
"Nie ma miłości bez zazdrości..."
Akcja spektaklu
"Zazdrość" rozgrywa się na górnych piętrach eleganckiego apartamentowca, w jakiejś bogatej dzielnicy w USA lub w którymś z krajów UE. Wśród anonimowego tłumu mieszkają dwie kobiety. Pierwsza to 55-letnia
Helen (
Joanna Żółkowska), mężatka, znana i ceniona prawniczka. Tuż po czterdziestce jest samotna
Yana(
Katarzyna Badura), wzięty architekt.
Każda z nich jest inna, lecz coś je łączy. To miłość do tego samego mężczyzny.
Helen, gdy dowiedziała się o zdradzie swojego męża, najpierw pomyślała, że zaszła jakaś pomyłka. Nie... to niemożliwe. Przecież byli jednością i łączyła ich prawdziwa miłość. Dlaczego miałby ją zdradzić i to po tylu wspólnie przeżytych latach? Długo nie mogła uwierzyć w to, co właśnie przeczytała, lecz list zawierał szczegóły, których nie mogła podważyć. Te daty, godziny jego nieobecności, kiedy powinni być razem. I do tego zaszyfrowane notatki w jego terminarzu - to wszystko pasowało jak ulał. Poczuła się zraniona, oszukana i ... zazdrosna. Bo gdy się kocha, to się pragnie, by była to miłość odwzajemniona i trwała wiecznie. A tu ten niewierny mąż poświęca swój czas i uwagę innej. To jej pomaga robić zakupy, to z nią rozmawia, a dzień kończy w jej łóżku, uprawiając seks.
Wiele kobiet w tym momencie by się załamało. Jednak ona nie wpada w depresję, lecz próbuje zmierzyć się z rywalką, nie tracąc przy tym godności. Wie, że szczęściu trzeba pomagać i mieć nadzieję, że w końcu jej los się odmieni. Wierzy w to, bo tak naprawdę nic innego jej nie pozostało. Młodsza o piętnaście lat kochanka jest bowiem przeciwniczką wysokiej klasy. Odpowiada więc na list rywalki. I tak zaczyna się wymiana korespondencji, podczas której pada wiele słów pełnych nienawiści, skargi i żalu.
Pozostawiona żona dowiaduje się z listów, jak się jej mężowi i jego kochance układa. By mieć pełny obraz ich związku korzysta z przesłanego przez rywalkę klucza i podgląda ich miłosne umizgi. Z czasem zauważa pewne zmiany. Yana coraz częściej jest w domu sama, a on znika za drzwiami kilkanaście pięter niżej. Podobno uprawia tam jogę...ze studentką.