do infiltracji ludzi uprawiających tzw city style. Tradycyjne reklamy nie oddziałują na nas w sposób tak bespśredni i tak perfidny. A co do paparazzi: gwiazdy często się godzą na to co robią paparazzi. Bo doskonale wiedzą,że bez paparazzi i brukowców większość z nich by nie istniała. To jest kolejny element kultury "idiotów dla idiotów". Nagradza sie splendorem kogoś za to z kim sypia, kiedy i ile pije, kto w rodzinie zachorował. Paparazzi tworzy świat ludzi znanych z tego,że są znani.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie - każdy może robić zdjęcia komu chce, choć nie zawsze jest to etyczne. Przestępstwo dopiero powstaje w momencie nawet nie zakupu tego zdjęcia, ale dopiero po wydrukowaniu w gazecie i puszczeniu na rynek.
A przy okazji - w jaki sposób są wypłacane pieniądze? Co na to USkarbowy? Umowa o dzieło? Przecież można na tym etapie wdrożyć postępowanie.
Czy aktor widząc, że p. robi mu zdjęcia może uprzedzić wydruk i zgłosić ndo prokuratury? Pewnie w paru przypadkach może on chce, aby się ukazało i robi szum, aby bylo głośno i odszkodowanie wyższe?
To samo ze zdjęciem zabitego dziennikarza polskiego w Iraku. Zrobienie zdjęcia to byl dokument (choćby policyjny), ale dopiero zamieszczenie w gazecie wszczęło awanturę. Ale kto zgłębi jego myśli?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co powiedzieć o paparazzich? Przecież to prawie przestępcy, zaś wydawcy gazet to na pewnoprzestępcy, jeśli zamieszczają zdjęcia bez zezwolenia (czyli ok. 95%). I co? Nico! Tylko, że t. oddziałują na parę osób na sto, zaś p. na parę na 100 tysięcy i dltaego nikt z nas na p. sie nie oburza. Mam nadzieję, że W24 nie będzie zamieszczać zdjęć uzyskanych nieetycznie od p.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.