Facebook Google+ Twitter

Zbigniew Herbert, czyli jak być czytanym za granicą

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-03-11 10:41

Listę 10 najważniejszych polskich książek według Johna Hopkina otwierają „Wiersze zebrane” Zbigniewa Herberta. Dlaczego nie Miłosz, nie Szymborska opromienieni sławą nagrody Nobla, a Herbert otwiera tę listę?

Hopkin argumentuje: „Herbert to najlepszy polski poeta i jeden z najwybitniejszych poetów XX w. na świecie”.
Co decyduje o tym, że poezja Zbigniewa Herberta jest przez czytelników obcojęzycznych tak wysoko oceniana? Wskazówkę wydaje się dawać sam poeta w wierszu „Rovigo” :

STACJA ROVIGO. Niejasne skojarzenia. Dramat Goethego
albo coś z Byrona. Przejeżdżałem przez Rovigo
n razy i właśnie po raz n-ty zrozumiałem
że w mojej geografii wewnętrznej jest to osobliwe
miejsce (...)


Poezja Herberta odwołuje się bowiem bardzo często do owej „geografii wewnętrznej” każdego czytelnika. Mapy, której siatkę dróg, traktów i przestrzeni tworzą kulturowe skojarzenia. W Herbertowskiej geografii wewnętrznej Rovigo to miejsce literackich skojarzeń, a nie miejsce z krwi i kości, w którym „ktoś wczoraj umarł, ktoś oszalał, albo beznadziejnie kaszle” - jak pisze poeta. Podobnie jest z poetyckim światem poety – jest jak Rovigo, osadzony w kulturze. Dzięki temu czytelnicy z rożnych krajów odnajdują się bezbłędnie w Herbertowskim świecie, gdzie góry Peloponezu sąsiadują z równinami Troi, Rzym Marka Aureliusza z Danią Hamleta, a Las Ardeński z rodzinnym domem. Bardzo ważną rolę w tych geograficzno - kulturowych podróżach odgrywa mitologia. Herbert podejmuje mitologiczne motywy z pietyzmem konserwatora, który spod warstwy kurzu i osadu wydobywa zapomniane piękno. Wykorzystuje siłę mitu, polegającą na tym, że mit przedstawia sytuacje, emocje i stany psychiki, które są powszechne i wciąż się powtarzają. Mimo upływu setek czy tysięcy lat zaskakują i skłaniają do refleksji. Tego typu zadumę można odnaleźć choćby w wersach :

Szli wąwozami byłych ulic
jak przez czerwone morze zgliszcz
a wiatr podnosił pył czerwony
wiernie malował zachód miasta


Mit zniszczonego miasta nagle staje się bardzo konkretny. Herbert przerzuca pomost między mitologią, a współczesnością. Troja może dla czytelnika być Warszawą, Dreznem, Sarajewem czy każdym innym, znanym mu, zniszczonym przez wojnę miastem. W „Nike która się waha” dostrzeżemy z kolei swoistą tragiczną rekonstrukcję mitu.

(...) młodzieniec niedługo zginie
właśnie szala z jego losem
gwałtownie opada
ku ziemi

Nike ma ogromną ochotę
podejść
pocałować go w czoło

ale boi się
że on który nie zaznał
słodyczy pieszczot
poznawszy ją
mógłby uciekać jak inni
w czasie tej bitwy
więc Nike waha się
i w końcu postanawia
pozostać w pozycji
której nauczyli ją rzeźbiarze
wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia


Bogini zwycięstwa została uchwycona w chwili słabości - współczucia i miłości. Zazwyczaj stanowcza, „z prawą ręką piękną jak rozkaz” wzrusza się losem młodego żołnierza, któremu pisane jest zginąć w walce za ojczyznę. W ten właśnie sposób, opierając się na akordach powszechnie znanych, poznanych przecież w szkole, komponuje poeta własną melodię. Tragizm śmierci poniesionej w walce przez młodych ludzi jest przecież ogólnie znany i przez to może spowszedniały. Jednak obraz surowej, rozkazującej Nike, która poddaje się wzruszeniu, przemawia do czytelnika w sposób dobitny i świeży. Przemawia oczywiście do wszystkich, którzy Nike i przedstawiające ją posągi znają.

