Facebook Google+ Twitter

Zawstydzająca lekcja oświaty

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-07-02 08:38

Konkurs na kuratora oświaty w Łodzi miał wyłonić najlepszą osobę, która będzie sprawowała nadzór nad wychowaniem i edukacją młodzieży. Okazał się zawstydzającą lekcją walki o wpływy polityczne i ciepłą posadkę za 6 tys. zł miesięcznie.

Czworo kandydatów na kuratora będzie tłumaczyć się przed prokuratorem z podejrzeń o plagiat. Honor domu może uda się obronić, o ile wojewoda Helena Pietraszkiewicz powoła na kuratora Beatę Florek (na zdjęciu), która zwyciężyła, pokonując 11 kontrkandydatów.


kuratoriumSzyK411111.jpg 

Kurator oświaty od zawsze był politycznym stanowiskiem. Nikt nie mówi o tym oficjalnie, bo wszyscy wiedzą, że śnieg jest biały. Kiedy w wyborach zwyciężała nowa opcja, zmieniał się wojewoda, zaraz po nim kurator, a dopiero w dalszej kolejności szefowie innych rządowych agend.

Tajemnicą poliszynela jest, że w tej kadencji swojego kuratora chciał mieć i LPR, i PiS, ale do peletonu dołączyli też związkowcy. Pierwsi stawiali na Teresę Łęcką, dyrektor SP nr 164 w Łodzi. Łęcka, choć do Ligi nie należy, jest znajomą Mirosława Orzechowskiego, wiceministra edukacji i kandydata na prezydenta Łodzi. Pisała też do redagowanego przez niego "Aspektu Polskiego". W rozmowie z "DŁ" ważyła każde słowo, a kiedy reporter poprosił, żeby potwierdziła, że ma na imię Teresa, dyrektor Łęcka... odmówiła. Kandydatem PiS był Edward Chudzik. Niewiele o nim wiadomo poza tym, że jest członkiem rządzącej partii i pracuje jako wizytator w łódzkim Kuratorium Oświaty. Jak sam mówi, nie wyróżnia się swoją pracą wśród kolegów.

Żeby sprawa nie była taka prosta, związkowcy z "Solidarności" mieli swoją trójkę kandydatów: byłego kuratora Leszka Surosza, Cezariusza Mostowskiego, związkowca popieranego przez PiS z Pajęczna oraz Annę Zbidi, działaczkę związkową, członkinię PiS i siostrę posłanki Małgorzaty Bartyzel. Podczas obrad komisji wyniknął z tego wszystkiego totalny galimatias. Którykolwiek kandydat by wygrał, wzbudziłby niezadowolenie pozostałych frakcji.

Rządowi koalicjanci i związkowcy nie potrafili się dogadać. A gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Wygrała więc kandydatka bezpartyjna, ale za to z silnym zapleczem związkowym. Popierają ją koledzy ze Związku Zawodowego Pracowników, którym Powierzono Stanowisko Kierownicze w Oświacie. To z kolei bardzo nie podoba się szeregowym działaczom związkowym z oświaty.

Wojewoda Helena Pietraszkiewicz, do której należy decyzja o powołaniu nowego kuratora, zachowuje twarz pokerzysty. W kuluarach urzędu mówi się, że gra na czas i czeka na instrukcje od partyjnych kolegów z PiS. Oficjalnie kazała prawnikom sprawdzić, czy podczas konkursu nie złamano regulaminu, a co za tym idzie, czy można uznać go za ważny.

Tymczasem Roman Giertych nie zamierza zasypiać gruszek w popiele. Po kilku dniach milczenia, wczoraj niespodziewanie oświadczył, że nie widzi przeciwwskazań, żeby Beata Florek została łódzkim kuratorem oświaty. Wezwał też wojewodę Pietraszkiewicz, żeby przesłała mu wreszcie swoją decyzję w sprawie konkursu.

 
Więcej na ten temat
czytaj w "Dzienniku Łódzkim"

www.dziennik.lodz.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.