Facebook Google+ Twitter

Zdarte sofixy Jakuba Porady

Polska Rzeczpospolita Ludowa, zapamiętana przez większość z nas, jako system totalitarny, została przedstawiona oczami dorosłego dziecka tęskniącego za „czerwoną zarazą”.

 / Fot. okładkaBenek jest nastolatkiem, który nie do końca wie, skąd się wzięło jego przezwisko. Zapewne wytłumaczyłby mu je Góral, kolega, który na wszystko potrafił znaleźć prostą definicję. Może powiedziałby, że pochodzi od Benny Hilla (musiałby to jednak uczynić dopiero po latach), ale na pewno nie od Jakuba. Benek wie przecież co to jest zabawa, humor i marzenia – chce w przyszłości zostać sławnym muzykiem, aktorem, playboyem i wyrwać się z KSM-u w Kielcach, miasta, w którym przyszło mu mieszkać. Podobne marzenia ma zresztą większość chłopaków i otaczająca go grupa przyjaciół w niczym się od nich nie różni. Palą, piją, przeklinają, olewają szkołę i dorastają w czasach skazanych na porażkę, zupełnie o tym nie wiedząc. Nie wiedzą także, że nie każdy z nich dotrwa do naszych czasów.

Bawią się Matchboxami, patrzą na PEWEXY, objadają gumami TURBO, popijają wódkę, chodzą w sofixach… i nie tylko. Przeżywają pierwsze miłosne rozterki, rozczarowania, bójki… Benek też, tylko, że on potrafi i chce realizować marzenia. Wyjeżdża z Kielc i po latach jest jeszcze i nie jest już Benkiem. Nadal nie wie skąd wzięło się jego przezwisko, bo przecież ani od Jakuba ani od Porady.

Książka Chłopaki w sofixach Jakuba Porady nie jest powieścią, ani na szczęście poradnikiem. Jest opowieścią o dorastaniu w KSM-ie (skrót od Kieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej) w trudnych czasach, teoretycznie władzy proletariatu. Jest ironiczną gawędą dziennikarza sięgającego pamięcią wstecz i wracającego wspomnieniami do tego, co już niechybnie minęło. Dzieci pozostały takie same, ale realia są inne. Nie ma już Rubinów (telewizorów RUBIN) wyrzucanych przez okno, czy z dachów, „dzięciołka” stukającego w szybę czy rakotwórczych gum do żucia TURBO. Nie ma także Donaldów – kiedyś uwielbiałem jedne i drugie. Nie bawimy się już na torach z kredy i nie pstrykamy kapslami. Nie ma PEWEXÓW (sklepów Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, a w nich mama kupowała mi klocki LEGO i Matchboxy) i nie ma oranżady w proszku.

Jestem już dorosły, choć nie w wieku autora Chłopaków… (urodziłem się prawie dwadzieścia lat później, jak to mówią „w hełmie na głowie i z bombą w kołysce”), ale bawiłem się żołnierzykami, jadłem mleczko w tubce, oglądałem te same seriale i filmy, do których w książce znajdują się liczne odwołania. Mimo to mniej pamiętam z tych czasów. Nie mam tak ironicznego do nich stosunku jak Jakub Porada. Nie pamiętam kolegów, ani tym bardziej koleżanek. Nie analizowałem zastanej sytuacji. Żyłem pełnią piersią, ale inaczej niż Benek i jego koledzy. Miałem więcej szczęścia w życiu.

Po książkę sięgnąłem z dużym zainteresowaniem. Chciałem przekonać się na ile ludzccy są dziennikarze, celebryci zza szkła; czy są sztywniakami czy takimi ludźmi jak my. Chciałem też spojrzeć na siebie i zastanowić się czy niedługo też taki będę. Nie zawiodłem się. Porada nie jest Drogą panią z TV zespołu Lombard. Jest rasowym prezenterem, dziennikarzem a jednocześnie swojakiem, człowiekiem takim jak każdy z nas. Zawsze taki był. Ironiczny, zabawny, ale jednoczenie poważny kiedy trzeba i zdrowo patrzący na rzeczywistość. W jego książce odnalazłem siebie, swoją młodość, ale także problemy i rozterki każdego nastolatka, nieważne, w jakich by on nie żył czasach. Znalazłem też uniwersalne prawdy. Chłopaki w sofixach to nie poradnik, to lustro.

Książkę przeczytałem jednym tchem. Z początku troszkę mnie męczyła i zaskoczyła ilością wulgaryzmów oraz faktem, że nawet jeśli nie były one słowami Benka, to nie były cytatami, ale gawędziarki talent autora sprawił, że po kilku stronach zupełnie mi to nie przeszkadzało. Jakub Porada ma po prostu taki styl, zupełnie inny niż dziennikarze informacji, niż w telewizji. Wulgaryzmów przecież używa każdy z nas. A w młodości to się dopiero przeklinało. To kolejny dowód na to, że Jakub porada jest ulepiony z tej samej gliny, co my. Razem z kolegami podrywał dziewczyny, robił kawały i nie kryje się z tym, dokładnie je nawet opisuje. Przypomniały mi się niektóre dowcipy moich kolegów, ale większości nie pamiętałem i nie znałem.

W książce pojawiają się co prawda pewne niedociągnięcia redakcyjne, ale chyba nie ma książek bez wad. O jej treści mówi okładka. Niby tylko samochód (Fiat 126p, znany szerzej jako „Maluch”), butelka i „banknoty”, jednakże jak zapewne powiedziałby Góral: Nieważne jakie jest oprocentowanie butelki, ważne jakie są w niej procenty. A ich tej książce nie brakuje.

Przeczytałem ją już dwa razy i jeszcze nieraz do niej wrócę. Na mojej półce książka Jakuba Porady znalazła miejsce obok Wstępu do psychoanalizy Freuda, Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa, i cyklu kryminałów o Martinie Becku autorstwa Maj Sjöwall i Per Wahlöö.

Polecam.

Tytuł: Chłopaki w sofixach
Autor: Jakub Porada
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 232
ISBN: 978-83-7648-626-0
Cena: 27,00 zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zachęciłeś mnie. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.