Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Zbigniew Cybulski. 42. rocznica śmierci

Pozycja materiału w rankingach:

46857 miejsce

Dział: Kultura

Ocena: 5pkt

Oceń:

Zbigniew Cybulski. 42. rocznica śmierci


Mija 42. rocznica śmierci Zbigniewa Cybulskiego. 8 stycznia 1967 roku zginął pod kołami pociągu na wrocławskim peronie. Uważany jest za jednego z najpopularniejszych aktorów w powojennej historii polskiego kina.

http://wyborcza.pl/1,75475,6133630,O_Zbyszku_Cybulskim_w_42__rocznice_smierci.html

Zobacz także:

Ewa Krzysiak ONline profil autora

Autor: Ewa Krzysiak

Napisz do autora

Artykuły (1011) Galerie (241) Średnia ocen (4.41)

Miejscowość: cały kraj | Kraj: Polska

O mnie: Piszę, czytam, obserwuję.Recenzuję książki i spektakle teatralne, przeprowadzam wywiady. Interesuje mnie człowiek,otaczający świat i mnóstwo innych spraw.Jestem w centrum interesujących wydarzeń. ewakrzysiak@interia.pl

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Ewa Krzysiak 18.01.2009 22:33

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 25

Heheee.. Ewo..nic już nie powiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 09.01.2009 13:48

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 20

+))) Bardzo ważna data. Dziękuję za przypomnienie!

Daniel Olbrychski w następujących słowach wspomina spotkanie ze Zbyszkiem, do jakiego miało dojść 15 stycznia 1967 roku: „Zbliża się piąta po południu. Przypominam sobie, że właśnie teraz mieliśmy się spotkać. Wracam z treningu, w mieszkaniu zapalam wszystkie światła, żebym nie był sam. Idę do łazienki wziąć prysznic. Dokładnie o piątej przez szum lecącej wody słyszę: – Cześć, starenia, to ja. Jak to, ja zawsze dotrzymuję słowa... Głos Zbyszka! Na pewno! Dochodzi z pokoju, pięć metrów od łazienki. Drżącymi rękami zakręcam kran. W ciągu tej jednej sekundy przeżyłem coś, o czym rzeczywiście nie śniło się filozofom. Pamiętam, że nie czułem nawet cienia strachu, raczej rodzaj szczęścia, zwłaszcza że Zbyszek wciąż mówił bardzo spokojnie: – No, stary, jak mogłeś wątpić, że dotrzymam słowa. Spotkajmy się teraz, zaraz, to wszystko ci opowiem... Zdaje się, że powiedziałem: – Już, już, tylko się ubiorę. Bo jednak nie wypada wychodzić do zmarłego kolegi bez ubrania. Ubieram się, on nadal mówi, patrzę w lustro, widzę swoją twarz, nie, nie boję się, zastanawiam się tylko, jak Zbyszek będzie wyglądał: czy będzie pusto i tylko sam głos, czy jakaś poświata, czy będzie przede mną stał tygodniowy nieboszczyk. Pomyślałem, że przecież nie przyszedł mnie straszyć. Byłem przekonany, iż pojawi się jak zwykle: uśmiechnięty, z papierosem w zębach...” Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.