Facebook Google+ Twitter

Zdecydowała III kwarta, Sportino - KPSW Astoria 78:72

To były derby na jakie wszyscy czekaliśmy. Skazywana na pożarcie KPSW Astoria okazała się równorzędnym przeciwnikiem dla Sportino Inowrocław, które do samego końca musiało walczyć o zwycięstwo.

KPSW Astoria - Asseco Prokom 2 Gdynia / Fot. A.MachulskiOba zespoły przystąpiły do wczorajszego spotkania osłabione. Wśród gospodarzy zabrakło Kamila Strzeleckiego i Aleksandra Lichodzijewskiego, goście przyjechali natomiast bez Sebastiana Grzesińskiego oraz Igora Treli. W trakcie spotkania okazało się, że bez formy jest powracający po chorobie kapitan „Asty”, Artur Gliszczyński. Na szczęście godnie zastąpił go Adam Szopiński, który szczególnie w pierwszej połowie znakomicie kierował grą bydgoskiego zespołu.

Zaczęło się od prowadzenia Sportino 10:4, ale po „trójkach” Radosława Plebanka i Sebastiana Laydycha KPSW Astoria doskoczyła do rywala. Od tego momentu wynik oscylował wokół remisu, choć w II kwarcie goście prowadzili różnicą 6 oczek (21:27). Sportino jeszcze przed przerwą zniwelowało przewagę bydgoszczan, którzy ostatecznie do przerwy prowadzili 34:35.

PBG Basket Poznań wygrał ze Sportino Inowrocław

Po przerwie gospodarze objęli prowadzenie, choć „Asta” cały czas pozostawała w kontakcie z rywalami. Niestety, od 25 minuty w zespole gości coś się zacięło. Sportino bez problemu radziło sobie w ataku, gdzie piłki kierowane były głównie do Wojciecha Żurawskiego. Inowrocławski center trafiał raz za razem spod samego kosza, często nie mając przy sobie obrońcy. W odpowiedzi KPSW Astoria próbowała rzutów z dystansu, ale skuteczny dotychczas Laydych przestał trafiać, a i pozostali gracze Jarosława Zawadki będąc nawet sam na sam z koszem rywala, niemiłosiernie pudłowali.

Przed ostatnią odsłoną tego pojedynku gospodarze prowadzili 58:45. „Asta” próbowała jeszcze zniwelować tę przewagę, ale doświadczenie gospodarzy wzięło górę. Główna w tym zasługa Łukasza Żytki, który mimo 4 przewinień na koncie potrafił pozostać na parkiecie do samego końca, udanie kierując grą Sportino. W końcówce spotkania pojawiło się trochę nerwów, a to głównie za sprawą Adama Szopińskiego, którego indywidualne akcje doprowadziły do zaledwie kilku punktowej przewagi drużyny Aleksandra Krutikowa. Ostatnie 60 sekund to jednak spokój i opanowanie Sportino i ostatecznie gospodarze wygrywają to spotkanie 78:72.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.