Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23013 miejsce

Zawód z zawodami i ich klasyfikacją?

Kilku utytułowanych uczonych poczuło się dotkniętych zawartością oficjalnej ministerialnej klasyfikacji zawodów i specjalności i wysłało w dniu 2 marca list otwarty do Pani Minister.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/87/Flammarion.jpg / Fot. WIKIMEDIAList podpisało około pięć tysięcy obywateli naszego kraju, równie zbulwersowanych jak uczeni. Cała akcja prowadzona była w internecie, a jej szczegóły można znaleźć na stronie www.cft.edu.pl/protest. Autorzy listu uznali za „skandaliczne umieszczenie na tej liście szeregu profesji nie mających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”.

Zawód


Na początku warto przyjrzeć się definicji (źródło Wikipedia). Zawód - zbiór zadań (zespół czynności) wyodrębnionych w wyniku społecznego podziału pracy, będących świadczeniami na rzecz innych osób, wykonywanych stale lub z niewielkimi zmianami przez poszczególne osoby i wymagających odpowiednich kwalifikacji (wiedzy i umiejętności), zdobytych w wyniku kształcenia lub praktyki. Wykonywanie zawodu stanowi źródło dochodów.

Które to zawody tak bardzo poruszyły naszych uczonych? Otóż, szczególnie nie przypadły im do gustu: astrolog, wróżbita, bioenergoterapeuta, refleksolog i radiesteta. Tymczasem, oficjalna lista zawodów dostępna na stronie www.praca.gov.pl pełna jest różnych dziwnie brzmiących nazw, w tym innych profesji zdecydowanie nie kojarzących się z wiekiem XXI. Autorzy listu przeszli obojętnie obok: wozaka-zrywkarza, zakonnika, domokrążcy, czyściciela butów, dorożkarza, kościelnego czy też mygłowacza i eguterzysty. A przecież już czterdzieści kilka lat temu człowiek poleciał w kosmos, okiełznał atom, a teraz
potrafi lepiej przepowiadać pogodę i leczyć ludzi. Niektórzy uważają, że nie wypada więc, byśmy pracowali w otoczeniu tak banalnie brzmiących i staroświeckich zawodów.

Polityk


Wielkie zdziwienie budzi we mnie fakt, że uczeni równocześnie nie zaprotestowali przeciwko zawodom o nazwach „polityk” lub „parlamentarzysta”. Przecież większość z nich zawiera w sobie fach astrologa, wróżbity, domokrążcy i jasno lub czarnowidza, razem wziętych. I to często w skali makro. Czy zwykłemu obywatelowi przeszkadza istnienie tak egzotycznych zawodów? Raczej nie. Pięć tysięcy podpisów pod listem, uwzględniając krewnych i znajomych króliczka to kropla w morzu, zaiste szczegół. Uważam, że najbardziej ostro na wszelkie niekonwencjonalne metody podejścia do życia, zdrowia i wiedzy podchodzą właśnie utytułowani uczeni. Tak, jakby nie pamiętali o słynnej maksymie Sokratesa, powtarzanej przez kolejne pokolenia „Scio me nihil sire” „Wiem, że nic nie wiem”. Wiedza ludzka jest ułomna i wciąż niepełna. Szkoda, że ci najbardziej utytułowani starają się metodami administracyjnymi zwalczać myślących inaczej, zamiast podjąć współpracę np. z bioenergoterapeutami.. Nie korzystam z usług astrologa i wróżbity, ale w moim najbliższym otoczeniu doświadczono zbawiennej terapii bioenergoterapeuty i wierzę, że niekonwencjonalne metody mogą pomóc. Przynajmniej warto spróbować.

Precz z nakazami !


Jeżeli istnieje społeczne zapotrzebowanie na określone usługi, świadczone przez przedstawicieli nawet najbardziej dziwacznie i staroświecko brzmiących zawodów to trzeba ten stan rzeczy uszanować. Bardziej wrażliwi uczeni powinni więc przyjąć do wiadomości, że traktowanie społeczeństwa jak stada baranów nie przystaje do XXI wieku i naszej obecności w nowoczesnej Europie. Nawet najlepszy przepis prawny nie czyni ludzi mądrzejszymi, lecz ich własna wiedza, poparta odpowiednim doświadczeniem. Człowiek powinien mieć wolną wolę w zakresie wyboru. Jeżeli chce chodzić do astrologa czy wróżki to niech chodzi, nawet jeżeli wywołuje to wściekłość autorów listu do Pani Minister. Na tym, miedzy innymi polega demokracja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

2+2=5 jest tak oczywiste, ze nie musi byc wpisane do konstytucji ;-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2009 02:23

Jakiekolwiek sankcjonowanie czyjejś pracy, przy istnieniu zapotrzebowania na nią, obojętnie czy to w formie koncesji, podatku dochodowego, zus-u, zezwoleń, pozwoleń czy też innych tego typu wynalazków jest możliwe jedynie w państwie bandyckim (czytaj demokracji) w jakim zresztą żyjemy.

Drogi Autorze prawo do chodzenia do dowolnego wytwórcy czy usługodawcy świadczącego nawet najbardziej dziwne usługi czy produkującego najwymyślniejsze dziwolągi nie ma nic wspólnego z demokracją a wręcz jest jej przeciwieństwem gdyż demokracja jest systemem totalitarnym w którym głupia większość (nic dziwnego) narzuca wszystkim (w tym mądrej mniejszości) swoją niczym nie poskromioną wolę. Czego najlepszym przykładem jest możliwość przy posiadaniu odpowiedniej większości możliwość wpisania do konstytucji że 2+2=5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A nie występują przeciwko bezrobotnym wpisywanym w rubryce "zawód wykonywany".
Widać bezrobotny może być, "robotna" wróżka już nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.