Używanie symbolu, mitu i języka kultury sprawia, że Herbert jest zrozumiały bez względu na ojczysty język czytelnika. Herbert pisze w swoistym lingua franca. Jest to szczególnie widoczne we wszystkich wierszach, których kompozycja zawiera mitologiczne odniesienia. „Dedal i Ikar”, „Apollo i Marsjasz”, „Przypowieść o królu Midasie”, „Fragment wazy greckiej” to tylko kilka tytułów w których mitologiczne odniesienia służą jako swoiste exemplum do ponownego ukazania tragicznego brzemienia ludzkiego losu w nowym świetle.
Inny poetycki zabieg Herberta, to budowa kulturowego kontekstu po to, aby zadać potem proste, choć odwieczne pytanie, pozostające bez odpowiedzi – kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Tak jest np. w wierszu „Czarnofigurowe dzieło Eksekiesa”:

Dokąd płynie Dionizos przez morze czerwone jak wino
Ku jakim wyspom wędruje pod znakiem winorośli
Spity winem nic nie wie - więc my także nie wiemy
Dokąd płynie prądami z pnia bukowego łódź lotna


Tak jest i w wierszu o ojcu, który każdemu dziecku wydaje się być ogromny i wszechmocny niczym antyczny bóg, aby później podzielić los wielu innych, wcześniejszych i wrócić do właściwych rozmiarów:

Jego twarz groźna w chmurze nad wodami dzieciństwa
(tak rzadko trzymał w ręku moją ciepłą głowę)
podany do wierzenia win nie przebaczający
karczował bowiem lasy i prostował ścieżki
wysoko niósł latarnię gdy weszliśmy w noc
(...)
urodził się raz drugi drobny bardzo kruchy
o skórze przeźroczystej chrząstkach bardzo nikłych
pomniejszał swoje ciało abym mógł je przyjąć (...)


Odwołując się do wspólnoty ludzkich doświadczeń jak w „Kalendarzu Pana Cogito”, gdzie konkret upływu czasu jest zestawiony z ulotnością wspomnień o dawnej miłości, Herbert dotyka spraw uniwersalnych, znanych i doświadczanych przez wszystkich. Zresztą tak naprawdę tylko takie sprawy są dla poety ważne: ludzki los, przemijanie, kultura, wspólnota życiowych doświadczeń. Potwierdza to sam poeta pisząc w wierszu skierowanym do swojego tłumacza z Belgradu „Do Piotra Vujčica „:

słyszałem starca który recytował Homera
znałem ludzi wygnanych jak Dante
w teatrze widziałem wszystkie sztuki Szekspira
udało mi się
można powiedzieć w czepku urodzony
wytłumacz to innym
miałem wspaniałe życie
cierpiałem


O sukcesie poetyckiej recepcji Herberta za granicami decyduje z jednej strony uniwersalność tematyki, nawiązująca do wspólnego kulturowego dziedzictwa (mitologia, literatura, powszechność doświadczeń) a z drugiej poetyckie obrazowanie. Herbert jest bowiem poetą, którego język, polski język nie czyni hermetycznym. Piękne poetyckie frazy z jego wierszy jak choćby: „zamykam oczy, a z czoła spływają ławice obrazów”, „lasy płonęły - a oni na szyjach splatali ręce jak bukiety róż”, „(...) już nad głową wznosi się srebrne larum gwiazd” przetłumaczone na inne języki są równie nośne. Herbert nie jest poetą jednego języka. Siła jego poetyckiego obrazu nie zależy od rytmu, gry dźwięków, tak często ginących w tłumaczeniach. Przypomnijmy dla przykładu początek wiersza Czechowicza „O świerszczach”:

paście się paście w chrzęście połonin
włóczęgi świerszcze śpiewacze


i od razu problem stanie się jasny. Język jest tworzywem poety, bywa niestety i ramą poza którą poeta czasami, choćby był najgenialniejszy, wyjść nie zdoła. To niestety los wielu wielkich, w pełnym tego słowa znaczeniu, narodowych poetów. Z Herbertem jest inaczej – uniwersalność i waga podejmowanych przez niego tematów w połączeniu z poetyckim kunsztem sprawiły, że znalazł się na liście Hopkina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się. Herbert jest ponadczasowy i ponadpodziałowy. Prawdziwy humanista i erudyta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za Maćkiem i Jagusią.
(+)!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.