Facebook Google+ Twitter

Zbigniew Libera w Muzeum Narodowym w Krakowie

Szczęśliwi, niewinni i bezduszni - grupa żołnierzy przechodzi wszystko, co na oddział żyjący w dziczy przystało. Relacja magazynu National Geographic.

Zbliżając się do kasy Muzeum Narodowego w Krakowie, z zamiarem zobaczenia fotografii Zbigniewa Libery, usłyszałem od kasjerki:
- Ale tam są tylko cztery zdjęcia, i trzeba przejść przez całą ekspozycję Broń i barwa w Polsce!
Brunetka, patrząc na mnie, zastygła w oczekiwaniu, a jej intensywnie czarne i lśniące włosy podwijały się lekko powyżej kołnierzyka bardzo czerwonej bluzki.
- Czy pani chce mnie zniechęcić do tej wystawy?
- Ależ nie, tylko jedna pani powiedziała, że gdyby wiedziała, to by nie traciła czasu, a i nie szłaby tak daleko. I że napisze maila do dyrekcji.

Przygotowany tym powitaniem podszedłem do ściany z ekspozycją zdjęć. Rzeczywiście, to "tylko" cztery fotografie. Lecz moja poprzedniczka, owa zwiedzająca pani, nie zauważyła (a kasjerce nikt nie powiedział), że te cztery zdjęcia nie stanowią istoty wystawy. Otóż sprawa polega na tym, że oglądamy... Zaraz zaraz, zacznijmy od początku. Najpierw idziemy przez całą kolekcję stałej wystawy pt. Broń i barwa w Polsce, czyli mijamy te husarie, miecze, kolczugi, armatki z kulami, muszkiety, mundury i tak dalej, aby wreszcie dotrzeć do końca - ostatniej ściany z "czterema" zdjęciami. Na jednym z nich - młody człowiek z dużym karabinem na tle chmur. Rozglądając się natrafiamy na dwie niepozorne książeczki, umieszczone na szerokich pufach, w padającym świetle halogenowych lampek (że halogenowe - fotograf poznaje zrazu po barwie światła).

Książeczki zawierają reprodukcje z magazynu National Geographic, w którym ukazał się obszerny materiał z tego, jak Zbigniew Libera wraz z antropologiem Davidem Gorgosem natrafili na Madagaskarze na tajemniczą grupę militarną. Jej sens, cel istnienia, podobnie jak zadania, przeszłość i przyszłość - nikną w niejasnych początkach oraz nieznanym końcu. Grupa żołnierzy w różnym wieku przechodzi wszystko, co na oddział żyjący w dziczy przystało - szkołę przetrwania, ćwiczenia wojskowe, wędrówki, wewnętrzne nieporozumienia włącznie z próbami przejęcia dowództwa przez pomniejszych, a ambitnych żołnierzyków.

Skąd o tym wiemy? Z obszernych notatek zapisanych w zwykłym szkolnym zeszycie w kratkę, którego reprodukcje znalazły się w artykule rzeczonego, szanownego magazynu NG. Oprócz notatek są tam również wybrane cytaty z Willama S. Burroughsa oraz Ernesto Che Guevary, opowiadające o życiu w wolności, niezależności, walce partyzanckiej i rewolucji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pozdrawiam tę Panię i tego Pana :-) Dobrych Świąt, niech będą zasłużonym odpoczynkiem wśród codzienności pełnej stresów... (czego i sobie życzę ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmmm...Wiesz co, są tu jacyś tacy..To ta pani i ten pan...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, ciekawe komu przeszkadzał Twój komentarz... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Dlaczego ten Kraków tak daleko?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.