Pozycja materiału w rankingach:
Fascynacja wielu naszych (nie mylić z DO!) dziennikarzy osiągnięciami uczonych amerykańskich, skutkuje w prasie doniesieniami o wiekopomnych odkryciach, które lud ciemny nad Wisłą powinien niezwłocznie poznać.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 16.12.2009 15:03
Wiem z autopsji, że jeżeli się jest naprawdę chorym, to nie myśli o szkodliwości działania aparatury, tylko szuka się ratunku i na nic tu odkrycia Amerykanów.
Jadwiga Kowalczyk 16.12.2009 14:57
Tak - zdjecia w małymi klatkami czytelne tylko dla radiologa z uzbrojonym okiem, a płytka - no cóż: moja neurolog oglądała ją u siebie w domu, przy pomocy rodzonego nastolatka. :)
W tym sposobie, jak widac, każdy z nas ma na swoim koncie historyjkę anegdotyczną, która do smiechu...przez łzy, składnia.
Marta Jenner 16.12.2009 13:38
Na szczęście obok RM i tomografów mamy lekarzy obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami. Na jednego z nich trafiła moja rodzicielka, gdy zapragnęła sprawdzić drożność naczyń w kończynie dolnej. Pan doktor rzucił nieuzbrojonym okiem i orzekł: "Widzę, że wszystko w porządku!"
Jak to szło? "Zdaje mi się, że widzę. Gdzie? Przed oczyma duszy mojej." A mędrcowi nie trzeba już szkiełka, wystarczy oko!
Ewa Łazowska 16.12.2009 12:32
Myślę sobie, że z tą dokumentacją nie jest tak tragicznie - przynajmniej w odniesieniu do RM. Po badaniach odebrałam (po kilku dniach) opis schorzenia i płytkę CD, na której było wykazane "naocznie" - co i jak. Sęk jednak polegał na tym, że lekarz neurolog, która skierowanie na RM wystawiła, powiedziała mi, że na komputerach się nie wyznaje, bo nie ma czasu na zgłębianie tej dziedziny. Płytkę CD zachowałam na wieczną rzeczy pamiątkę.
Jolanta Paczkowska 16.12.2009 12:19
Aaa! To dlatego u nas zdjęć się nie wydaje! link
To dobrze, bo może i one szkodliwe? ;)
Magdalena Wróbel 16.12.2009 12:16
"System chroni nas bowiem skutecznie przed wszelkim nadużyciem aparatury wykrywającej chorobę: kolejki do okienek, w których można zaklepać sobie miejsce w kolejce do szkodliwego aparatu, chorych najbardziej upartych naraża na szkodliwe badanie; tymczasem każdy normalny, lecz mniej cierpliwy obywatel, podejrzewający u siebie chorobę, zdiagnozowany zostaje niejako automatycznie siłami natury: jak umrze, to znaczy że był chory. Więc nie umrę czyli jestem zdrowa! Ech piękne...
Za tekst oczywiście 5 !!!!!!!!!!!!!!!!
Dawid Serafin 16.12.2009 12:12
Dzięki tym "odkryciom" dyrektor jaworznickiego szpitala ma jeden problem z głowy mniej. Podczas ostatniej rozmowy mówił mi, że ma jednen z najnowocześniejszch tomografów w Polsce, ale dzieki nowje propozycji kontraktu będzi mógł robić tylko do 2 do 4 badań dziennie...
Ewa Łazowska 16.12.2009 12:05
Ja, Panie Antoni, doszłam do tego, że stopery trzeba do uszu zakładać, już po badaniu RM. Moje "odkrycie" przekazuję innym znajomym, których ten zabieg czeka. Uważam jednak, że tego typu "instrukcję" pacjent powinien otrzymać w momencie odbierania skierowania na RM od lekarza kierującego na badanie. Nic nie kosztuje a można zaoszczędzić pacjentowi dodatkowych cierpień.
Rafał Gdak 16.12.2009 12:04
Uczeni amerykańcy stali się obiektem niezliczonych żartów, prawie jak sowieccy ;) Rzeczywiście ich ODKRYCIA stają się momentami groteskowe :)
Agnieszka Gierczak 16.12.2009 11:45
Jadziu, nasze polskie MZ i NFZ już od dawna znają szkodliwość tych diabelskich urządzeń i robią wszystko, aby nie dopuścić do ich eksploatacji przez pacjentów. Po pierwsze lekarze są już przeszkoleni i ostrzegają pacjentów przed ich szkodliwością:
"Zrobi Pani ten rezonans i co Pani po tym? rak, jak nic! Albo Pani umrze albo wyląduje na wózku. To chce Pani to skierowanie?".
Po drugie, gdy głupi lekarz zawiedzie i wypisze to skierowanie, to akcji wkraczają panie z rejestracji:
- Dzień dobry, chcialabym się zapisać na rezonas magnetyczny mózgu.
- Chwileczke (szelest przewracanych kartek)... No, jest termin! 8 rano może być?
- Jutro?!
- Jakie jutro? W styczniu, dwudziestego.
- Ale mamy czerwiec.
- To zapisywać czy nie?
- Ale lekarz powiedział, że mogę mieć guza mózgu!
- To zapisywać czy nie?!